Radomskie składowisko śmieci obok Radkomu płonęło 13 maja. Jak mówi starszy brygadier Sławomir Podsiadły, p.o. komendanta miejskiego PSP w Radomiu, to był jeden z trudniejszych w ostatnim czasie pożarów do gaszenia. - To składowisko o powierzchni kilku hektarów, a powierzchnia pożaru obejmowała trzy hektary. Bardzo dużo materiałów palnych, bardzo duże zadymienie. Warstwa materiałów była gruba, więc gaszenie było bardzo trudne. Trudno przypuszczać, że pożar, który powstaje w nocy, był w wyniku upału. Na pewno nie - stwierdza st. bryg. Sławomir Podsiadły, p.o. komendanta PP w Radomiu.
W ciągu następnych dwóch tygodni doszło do kilku podobnych pożarów w innych miastach w Polsce, m.in. w Zgierzu, Olsztynie i Trzebini. - Monitorowanie tych składowisk wydaje się zasadne, bo pojawia się pytanie czy to był przypadek, że te pożary tak powstają. Przyczyną pożarów w 90 procentach jest człowiek i albo to jest umyślne albo nieumyslne - zastanawia się st. bryg. Sławomir Podsiadły.
Sprawą płonących składowisk śmieci zajął się już polski rząd. - Nastąpiło zgłoszenie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zobowiązałem też prokuratora generalnego, żeby podjął zdecydowane działania w tym zakresie - powiedział Mateusz Morawiecki, premier RP.
Według premiera Mateusza Morawieckiego, majowe pożary składowisk śmieci, to nie przypadek. - Są wszelkie poszlaki do tego, żeby przypuszczać, że następuje szereg nieprawidłowości, a nie jakaś przypadkowość wszystkiego, co się dzieje. Chciałbym zapewnić, że nasze służby potraktują ten temat z ogromna stanowczością i bardzo poważnie - mówi premier.
Pożar radomskiego składowiska śmieci gasiło ponad 24 godziny w sumie około 40 jednostek państwowej i ochotniczej straży pożarnej.














Napisz komentarz
Komentarze