Duże zaskoczenie spotkało Marcina Skrzeka tuż przed rozpoczęciem gali Babilon MMA. Zawodnik radomskiego Cross Fight przygotowywał się do starcia z Niemcem Rene Runge. Dla Skrzeka miała to być druga walka podczas gali organizowanej przez tą federację. We wcześniejszej radomianin zaprezentował się bardzo dobrze, bo w październiku 2020 roku nie dał szans Patrykowi Nowakowi.
Tymczasem do awizowanego pojedynku nie doszło, a w ostatniej chwili w miejsce Niemca w oktagonie pojawił się Krzysztof Medlewski. Zawodnik Murowanej Gośliny Team miał stoczyć swoją dopiero piątą walkę, a jego bilans nie powalał na kolana, bo był remisowy.
Pierwszy gong miał miejsce punktualnie o godz. 21.43, a faworytem był radomianin. Pierwsza runda rozpoczęła się od obustronnych ataków i była niezwykle dynamiczna. Skrzek próbował swoich sił m.in. high-kickiem, ale ten okazał się nieskuteczny i radomianin upadł na plecy. Na szczęście nie wykorzystał tego jego rywal i walka powróciła do stójki.
Kilka chwil później Mendlewski ponownie był na górze i kontrolował przebieg walki.
W drugiej rundzie było już po pojedynku. Zawodnik Murowanej Gośliny szybko wypracował sobie pozycję do duszenia zza pleców i Skrzek, pomimo że jeszcze próbował się bronić, to musiał się poddać.
Za to w walce wieczoru Dawid Śmiełowski znokautował Krzysztofa Gutowskiego i to on zapewnił sobie walkę z Danielem Rutkowskim.
Walka w kategorii lekkiej (do 70 kg):
Krzysztof Mendlewski (3-2, 1 KO, 2 SUB) pokonał Marcina Skrzeka (6-2, 4 KO, 1 SUB) przez poddanie (duszenie zza pleców) w drugiej rundzie.















Napisz komentarz
Komentarze