Taki wpis obiecywał nam bardzo wiele, ale jak dla nas był zbyt lakoniczny. Zaczęliśmy więc prowadzić dziennikarskie śledztwo, by móc jako pierwsi podać dobrą informację. Prezydent, jak przystało na wytrawnego polityka nie dał nam się podejść, dlatego zaczęliśmy pukać do innych drzwi, nie tylko w Radomiu. Trochę to trwało, jednak mamy pewne, choć jeszcze nieoficjalne informacje, że umowa ze SprintAirem zostanie przedłużona. Zostanie również zmodyfikowana siatka lotów. Będzie ona dostosowana do naszych oczekiwań i pory roku, która się zbliża.
Oznacza to zwiększenie połączeń oraz, co bardzo ważne uruchomienie nowego, międzynarodowego połączenia. Nasz informator powiedział tajemniczo. Będziemy latać do miasta na literę L, ale nie będzie to (jeszcze) upragniony Londyn. Po kilku próbach dowiedzieliśmy się że będziemy latać do Lwowa. To piękne miasto z polskimi korzeniami jest jednym z ulubionych miejsc wycieczek Radomian. Będziemy mogli tam dolecieć w półtorej godziny. Mimo, że w tym momencie z radomskiego lotniska nie będziemy jeszcze latać bezpośrednio na upragnione Wyspy Brytyjskie nowy kierunek z pewnością okaże się być bardzo dobrą informacją zarówno turystyczną jak i biznesową. Da to jeszcze lepsze możliwości kontaktów radomskich przedsiębiorców z ukraińskimi kontrahentami. Nowa oferta powinna również przypaść do gustu tym, którzy chcieli by zwiedzić to piękne ukraińskie miasto.
Oficjalnie ta informacja będzie podana w przyszłym tygodniu. A my podajemy ją jako pierwsi.













