„NA KOLEJNY JEGO KONCERT POJADĘ DOKĄDKOLWIEK”
Maciej Maleńczuk nie należy do artystów, których piosenki szczególnie pasują do landrynkowego nastroju Walentynek. Może właśnie dlatego sala koncertowa Urzędu Miejskiego w niedzielny wieczór pękała w szwach. Przekrój wiekowy – od „dwudziestki” wzwyż. A naprzeciw publiczności On sam, dwie gitary, nocny stolik i mała zielonkawa lampka nocna. I półtorej godziny koncertu przez duże „K”.
15.02.2016 15:02