Broń Radom zremisowała w sparingu z Lublinianką Lublin 1:1. To kolejna, trzecia już gra kontrolna podopiecznych trenera Konrada Główki, która kończy się rezultatem remisowym.
Był to chyba najsłabszy spośród trzech rozegranych dotąd sparingów w wykonaniu Broni. W pierwszej połowie radomianie spisywali się bardzo słabo, a bramce rywali zagrozili na poważnie w zasadzie tylko raz. Bliski szczęścia był Paweł Maciejczak, który trafił w słupek. Wcześniej jednak, w 12 minucie Lublinianka cieszyła się z prowadzenia. Pięknym strzałem z rzutu wolnego z 17m popisał się Bartosz Tomczuk, który pokonał Pawła Młodzińskiego. Golkiper Broni powraca do gry po kontuzji.
Druga część gry była już lepsza w wykonaniu gospodarzy. Pięć minut po przerwie niewiele zabrakło Bartłomiejowi Siwakowi, jednak jego strzał w niewielkiej odległości minął słupek. Na niespełna kwadrans przed końcem wyśmienitą okazję mieli przyjezdni, jednak nie potrafili skierować piłki do pustej bramki. Broń wyrównała w 86 minucie. Przemysław Nogaj dośrodkowywał z rzutu rożnego, a Kamil Czarnecki skierował piłkę głową do siatki.
- O pierwszej połowie nie ma sensu się wypowiadać. Druga część gry w mojej ocenie zdecydowanie lepsza. Weszli chłopcy, którzy dopiero pukają do bram trzeciej ligi i okazało się, że ambicja i wola walki pomaga w stworzeniu sobie wielu sytuacji bramkowych. Kolejny szczęśliwy remis, w drugiej połowie Lublinianka nie wykorzystała dobrych sytuacji, ale my też stworzyliśmy sobie kilka okazji w drugiej części gry, z których powinny paść co najmniej dwie bramki - podsumował sparing z Lublinianką trener Broni, Konrad Główka. Szkoleniowiec poinformował także o ruchach kadrowych - Pożegnamy się z trzema zawodnikami. Być może będą przesunięcia do grup młodzieżowych, aby zamknąć 22-osobową kadrę - zakończył trener.
Broń Radom - Lublinianka Lublin 1:1 (0:1) Bramki: Tomczuk 12, Czarnecki 86