
- Zwykle mówią w takich sytuacjach: chlał, pił, ćpał, sam sobie zgotował taki los. U mnie nic takiego nie było. Po prostu tak się ułożyło. Byłem przekonany, że po doświadczeniach filmowych i teatralnych to kwestia czasu kiedy zacznie dzwonić telefon, pojawią się propozycje. Myliłem się.
Jak przyznaje, próbował nawet podjąć pracę fizyczną, jednak bez rezultatu.
- Nie jestem fanem telewizji i seriali, ale wielu ludziom uratowała ona życie, dała pracę. Nigdy nie miałem głodu grania. Aktorstwo zawsze traktowałem jak zawód, konkretne zdanie. Szybko zdałem sobie sprawę, że bardziej interesuje mnie tworzenie filmów, niż granie w nich.













