Krajobraz po burzy
Koalicja na Rzecz Zmian osiągnęła wielki wyborczy „sukces” i ktoś za ten sukces powinien odpowiedzieć. Miarą sukcesu jest bowiem zmiana i to nie byle jaka, bo dobra. „Dobrozmianowcy” totalnie zdominowali radę miejską, zdobywając aż 16 z 28 mandatów. Jednym z głównych autorów tej przewagi jest renegat z PO, a obecnie radny PiS-u Marcin Kaca, który zdobywając prawie 3700 głosów do rady wprowadził na swoim wyniku jeszcze trójkę innych radnych tej opcji. I kto ma teraz kaca?
Skurkowozy
Czy to ptak? Nie! Czy to samolot? Nie! To „skurkowozy”, które w strugach deszczu wyruszyły przekonywać do głosowania w drugiej turze na wiceministra wojny. Chichot historii jest taki, że takimi samymi wozami jeżdżą radomianie podczas egzaminu na prawo jazdy. Czyżby to znak, że sztabowcy zasłużyli już wreszcie na część praktyczną?
Grabarz grabarzowi grabarzem
Lewica w Polsce jeszcze wije się w konwulsjach po łomocie, jaki dostała w niedzielnych wyborach samorządowych, a już złośliwi pisowcy spieszą, by dobić konającego. W Radomiu dostało się niedoszłemu radnemu i wodzowi czerwonych braci – Marcinowi, którego nazwano grabarzem SLD. Złośliwcy za szybko chyba zapomnieli lekcję z Łodzi. Kopiąc leżącego, kopią równocześnie grób swojemu kandydatowi, który w drugiej turze potrzebuje głosów lewicy.
Niewczesne świętowanie
11 listopada tego roku stuknie nam 100 lat niepodległości. A że stukać nam będzie w niedzielę, to umiłowani przywódcy z ul. Wiejskiej w Warszawie doszli do wniosku, że to mało. Uchwalili nam naprędce, że wolnym dniem będzie również 12 listopada - poniedziałek. W końcu każdy prawdziwy Polak musi po świętowaniu odpowiednio wypocząć. Dziwię się jedynie temu defetyzmowi i minimalizmowi w szeregach władzy. Proponuję 100 dni wolnych na 100-lecie niepodległości! To by były obchody!
Piekło zamarzło. Niezatapialny radny Ryszard, który przez 28 lat zasiadał we władzach naszego samorządu, poległ w wyborach. Polegli również, nie licząc pancernego Kazimierza Woźniaka, pozostali Bezpartyjni Radomianie. Jest nas 98 proc. - zapewniali na banerach. W wyborach okazało się, że tylko 8,70 proc. I jak tu wierzyć reklamom?














Napisz komentarz
Komentarze