Jan Pszczoła brał udział w nadzwyczajnej sesji rady miejskiej, która miała miejsce 20 lutego. Obrady dotyczyły głównie potańcówki z stylu PRL, która odbyła się w ramach obchodów 50. rocznicy Radomskiego Czerwca ’76. Sesja przebiegła w burzliwej atmosferze. Tuż po niej radny Jan Pszczoła zasłabł i został przewieziony do szpitala. Jego stan lekarze od początku określali, jako ciężki.
W niedzielę, 22 lutego rodzina Jana Pszczoły poinformowała o jego śmierci. Mimo starań lekarzy, radnego nie udało się uratować.
- To ogromna strata dla naszej wspólnoty samorządowej i całego Radomia. Odszedł człowiek, który przez lata z oddaniem i zaangażowaniem pracował na rzecz mieszkańców naszego miasta. Był radnym, ale przede wszystkim był dobrym, życzliwym człowiekiem – otwartym na rozmowę, gotowym do współpracy ponad podziałami. Jego głos w dyskusjach był zawsze wyważony, merytoryczny i pełen szacunku dla innych. Pozostanie w naszej pamięci jako osoba, dla której służba publiczna była prawdziwą misją - pisze w mediach społecznościowych prezydent Radomia, Radoslaw Witkowski.
- Janek był przede wszystkim dobrym, życzliwym i pomocnym człowiekiem. Zawsze otwarty na rozmowę, gotowy wesprzeć, podzielić się doświadczeniem. Wiele razy rozmawialiśmy o sprawach miasta i zwyczajnie o życiu. Ceniłem jego spokój i szczerość. Był zaangażowany w sprawy Radomia, obecny tam, gdzie trzeba było działać i brać odpowiedzialność. Tym bardziej boli, że człowiek o takiej wrażliwości stał się celem bezpodstawnej nienawiści i najgorszych ludzkich emocji. Nikt nie zasługuje na pogardę ani na odczłowieczanie. Zapamiętam go jako osobę serdeczną i oddaną ludziom. Jasiu, dziękuję za Twoją obecność i wsparcie - wspomina wicewojewoda mazowiecki i kolega z partii , Patryk Fajdek.














Napisz komentarz
Komentarze