
Wiemy, że czasami wyjątkowo trudno jest żyć w cieniu sławy własnych rodziców, jednak nie bardzo rozumiemy dlaczego od razu narzekać? Według na przykład Antoniego Królikowskiego, znane nazwisko utrudnia, a nie ułatwia karierę. Znajomości? No niby są, ale… też jakoś trudniej niż bez znajomości. Jednak zanim pojawią się porównania, że łatwiej jest zostać lekarzem czy adwokatem nie mając „pleców”, przeczytajmy co takiego w wywiadzie z tabloidem powiedział Antoni Królikowski.
„W pierwszym filmie wystąpiłem jako czterolatek. Tak to się zaczęło, ale jak kończyłem gimnazjum i zaczynałem liceum, pewne rzeczy się zmieniły. Na większość castingów chodziłem w tajemnicy przed rodzicami. Po wielu próbach w końcu załapałem się do roli. Ta moja przygoda trwa już od 10 lat i ciągle mam możliwość upewniania się i sprawdzania.”
Przypomnę tylko, że Pan Antoni Królikowski jakieś plus minus pięć lat temu próbował „wywinąć się” z rutynowej kontroli Policjantów, powołując się na swoje koneksje.
„Już nie pracujecie, ku**sy. Załatwię was, jeb*** psy! Moja papuga was zje. Jesteście gó**ami. Znam ludzi, którzy was załatwią!”
Cóż… na swoje usprawiedliwienie z pewnością mógłby powołać się na to, że był po prostu zbyt pijany.













