Spot oficjalny Eryka Brodnickiego:
"W związku z krążącym po Internecie szkalującym moją osobę filmikiem oświadczam, iż materiały w nim zawarte są pozyskane drogą niezgodną z prawem. Mają one niewiele wspólnego ze stanem faktycznym, ponieważ materiał w nim zawarty pochodzi z dwudniowej sesji nagrania spotu wyborczego. Jest to materiał wypowiedziany poza kadrem kamery, który został zmontowany do celów szkalowania mojej osoby i podstępnie wykradziony niewiadomą drogą. Ja o wyżej wymienionych materiałach nic nie wiedziałem i widzę je po raz pierwszy. Jedyną moją winą jest język, za który serdecznie przepraszam. Jeżeli zaś chodzi o nazwisko Suski to znalazło się tam ono zupełnie przypadkowo i zaznaczam, że nie chodzi tutaj o osobę powszechnie szanowaną Pana Posła lecz o mojego kolegę z uniwersyteckiej ławy – Bartosza Jana Suskiego, który był obecny podczas kręcenia spotu i powyższe zaświadczy. Sprawą zajmuje się już prawnik i powiadomione są o tym odpowiednie organy. Informuję także media, iż wykorzystanie powyższego filmu bez mojej zgody jest niezgodne z prawem oraz będzie ścigane ze wszelkimi konsekwencjami. Eryk Brodnicki".
Oświadczenie radnego Jakuba Kowalskiego:
- Jako osoba odpowiedzialna za kampanię wyborczą Prawa i Sprawiedliwości uważam, że osoba, która mówi takie rzeczy, bez względu na okoliczności w jakich to zostało wypowiedziane - bo jest rzeczą wtórną czy ta wypowiedź została nagrana i wyemitowana w sposób legalny czy nielegalny - nie powinna sobie pozwolić nigdy na takie wypowiedzi. Jest to karygodne i dyskwalifikujące, jeśli chodzi o kwestie pełnienia funkcji publicznych. To, co się stanie z panem Brodnickim, będzie po pierwsze zależało od wyborców, ponieważ my nie możemy skreślić kandydata z list wyborczych, a po drugie od władz centralnych Prawa i Sprawiedliwości. Przykro mi, bo ja zawsze wierzę w ludzi młodych, angażujących się w pracę młodzieżówki. Ale chyba jedynym możliwym sposobem wyeliminowania takich sytuacji byłoby przeprowadzanie testów psychologicznych, czy osobowości, bo do tej pory pan Eryk Brodnicki wydawał się człowiekiem bardzo poukładanym, odpowiedzialnym. Dzisiaj jednak okazało się, że ten wizerunek nie jest tak jednoznaczny, jak do tej pory to oceniałem.
Poseł Marek Suski:
- Z tego co wiem, to sam Eryk tłumaczy, że chodziło o osobę, która ma takie samo nazwisko jak moje. Tam nie kontekstu, że chodzi o posła. Natomiast co do tych wulgaryzmów, to oczywiście jest to niedopuszczalne. Ja skieruję sprawę na tory partyjnej dyscypliny, czyli do koleżeńskiego sądu, ponieważ jest taki kontekst, który może wskazywać, że to chodzi o mnie. A ja nie chcę być sędzią we własnej sprawie. Z naszej strony nie ma zgody na używanie takiego języka. Inną sprawą jest to, że jest to nagranie nieoficjalne, czyli jak te taśmy z Sikorskim. U nas to będzie przedmiotem postępowania dyscyplinarnego. W Platformie było przedmiotem awansu. Tu się na pewno różnimy. Oczywiście to nagranie, jak twierdzi główny aktor, zostało zmanipulowane i wykradzione. Są tam jednak wulgaryzmy. Takim językiem nie powinniśmy się posługiwać. No ale młody człowiek, można powiedzieć, słuchając ministrów Platformy czy PSL mógł ulec deprawacji, bo tam takie słowa słyszeliśmy na porządku dziennym i nie było żadnych konsekwencji. Może sobie pomyślał, że to już jest taka norma. My takiej normy nie akceptujemy. Na pewno to nie będzie bez echa.
"W dniu dzisiejszym rano złożyłem na ręce przewodniczącego PiS w Radomiu Dariusza Wójcika swoją rezygnację z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości. Wszystkich, którzy mogli poczuć się urażeni moi słownictwem serdecznie przepraszam, że zawiodłem ich zaufanie. Eryk Brodnicki. Jeszcze raz bardzo bardzo, przepraszam jest mi bardzo wstyd z zaistniałeś sytuacji. Swoich praw będę dochodził na drodze sądowej".












