Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
sobota, 22 sierpnia 2026 08:24
Reklama

Ze Słoikiem po Radomiu. Wieczór nad zalewem

W sentymentalnej podróży w poszukiwaniu miejsc młodości ruszyłem za miasto. Ale w sumie to żaden wyjazd, bo zalew w Siczkach od zawsze jest przez mieszkańców Radomia traktowany jako dacza pod chmurką i letnia przybudówka miasta.

Za moich szczenięcych lat wypad do Siczek to była cała wyprawa. Autobusem linii „J”. Wsiadało się na Struga, pod Witaminą. Takim sklepem spożywczym, coś jakby miniaturą dzisiejszych supermarketów. Tyle, że z nieporównywanie bardziej tandetnym asortymentem.

Zresztą określenie „wsiadało się” jest mocno na wyrost, bo w okresie wakacyjnym i weekendowo – letnim „Jotka” była tak nabita ludźmi, że kierowca zatrzymywał się dopiero w Siczkach. I miał w głębokim poważaniu tych, którzy chcieli wysiąść, a częściej wsiąść wcześniej.

Ale jak już szofer w swojej łaskawości stanął pod tą Witaminą i udało się dostać do środka, to dopiero była jazda! Impreza w jednym z wypasionych klubów przy Mazowieckiej w Warszawie to małe miki w porównaniu z tym, co działo się w „Jotce”. Kłótnie, bluzgi, złorzeczenia, śpiewy, śmiechy, chlanie, bekanie. Cały wachlarz ludzkich emocji. Kierowcy, którzy obsługiwali linię do Siczek, to albo brali za to szkodliwe, albo jeździli na tej trasie, bo mocno podpadli na zakładzie.

Nie wiem dlaczego, ale z tamtej „Jotki” zapamiętałem akurat zapach psującego się jajka i zjełczałego masła z kanapek, jakie wieźli biwakowicze. Ludzi objuczonych kocami, leżakami, dzieciaki w nadmuchiwanych rękawkach i z kołami ratunkowymi owiniętymi wokół bioder.

I skakanie, które jednego razu, co chwilę, wstrząsało autobusem. To musieli być kibice, bo rytmicznie, w jednym tempie i za porozumieniem skandowali podrygując w górę i w dół: „ kto nie skacze ten z milicji, hej, hej, hej!”. Skakali w zasadzie wszyscy. Nawet ci, którzy z milicji być mogli.

A nad zalewem Muppet Show. Wszędzie walające się śmieci, puste butelki po wódzie i tanich winach. Ludzi w opór. Siedzących, leżących i taplających się w wodzie mętnej, jak spojrzenia pływaków.

I ten nieustanny, rozrywający bębenki, jazgot radyjek tranzystorowych zmiksowany z krzykiem matek upominających dzieci i dzieci protestujących wyciem przeciwko „kazaniom” dorosłych. A do tego jakieś balerony śliniące się do podpitych leszczy.

A jednak młodemu Piotrusiowi ten folklor podobał się. Miał w sobie jakiś dziki romantyzm. Beztroskę i spontaniczność, którymi ludzie zabijali szarzyznę komunistycznej codzienności.

Jakiś czas temu koleżanka Kasia zaprosiła mnie na wypad do Siczek. Pojechałem. Raz, że lubię Kasię, bo to piękna kobieta o pięknej duszy, a po wtóre, że byłem ciekaw jak przez dwadzieścia lat mojej nieobecności zmienił się zalew.

To dziś zupełnie inne miejsce. Czyste. Zadbane. Z plażą, mini mosteczkiem do cumowania żaglówek. Molo nowe. Woda, tak na oko, względnie czysta. Duży parking, miejsca do zabaw dla dzieci. Ławeczki.

W porównaniu do „moich” Siczek, wielki świat. I światowe ceny. Można się poczuć, jak nad Bałtykiem. Serio. Gofr z bitą śmietaną i marmoladą, czy tam z innym nadzieniem, 28 złotych. Duży lód kręcony, śmietankowy, truskawkowy lub czekoladowy – 19 złotych. Lemoniada, dycha. Kulka lodów, osiem złotych. Normalnie szał ciał. W obawie o swoje skołatane serce o ceny zapiekanek, frytek i hot-dogów nawet nie pytałem.

Ale wiecie Państwo co? Mimo, że jest drogo, jak w jakimś kurorcie to wolę takie Siczki, niż te zapamiętane z „Jotki”, z poziomu głowy wciśniętej w falujący biust jakieś, na pewno nie rzymskiej, matrony. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama