Rodziny Montekich i Kapuletów, Józef Toliboski z naręczem nenufarów, księżniczka na ziarnku grochu, Tomek Sawyer, Królowa Śniegu, Danusia ze Zbyszkiem – na wystawie w Muzeum im. Jacka Malczewskiego zobaczymy ponad 160 lalek w scenkach z największych literackich dzieł.
29.06.2022 11:34
nika
Źródło: Fot. cozadzien.pl/Oleg Poliszczuk
Otwarcie najnowszej ekspozycji „Lalkowo-lekturowo. Nie tylko dla moli (książkowych)” zaplanowano na piątek, 1 lipca na godz. 17. W sumie to 167 lalek, które przedstawiają 11 scenek z literatury polskiej, siedem scen z literatury obcej i sześć z baśni Hansa Christiana Andersena. We wnętrzach muzeum odtworzono fragmenty m.in. z „Pana Tadeusza”, „Trylogii”, „Quo Vadis”, „W pustyni i w puszczy”, „Lalki”, „Zemsty”, „Nocy i dni”, „Wesela”, „Przygód Tomka Sawyera”, „Przeminęło z wiatrem”, „Dumy i uprzedzenia” czy „Ani z Zielonego Wzgórza”. Wszystkie lalki są dziełem dwóch radomianek - Jolanty Weiser i Anny Michalczyk. - Zaczęło się od tego, że kiedyś Ania przyniosła na zajęcia plastyczne wykonaną przez siebie lalkę. Ale nie przytulankę, nie zabawkę dla dzieci – opowiada Jolanta Weiser. - Spodobała mi się właśnie dlatego, że była inna. I zaczęłyśmy obie robić lalki – w strojach księżniczek, balowych, w strojach regionalnych z różnych stron świata. Zobaczyła te lalki pani Ela Raczkowska z Resursy Obywatelskiej i zaproponowała nam zrobienie wystawy. To był 2019 rok, a ekspozycja miała być częścią Uliczki Tradycji, więc nasze lalki musiały ilustrować życie w latach 20. i 30. Udało się. I to był pierwszy pokaz naszych prac. Od tego czasu lalki Jolanty Weiser i Anny Michalczyk wędrowały nieomal po całej Polsce – prezentowane były na wystawach m.in. Warszawie, Lublinie, Łodzi czy Kielcach; w sumie było tych ekspozycji 12. - Może nie jestem zbyt skromna, ale lalki wszędzie się podobają – śmieje się pani Jola. Obie panie przyznają, że fascynuje je historia stroju, uznały więc, że fajnie byłoby pokazać lalki z różnych okresów. - To wszystko musi być autentyczne, takie, jakie było w danej epoce. Oglądamy więc stare filmy, ryciny, zdjęcia – zdradza Anna Michalczyk. - To nie jest szybka praca, bo czasem znalezienie odpowiedniej koronki, materiału na suknię czy spodnie, skórki na buty zajmuje sporo czasu. Częściowo szyjemy lalki i stroje ręcznie, w części na maszynie. A przy okazji świetnie się bawimy. - Meble, naczynia, a nawet parasolki robimy same. Chodzi o to, żeby nawet detale były jak najbardziej autentyczne – zaznacza pani Jolanta. Anna Michalczyk podkreśla, że ich lalki nie są do zabawy, do przytulania, ale do oglądania. I raczej dla młodzieży i dorosłych. - Jeśli ktoś nie zna np. „Nocy i dni”, to te lalki nic mu nie powiedzą – uważa. Fabuła „Nocy i dni” z pewnością nie zainteresuje najmłodszych, ale na pewno zachwycą się samymi lalkami. Zresztą dla maluchów są scenki m.in. z „Pastereczki i kominiarczyka”, „Królowej Śniegu”, „Dziewczynki z zapałkami” czy „Księżniczki na ziarnku grochu”. - Ponadto tym małym naszym gościom proponujemy stworzenie własnej lalki; podczas warsztatów będą się mogli nauczyć robienia pacynek – mówi Ilona Pulnar-Ferdjani, kierownik działu naukowo-oświatowego Muzeum im. Jacka Malczewskiego. Ekspozycję można będzie oglądać do końca roku.
Podziel się
Oceń
Napisz komentarz
Komentarze
Aktualnie nie ma żadnych komentarzy. Bądź pierwszy, dodaj swój komentarz.
Napisz komentarz
Komentarze