Zmiany w teatrze?
Magistrat ogłosił konkurs na stanowisko dyrektora naszego teatru. Ogłosił, choć mógł przedłużyć dotychczasowy kontrakt dyrektora Rybki. Tak działo się wcześniej. Wiewiórki donoszą, że dyrektorski gabinet przypadnie jednemu z aktorów, który zupełnie przypadkiem został niedawno radnym. Obecny szef teatru nabrał w temacie wody w usta. Pożyjemy, zobaczymy.
Radny idzie do sądu
Dość tego! Powiedział radny Kazimierz i idzie do sądu w sprawie ujawnienia umowy zawartej z PPL-em odnośnie przejęcia naszego portu lotniczego. Skarbnik miasta chciał umowę ujawnić, nie zgodził się prezes PPL. O tej umowie krążą już niesamowite historie. I nawet wiewiórki w tej sprawie chodzą skołowane. Może rzeczywiście lepiej ją ujawnić. Zwłaszcza przed wyborami.
Obywatel na dziedzińcu
Jest w Radomiu miejsce, którego wartość – zwłaszcza w trakcie obrad rady miejskiej – jest nie do przeszacowania. To dziedziniec budynków przy ul Moniuszki. Zwyczajowo parkują tam jedynie samochody straży miejskiej (reszta ma zakaz), ale pewien obywatel postanowił sobie skorzystać z darmowego parkingu mimo zakazów. Strażnicy niezwłocznie przystąpili do czynności i wówczas okazało się, że obywatel ma sądowy zakaz prowadzenia samochodów i jest pod wpływem alkoholu.
Mistrzowie parkowania
Bardzo popularne w Internecie są od kilku lat miejsca, gdzie przedstawia się „mistrzowsko” zaparkowane pojazdy. Na trawnikach, chodnikach, nawet na rondach. Klasą samą w sobie są tutaj kierowcy z Radomia lub okolic. Pewien jegomość, chcąc wysłać paczkę w paczkomacie przy ul. Gagarina postanowił zatarasować przejazd i wyjazd wszystkim pozostałym uczestnikom ruchu i klientom pobliskiego marketu, parkując na środku parkingu. Nieważne, że pod samą maszyną było kilka wolnych miejsc parkingowych. Mistrzostwo zobowiązuje.
Czerwona dwuwładza
Leszek Miller miał rację mówiąc, że jednym z głównych problemów lewicy jest to, że jest za dużo wodzów, a za mało Indian. Jeszcze nie minęły echa wiecu poparcia dla nauczycieli zorganizowanego przez wodza Marcina, który niczym Luter przybijał na drzwiach siedziby PiS-u świadectwa dla Zalewskiej i Karczewskiego, a już wódz Waldemar, przy błogosławieństwie wielkiego wodza Włodzimierza, wbija mu nóż w plecy. Okazuje się bowiem, że można organizować kampanię SLD bez wiedzy jego dotychczasowego szefa. Problem w tym, że wodza Marcina uznaje za wodza większość działaczy, ale nie partyjna centrala. Niezły galimatias. Co ciekawe, największy problem będą mieli nie sami czerwoni bracia, których pozostała już garstka, ale cała Koalicja Europejska. Bo z kim tu gadać o listach do sejmu?
Nie szkoda róż
Prawie 900 lat kultury poszło z dymem. Mówię oczywiście o paryskiej katedrze Notre Dame. Odbudowa, jeśli w ogóle będzie możliwa, potrwa latami. Wielka strata dla światowego dziedzictwa kulturowego. Mimo wszystko… wesołych Świąt!














Napisz komentarz
Komentarze