Pobicie kamienicznika
Głośny w Radomiu kamienicznik Szlama Zajdenweber, znany z przydomka Podły został dotkliwie pobity przez jednego ze swoich lokatorów Moszka Szapirę.
Powodem pobicia była eksmisja.
Trybuna nr 14, 9 kwietnia 1937
Konferencja w magistracie
w sprawie sądownictwa
W magistracie radomskim odbyła się konferencja z udziałem przedstawicieli władz miejskich, sądownictwa, palestry, przemysłu i handlu w sprawie podjęcia zbiorowej akcji w celu zbudowania gmachów sądowych w Radomiu.
W konferencji wziął udział prezydent szczawiński, prezes sądu okręgowego Bobkowski, ławnicy: Grzecznarowski, Suliga, Ćwięk i Rottenberg, radni: dr Fastman, adw. Świątkowski i adw. Wasilewski, imieniem przemysłu inż. Włoczkowski, z ramienia zrzeszeń kupieckich – p. Łagodziński.
Wobec groźby likwidacji sądu postanowiono niezwłocznie wysłać delegację do władz ministerialnych, Ministerstwa Sprawiedliwości i Min. Skarbu z interwencją w sprawie wzniesienia gmachu sądowego w bieżącym sezonie budowlanym.
Trybuna nr 16, 16 kwietnia 1937
Krwawe zajścia w Radomiu
PAT. W dniu 21 kwietnia rb w godzinach rannych przed gmachem Funduszu Pracy w Radomiu zebrał się tłum bezrobotnych w liczbie paruset osób i usiłował wtargnąć do gmachu wybiwszy uprzednio szyby w biurach Funduszu Pracy i mieszczącym się obok towarzystwie dobroczynności „Kropla Mleka”. W lokalu „Kropli Mleka” znajdowała się wówczas większa ilość dokarmianych przez towarzystwo niemowląt i drobnych dzieci ubogich rodzin radomskich. Wezwania trzech policjantów, pełniących służbę przed gmachem Funduszu nie odniosły skutku.
Przeciwnie, podburzony tłum natarł na nich obrzucając ich kamieniami. Działając w obronie własnej, policjanci zmuszeni byli użyć broni. Jeden z nacierających napastników Walenty Kwietniewski został ciężko raniony i przewieziony do szpitala, niebawem zmarł. Przybyły na miejsce zajścia oddział policji przywrócił spokój, rozpraszając zebranych i zatrzymując kilkunastu prowodyrów.
Trybuna nr 17, 23 kwietnia 1937
Tragiczna śmierć żony
radnego Zylberberga
Na ul. Żeromskiego 23 wydarzył się wstrząsający wypadek. We wtorek 12 bm o godz. 18-ej w czasie zawieszania firanek ześlizgnęła się z parapetu okna i spadła na bruk żona radnego J. Zylberberga.
Wskutek pęknięcia czaszki i wylewu krwi Zylberbergowa poniosła śmierć na miejscu.
Zmarła, jak opowiadają naoczni świadkowie, leżała w kałuży krwi blisko 20 minut, aż przybyła pomoc. Makabryczne wrażenie sprawiał widok tragicznie zmarłej, okrytej spadłą białą firanką, którą kurczowo ściskała.
Trybuna nr 15, 15 kwietnia 1938














Napisz komentarz
Komentarze