
Ekipa z Radomia dobrze radziła sobie na trudnym terenie rywala w pierwszej połowie piątkowego (13 marca) meczu. Po trzech i pół minuty gry było 3:10. Chwilę później goście jeszcze powiększyli prowadzenie (5:14). W tej fazie gry dobrze spisywali się Amerykanie, Danny Gibson oraz Mike Taylor. W końcówce tej odsłony miejscowi odrobili nieco straty (14:17).
Druga kwarta była wyrównana. Niespełna pięć minut przed przerwą było 22:24. Potem jednak radomianie odskoczyli i półtorej minuty przed końcem tej części gry prowadzili ośmioma oczkami (26:34) po rzutach Johna Turka, Mike'a Taylora czy Michała Sokołowskiego. Śląsk zdołał jednak zmniejszyć stratę do trzech punktów (33:36).
Niestety na początku drugiej połowie radomianie zgubili gdzieś swój rytm gry i skuteczność co podopieczni trenera Emila Rajkovicia bezlitośnie wykorzystywali. Pierwsze punkty w trzeciej kwarcie goście zdobyli dopiero po 4 minutach i 35 sekundach! Ogółem w tej części gry Rosa zdobyła zaledwie osiem oczek! W ostatniej ćwiartce przyjezdni nie poddali się i próbowali odrobić straty, ale przewaga gospodarzy była zbyt duża i mecz zakończył się wygraną Śląska 81:70.
Aktualna tabela Tauron Basket Ligi - TUTAJ.
WKS Śląsk Wrocław - ROSA Radom 81:70 (14:17, 19:19, 23:8, 25:26)
Śląsk: Wiśniewski 22, Dłoniak 15, Radivojević 12, Mladenović 11, Trice 6, Ikovlev 6, Kinnard 5, Tomaszek 4, Gabiński, Kulon
Rosa: Taylor 20, Gibson 16, Majewski 9, Turek 10, Witka 3, Sokołowski 10, Jeszke 2, Szymkiewicz, Adams












