Tuż przed meczem Anwil był zdecydowanym faworytem, a firmy bukmacherskie radomianom nie dawały najmniejszych szans. Kurs na gospodarzy, a więc aktualnych mistrzów kraju wynosił 1.03, gdy na HydroTruck aż 7,70!
W swoich podopiecznych wierzył za to Robert Witka, dla którego akurat mecz z Anwilem był wyjątkowym.
- To właśnie tu we Włocławku stawiałem pierwsze kroki. W Anwilu grałem od kadeta, aż po seniora zdobywając mistrzostwo kraju. Dlatego, myślę że to zwycięstwo w pracy szkoleniowej jest moim najcenniejszym z dotychczasowych – powiedział trener Witka.
Radomianie bardzo dobrze weszli w mecz prowadząc od pierwszych minut, ale od drugiej kwarty rozpoczęły się schody. - Zaczęliśmy konsekwentnie i skutecznie. Anwil to bardzo dobry zespół i szybko odrobił straty, a później to on był na prowadzeniu. Oczywiście przytrafił się nam zły moment, bo w pewnym momencie zaczęliśmy grać na warunkach Anwilu. Na szczęście w porę zaczęliśmy realizować przedmeczowe plany – dodał opiekun HydroTrucku.
Tymczasem przyjezdni nie przestraszyli się faworytów i w połowie ostatniej kwarty doprowadzili do remisu i jednocześnie bardzo nerwowej, ale i emocjonującej końcówki meczu.
- W tych kluczowych momentach gry piłka trafiała do właściwej osoby. Obie Trotter miał być faulowany i tak też się stało. Choć miałem jeszcze jeden czas do wykorzystania, to go nie wziąłem. Nie chciałem ułatwiać w ten sposób zadania rywalom, którzy mogliby mieć więcej czasu na ustawienie. Moi zawodnicy wiedzą, o tym, że tak czynię i doskonale wiedzieli co mają grać – podsumował zadowolony z sukcesu trener Witka.













Napisz komentarz
Komentarze