Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
sobota, 3 stycznia 2026 21:29
Reklama

RÓWNY TYDZIEŃ: Jakie samoloty, czyli felieton na piątek

JAKIE SAMOLOTY, CZYLI NOSTALGICZNIE O BYŁEJ WŁADZY


Tak mi się nagle, w połowie stycznia, który udaje wiosnę, tęskno zrobiło za zeszłą władzą. Człowiek się zdążył przyzwyczaić, w końcu zeszła władza władała osiem lat. Szmat czasu. W ciągu takiego szmatu niejeden się zdążył ożenić i rozwieść, dzieci posłać do szkół, wrócić z emigracji, kupić samochód w Niemczech, nabawić się alkoholizmu, nauczyć się obcego języka, a nawet znaleźć pracę. Osiem lat... Więc teraz jakoś tak inaczej, nieswojo.

Pierwszy raz nieswojość poczułem 6 stycznia, kiedy podczas Orszaku Trzech Króli na próżno wypatrywałem w tłumie tych, co jeszcze rok temu orszak prowadzili. Prezydent Kosztowniak Jezuskowi się już w tym roku nie pokłonił? Ani wiceprezydent Kwiecień, ani przewodniczący Wójcik? Zaginęli gdzieś; ani widu, ani słychu...

Dopiero później wyczytałem, jak to losy porozrzucały ich po świecie. Prezydent Kosztowniak został doradcą wicemarszałka Senatu. Dla mnie była to cenna wiadomość, bo nie miałem pojęcia, że taka funkcja w ogóle istnieje. Zastanawiać się też zacząłem, na czyich to jeszcze doradców idą moje podatki.

Wiceprezydent Kwiecień trafiła zaś do Jedlińska, gdzie wójtem został akurat kandydat PiS. Pani Kwiecień została tam sekretarzem gminy.

„W sprawie objęcia stanowiska sekretarza skontaktował się ze mną wójt. Ktoś mnie polecił, proszę mi jednak wierzyć, że nie była to osoba z partii” – wyczytałem w jednej z gazet wyznania byłej wiceprezydent i zadumałem się. Jeśli koneksje partyjne już nic nie znaczą, to jak - u licha - dostać dziś jakąś robotę? To pytanie zasadnicze.

Zwłaszcza po tym, kiedy gruchnęła wieść, że wiceprezydent Marszałkiewicz za nowej ekipy rządzącej został doradcą prezydenta i wiceprezesem miejskiej spółki. Jak się robi takie rzeczy? No jak? No, bo przecież nie po partyjnej linii. Pytam poważnie. Jakie są inne linie, po których dostaje się etat, umowę o pracę, a choćby dobre zlecenie? Będę wdzięczny za sugestie, chętnie też zapiszę się na jakieś szkolenia.

A wracając do losów byłej władzy... W tym wszystkim na starym stanowisku odnalazł się tylko przewodniczący Wójcik. I tu paradoks - odnalazł się, ale odnaleźć się nie może. Bo przewodniczącym jak był, tak pozostał, ale teraz woli zostać posłem.

Być może dlatego, że już nie jest sobą.

„Ja w projekt lotniska w Radomiu nie wierzę” – oto co wyczytałem na jego blogu. Jak to - nie wierzę? Jak to - nie wierzę? Tyle lat wierzyłem, tyle lat zabiegałem i co - nagle tak nic? Zupełnie? Może to jakiś ostry kryzys osobowości?

A może – nareszcie – realna ocena sytuacji?

Port Lotniczy Radom jeszcze nie wystartował (taka metafora), a już cienko przędzie. Okazuje się, że brakuje na wypłaty dla pracowników lotniska. I że wszyscy będziemy musieli do tego interesu kilka baniek dołożyć.

I gdyby Państwo nie wiedzieli (bo ja, na przykład, nie miałem dotąd pojęcia) – w radomskim cywilnym porcie pracuje 141 osób. Mój Boże, 140 osób robi... Co? Ach, zapomniałem! Wycieczki. Zorganizowane grupy przedszkolaków nieustannie krążą pomiędzy halą przylotów a płytą startową, oglądają strażacki wóz bojowy i wielkie spychacze oraz zadają pytania w stylu „prosę pana, a do cego ta rura?”.

Wiem, bo mój syn przedszkolak był ostatnio na takiej wycieczce.

- Synku, podobały ci się na lotnisku samoloty? – spytałem po jego powrocie.

- Jakie samoloty? – odpowiedział.

A ja na koniec chciałbym odpowiedzieć na zadane przed chwilą pytanie. Ta rura, drogie przedszkolaki, jest do niczego.


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama