Obecnie Robert Tomalski jest w miejscowości Bieruń, około czterech kilometrów za punktem zero. - Jest to punkt dla żeglarzy, za którym rzeka jest już nieoznakowana. Występują na niej progi przy których trzeba wyjść z wody i przenosić kajak, już jeden taki pokonałem. – wyjaśnia Tomalski. Obecnie udało mu się pokonać około 950 km Wisły. Kajakarz planuje jeszcze przepłynąć około 50 kilometrów. - W tym momencie Wisła ma szerokość jak rzeka Radomka – dodaje Tomalski.
Galeria




Fizycznie Pan Robert się czuje bardzo dobrze. - Mimo ciągłego przebywania w mokrej odzieży żadna choroba mnie nie dopadła – komentuje. Zazwyczaj najdłuższą polską rzekę pokonuje płynąc od rana do późnego wieczora. - Wszystko zależy od tego o której wstanę, a płynę do około 11 w nocy.
Utopiony telefon i zgubiony kajak.
Co spotkało kajakarza spod Radomia
podczas podróży? - Utopiłem telefon w wodzie i musieliśmy szukać
czegoś zapasowego po sklepach. Przed Krakowem spuszczono wodę z
tamy i zabrała mi ona kajak. Straż nadbrzeża motorówką go
odnalazła jednak wiązało się to z pięciogodzinnym opóźnieniem.
Pan Robert planuje koniec wyprawy na piątek.
Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ.














