Phil Collins. Prawie siedemdziesięcioletni muzyk, brytyjskiego pochodzenia. Legenda pop-rocka, choć pierwotnie kojarzono go tylko z progresywą i softem.
Ten sam Phil Collins, którego koncerty za każdym razem sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Zupełnie jakbyśmy mieli lata 90' i rozkwit rocka, nie tylko w mediach, ale i w sercach słuchaczy.
Niestety, tym razem nie będzie o facecie, który zrewolucjonizował gitarę akustyczną na scenie, tylko o człowieku, który ma już swoje lata. I jak z każdym wielkim muzykiem, który dotrwał poważniejszego wieku, niż 27 lat - Phil Collins ma problemy ze zdrowiem. Trafił do szpitala, po tym jak potknął się w pokoju hotelowym i rozbił głowę o krzesło.

"Niestety, musimy ogłosić, że koncerty Phila Collinsa w Royal Albert Hall w Londynie dzisiaj (8 czerwca) i jutro (9 czerwca) zostają odwołane - głosi oświadczenie zamieszczone na stronie facebookowej artysty. Podkreślono, że Collins zmaga się z niedowładem stopy, który jest rezultatem operacji pleców, a co utrudnia mu poruszanie się" - czytamy na tvn24.pl.
Uszczerbek na zdrowiu o tyle poważny, że po tym jak trafił do szpitala, zatrzymano go jeszcze na jakiś czas pod obserwacje i założono kilka szwów. Być może dlatego, że artysta już wcześniej cierpiał na bóle pleców z powodu operacji kręgosłupa sprzed kilku lat.

Według informacji, Phil Collins ma się dobrze, odwołał jedynie wczorajsze koncerty. Trzymamy kciuki, żeby wracał do pełni sił jak najszybciej!














