Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
piątek, 2 stycznia 2026 04:30
Reklama

Jak gra Mateusz Cichocki? Statystyki nowego obrońcy Radomiaka

Przyjrzeliśmy się statystykom i opiniom na temat nowego zawodnika Radomiaka Radom, Mateusza Cichockiego. Co z nich wynika? O mocnych i słabych stronach, niespełnionych nadziejach i dobrej passie w pierwszej lidze przeczytacie poniżej!
Jak gra Mateusz Cichocki? Statystyki nowego obrońcy Radomiaka

Źródło: / fot. radomiak.pl

Ponad 50 występów na poziomie ekstraklasy i blisko drugie tyle w drugiej lidze. Mateusz Cichocki "na papierze" wydaje się zawodnikiem nieprzypadkowym. Zagłębiając się w statystyki nowego obrońcy Radomiaka Radom, zyskujemy szerszy pogląd na jego dyspozycję. Jakie są mocne i słabe strony "Cichego"?

Mówiąc o Cichockim w kontekście ubiegłego sezonu ciężko nie zacząć od fatalnej postawy jego klubu, Zagłębia Sosnowiec, w defensywie. 80 straconych bramek to wyczyn rekordowy - niestety w złym tego słowa znaczeniu. Cichocki zagrał w 22 spotkaniach sosnowiczan, w których jego drużyna straciła 43 bramki. Przy ilu z nich on sam miał udział? Sprokurował rzut karny w starciu z Wisłą Płock (0:2), popełnił błąd w meczu z Wisłą Kraków (2:1, gol Drzazgi), podobnie było w starciach z Zagłębiem Lubin (1:2, drugi gol Pawłowskiego), Legia Warszawa (2:3, gol Kulenovica), Koroną Kielce (1:3, gol Soriano) oraz z Górnikiem Zabrze (0:4, gol Jimeneza). Po jego faulu gola bezpośrednio z rzutu wolnego zaliczył również Damian Łukasik (vs Lechia Gdańsk, 0:1). A pozytywy? Na pewno moment, w którym uchronił swoją drużynę przed startą bramki w starciu z Miedzią Legnica.

Kilka wpadek jak widać się zdarzyło, ale są też elementy, w których Cichocki wypadał lepiej. W 22 spotkaniach odzyskiwał piłkę 191 razy - średnio 9 razy na mecz. Dla porównania straty zaliczał 37-krotnie, średnio 1,68 razy na mecz. Najlepszy występ pod względem odzyskanych piłek zaliczył przeciwko Lechii Gdańsk oraz Lechowi Poznań. W obydwu spotkaniach odbierał piłkę 16 razy. To o tyle ciekawe, że z Lechem Zagłębie przegrało... 0:6. Najwięcej problemów miał natomiast w starciu z Wisłą Kraków, kiedy tracił piłkę 5 razy. Warto również wyróżnić jego występy przeciwko Legii Warszawa (0 strat, 15 odbiorów), Górnikowi Zabrze (0-11) oraz Zagłębiu Lubin (0-8). 

W minionym sezonie Cichocki cechował się niezłą skutecznością podań. Obrońca wykonał 878 podań w całym sezonie - średnio 40 na mecz. Średnia skuteczność tych zagrań to 87 proc. Najwięcej podań zaliczył we wspomnianym meczu z Lechem (76), a najlepszą skutecznością popisał się w spotkaniu z Miedzią Legnica (97 proc.). Najsłabiej wypadł przeciwko krakowskim klubom. W starciach z Wisłą oraz Cracovią notował zaledwie 79 proc. udanych podań. Stoper Zagłębia rzadko popisywał się kluczowymi podaniami. Zaliczył tylko trzy takie zagrania w sezonie, z czego dwa skuteczne.

Mateusz Cichocki nie jest raczej typem obrońcy, który często zdobywa gole. W minionym sezonie oddał tylko sześć strzałów na bramkę, z czego zaledwie dwa celne. Na najwyższym poziomie rozgrywek nie zdobył jeszcze bramki i znajduje się w czołówce "Klubu 0" stworzonego przez Weszlo.com, który zrzesza zawodników bez gola w ekstraklasie na koncie. Chociaż, może to i... lepiej. Jedynego gola dla Zagłębia Sosnowiec Cichocki zdobył w meczu, po którym posadę stracił... trener Dariusz Banasik. 

Za atut 27-letniego defensora można uznać małą liczbę fauli, które popełnia. Zdaniem InStata popełnił ich zaledwie 13 - tyle samo, ile razy sam był nieprzepisowo zatrzymywany. Z kolei EkstraStats zalicza mu jeden faul więcej przy takiej samej ilości przewinień na nim. W minionym sezonie Lotto Ekstraklasy zobaczył tylko jedną żółtą kartkę. Wcześniej, w pierwszej lidze, zobaczył ich sześć. Łącznie w 143 meczach w karierze zanotował 22 żółte kartki i żadnej czerwonej. 

Można odnieść wrażenie, że Cichocki nie spełnił pokładanych w nim nadziei. W końcu Bogusław Leśnodorski wróżył, że zostanie... jednym z czołowych obrońców w historii ekstraklasy. - On w pierwszej lidze jest królem i nie zdziwię się, jeśli w przyszłości będzie najlepszym obrońcą w historii Legii - mówił w rozmowie z "Polską The Times" ówczesny prezes Legii. Od ekstraklasy stoper odbił się spadając z niej nie tylko z Zagłębiem Sosnowiec, ale i z Ruchem Chorzów. On sam zdaje sobie chyba sprawę, że mógł osiągnąć więcej, ale wciąż stawia sobie poprzeczkę wysoko. - Na pewno nie czuję się piłkarzem wypalonym, pogodzonym z tym, że gra o wielką stawkę już za mną. Gdybym tak myślał, powinienem skończyć z piłką. Pracą, postawą na boisku chcę pokazać, że coś jednak potrafię. Jeszcze trochę lat grania przede mną i niczego nie można wykluczyć. Fajnie byłoby znów bić się o najwyższe cele. Jak tego dokonać? Cierpliwie pracować i mieć trochę szczęścia - mówił obrońca w rozmowie ze "Sportem".

Ten sam "Sport" widział w Cichockim jednego z architektów awansu Zagłębia Sosnowiec do ekstraklasy. - Tak jak mówi pseudonim, to cichy zawodnik, gdy gra w pierwszym składzie. Bardzo poważnie podchodzi do swoich obowiązków piłkarskich. Podobnie postępuje w życiu - czytamy w śląskiej gazecie. Nie jest zresztą tak, że obrońca nie ma atutów. Na starcie jego profesjonalnej kariery, Weszło, które surowo oceniało jego ostatnie poczynania, wróżyło mu dużą karierę. - Elegancki stoper, z dobrym wyprowadzeniem, niezłą techniką, świetnym ustawieniem i jako taką szybkością. Problem ma tylko z pojedynkami główkowymi i agresywnym doskokiem do przeciwnika, dzięki czemu mógłby tworzyć obiecującą parę obrońców z twardym Dossą Juniorem - pisano o nim w 2013 roku.

Trzy lata później Weszło pisało o nim natomiast tak: "musi popracować nad większą aktywnością w grze i agresywnością. Jak dotąd bierze udział w zaledwie dziesięciu pojedynkach w defensywie w meczu, a w dodatku przeszło jedną trzecią z nich przegrywa. Środkowy obrońca Ruchu powinien brać przykład z Igora Lewczuka z Legii, który średnio 17 razy w meczu ściera się z atakującymi rywala i wygrywa 70 procent tych pojedynków."

Tu na chwilę znów wrócimy do minionego sezonu i raportu statystycznego. Po kolejnych trzech latach Cichocki w Zagłębiu zaliczył 260 pojedynków w trakcie sezonu - średnio 11,82 na mecz. Najwięcej, bo aż 23 w meczu z Wisłą Płock. Do średniej Lewczuka wspomnianej wyżej, zbliżył się również w meczach z Legią (20), Arką (19), Lechią (18) i Koroną (16). Najlepiej wypadł jednak przeciwko Pogoni Szczecin, wygrywając 89 proc. z 9 pojedynków. Słabo zaprezentował się za to w spotkaniu z Miedzią Legnica, wygrywając tylko 43 proc. z 7 pojedynków. Łącznie w całym sezonie wygrał ok. 68 proc. pojedynków, czyli ok. 177 z nich. 

Słowem podsumowania, najlepszy wynik InStat index Mateusza Cichockiego to 297 - miało to miejsce w meczu z Jagiellonią Białystok. Z kolei najsłabiej według indeksu prezentował się w starciu z Miedzią Legnica, które kończył z wynikiem 209. Średnia indeksu InStata z całego sezonu w jego wykonaniu to 250,7. Dla porównania, po rundzie jesiennej taki wynik dałby mu 26. miejsce wśród środkowych obrońców w Lotto Ekstraklasie. On sam po jesieni był sklasyfikowany na 38. pozycji z wynikiem 241. 

Warto też dodać, że o ile nowy defensor Radomiaka w ekstraklasie radził sobie zazwyczaj słabo, tak w pierwszej lidze brał udział w ciekawych i zakończonych sukcesem projektach. Był przecież podstawowym zawodnikiem Zagłębia Sosnowiec, które wywalczyło awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Poza tym, kiedy grał w Dolcanie Ząbki i Arce Gdynia, zespoły te radziły sobie nieźle, zajmując miejsca odpowiednio: ósme, czwarte oraz siódme. Wygląda więc na to, że na tym poziomie rozgrywek jest to porządne wzmocnienie.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama