
Czy jesteś w stanie tuż po meczu powiedzieć czego zespołowi Czarnych zabrakło w tym rewanżowym spotkaniu z Politechnika?
Tych cech wolicjonalnych brakowało w drużynie Czarnych?
- Nie, to nie jest tak. Jeżeli gra nie idzie, to zawodnicy się spinają. My nie mamy fighterów w drużynie. Nie mamy chuliganów, tylko grzecznych zawodników, którzy zaczęli rozpamiętywać co będzie jak przegramy 0:3, jak będziemy grać złotego seta, zamiast się skoncentrować i nawet trochę pokłócić na boisku. Ja próbowałem nimi wstrząsnąć, ale widziałem po minach i po zachowaniach, że to nie są ci ludzie, do których byłem przyzwyczajony.Politechnika z akcji na akcję jeszcze bardziej się nakręcała swoją dobrą grą i chyba trudno było w ten złoty set wejść z odpowiednim nastawieniem po porażce 0:3?
- Młodzi, ambitni, waleczni ludzie mają to do siebie, że mogą przegrać z każdą drużyną 0:3, ale jak złapią wiatr w żagle, to każdy zespół potrafią pokonać 3:0. Tak też było w piątek, uwierzyli w swoje możliwości, byli nakręceni. Jak się jest nakręconym, to kibic z boku może pomyśleć, że oni bardziej walczą, a my nie. Nam po prostu w tym meczu nic nie wychodziło, a im wszystko.Brak awansu do najlepszej ósemki traktujecie jako bardzo dużą porażkę?
- Zdecydowanie tak. Jest to też moja osobista porażka. Na początku drogi bycia trenerem to dla mnie najgorszy moment. Oczywiście przegrywaliśmy ważne i mniej ważne mecze, czasami było ciężko. Dzisiaj czuję się jednak upokorzony. Bardzo źle czuję się z tym jak graliśmy i jaki wynik osiągnęliśmy.Trudno będzie zmotywować zespół przed rywalizacją o miejsca 9-12?
- Myślę, że tak. Gra o piąte miejsce byłaby dla nas honorem i zaszczytem i na to pracowaliśmy cały sezon. Niestety już nie mamy na to szans. Zawodnicy mają kontrakty i muszą udowodnić, że są profesjonalistami. Musimy się otrząsnąć, nie tylko siatkarze, ale również i ja. Jestem po to żeby im pomóc, żeby chociaż na koniec sezonu zobaczyć jakieś promyczki słońca i aby zająć chociaż to dziewiąte miejsce.












