
Do właśnie takiej sytuacji doszło na białoruscy lotnisku, kiedy to sławni na cały świat muzycy z zespołu Red Hot Chilli Peppers zostali zatrzymani przez odprawę. Zespół obecnie koncertuje w ramach trasy „The Gateway”, a pobyt w Mińsku był tylko tymczasowy – artyści planowali przesiadkę w dalszą trasę. I to nie taką małą, bo na dobrą sprawę wyruszyli z Polski. Rockowy zespół pojawił się na jednym z największych festiwali muzycznych w naszym kraju, czyli na Open'erze. Później samolotem na Wyspy, a potem koncert w Moskwie (z pewnością u samego Putina :) ). Celnicy mińskiego lotniska postanowili zabrać członków zespołu do oddzielnego pokoiku na zapleczu, gdzie wręcz przymusili ich do podpisania się na płytach właśnie Metallici. Na nic zdały się tłumaczenia, żarty i proszenie – celnicy byli nieugięci.
„Zostaliśmy wezwani do gabinetu celników na białoruskim lotnisku, gdzie dano nam do podpisania
płyty i zdjęcia Metallici. Staraliśmy się im wytłumaczyć, że nie jesteśmy Metallicą, ale oni się uparli. Mieli władzę. Cóż, kiedyś zdarzyło nam się grać z Metallicą... Kocham ich, ale nie jestem Robertem Trujillo! - napisali artyści na Facebook'u.Mnie ostatnia taka pomyłka zdarzyła się kiedy ktoś pomylił mnie z Ludwiczkiem.













