Figura Onufrego Zagłoby ma twarz znakomitego polskiego aktora Mieczysława Pawlikowskiego, który zagrał Zagłobę w "Panu Wołodyjowskim". Autor rzeźby, artysta-rzeźbiarz Dominik Wdowski z tego powodu nie ma wcale łatwiejszej pracy. - Gdybyśmy robili portret domyślny Zagłoby, który w mojej głowie się narodził przy lekturze trylogii, to byłoby łatwiej. Z drugiej strony, kiedy mamy konkretny wzór, do którego się odnosimy, to jest to i ułatwienie i utrudnienie, bo musi być podobny, inaczej ponosimy klęskę - wyjaśnia rzeźbiarz.
Wdowski pracuje aktualnie nad modelem glinianym Onufrego Zagłoby. Sama postać bez cokołu będzie mieć około 190 centymetrów wysokości. Prace są już na ukończeniu. - Szczegóły, takie jak guziki i jakieś ornamenty, spinka do delii (gruba, obszerna peleryna podszyta futrem - przyp. red.). Bucik jeden został jeszcze do skończenia, ale robi się to leżąc na podłodze, tak, że unikam jak mogę. Jest już gotowe 95 proc. modelu glinianego - mówi artysta.
Jan Onufry Zagłoba herbu Wczele stanie na skwerze Unii Wileńsko-Radomskiej na wysokości ul. Lekarskiej. - Prawomocne pozwolenie na budowę już mamy po przeszło półtorarocznej batalii. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik jeśli chodzi o sprawy formalne. Po skończeniu prac przez pana Dominika, zawieziemy rzeźbę do pracowni odlewniczej. Tam proces może trwać trzy, może nawet cztery miesiące - mówi Jarosław Kowalik, prezes Kolegium Odbudowy Zamku Królewskiego w Radomiu.
Jeszcze w październiku rozpoczną się prace ziemne czyli wykop, fundament i jego zalanie. Wykonanie całości sfinansuje Kolegium Odbudowy Zamku Królewskiego. Koszt to około 130 tysięcy złotych. Koszt samego odlewu to 40 tysięcy złotych. Figura fikcyjnego szlachcica Onufrego Zagłoby, któremu dziurę w czole wybito kuflem w Radomiu, ma zostać odsłonięta wiosną przyszłego roku.














Napisz komentarz
Komentarze