PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

Anna Kwiecień - co dalej?

Anna Kwiecień - co dalej?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Ludzie się zawsze do Pani uśmiechają. Czy wie Pani, że nazywano Panią „PiS z ludzką twarzą?” To komplement i nie-komplement.

- Dlaczego? Myślę, że to komplement. Bo w każdej partii są osoby postrzegane jako te z „ludzką twarzą” oraz takie, które budzą negatywne emocje. To jest przekrój naszego społeczeństwa, nie tylko partii.

To jak zachować ludzką twarz w polityce?


- Być przekonanym, że nie jest się lepszym od nikogo. Tę prawdę przekazały mi Mama i Babcia. Mówiły: „pamiętaj, że nie jesteś lepsza od nikogo, ale też od nikogo nie jesteś gorsza”. To chyba powoduje, że nie mam kompleksów, ale też mam ogromny margines – taki w sobie – margines wyrozumiałości dla każdego człowieka, którego spotykam na swojej drodze.

Anna Kwiecień w Starym Ogrodzie



Spotkała Pani wielu ludzi dobrych, wielu złych. Których więcej?


- Myślę, że zdecydowanie więcej dobrych. Prawie samych dobrych. A złych? Może raczej takie osoby, które mnie nie akceptują, a dla  mnie są trudne do zaakceptowania ich wartości, to co robią czy jak się zachowują, czy jak się odnoszą do innych ludzi.

Jak ci dobrzy ludzie głosowali na Panią w wyborach samorządowych? Ile głosów Pani zdobyła?


- Zdobyłam 1808 głosów.  

To górna półka.

- Rzeczywiście. I trzeba podkreślić, że startowałam z drugiego miejsca na liście. Tym bardziej wydaje mi się, że ta wygrana jest spektakularna.

Jak Pani zagospodaruje tę spektakularną wygraną? Bo sądzę, że to nie jest Pani ostatnie słowo w polityce?

- W polityce nie jest się samotnym żeglarzem, tylko gra się zespołowo. Kapitanowie, którzy trzymają ster są najczęściej w Warszawie. Trudno zatem wyrokować o moich dalszych losach w tym świecie politycznym. Natomiast znakomicie się realizuję w tym, co w tej chwili robię. To jest taka konkretna, twórcza bardzo praca, co mnie cieszy. (Anna Kwiecień jest sekretarzem gminy Jedlińsk – przyp. red.)  To, co robiłam jako wiceprezydent Radomia było bardzo podobne.  A co będzie ze mną w polityce – zobaczymy. Nie ukrywam, że sama jestem trochę tego ciekawa.

Od kogo będzie to zależało?

- Liderem PiS na terenie Radomia jest pan poseł Marek Suski. W główniej mierze od niego będzie to zależało. Jednak wybory parlamentarne są również nieco inne niż samorządowe i wiele do powiedzenia będzie miał także Prezes Jarosław Kaczyński.

Nie boi się Pani Prezesa Kaczyńskiego? Wiele osób się boi,. Nie bez powodu został „schowany” na czas kampanii w wyborach prezydenckich.  


- No to muszę panu powiedzieć, że ja miałam kilkakrotnie kontakt z panem Prezesem i był to bardzo miły kontakt. Swego czasu siedzieliśmy obok siebie w jednej z rodzinnych placówek wychowawczych i rozmawialiśmy z półtorej godziny. Bardzo miło to wspominam. Jest bardzo ciepłą osobą. Ten wykreowany, negatywny wizerunek zupełnie nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości, kiedy ma się bezpośredni kontakt.

Czyli nie boi się Pani?

- Absolutnie. Ja się zresztą nikogo nie boję – oprócz Pana Boga i Mamusi, no … i może jeszcze kogoś (uśmiech).

I wyników wyborów parlamentarnych? Kto zwycięży według Pani?

- Myślę, że tutaj zwycięży PiS. Aczkolwiek zawsze mówię, że trzeba mieć wiele pokory, bo polska polityka jest dynamiczna i nieprzewidywalna. Nie wolno triumfować, trzeba mieć w sobie wiele pokory. Wydaje się, że idą zmiany. Ale – co mówiono cztery miesiące temu na temat wyborów prezydenckich? Dzisiaj jest sytuacja, której nikt nigdy by nie przewidział.  Nie mówiąc już o usytuowaniu na dzień dzisiejszy takiego polityka jak pan Kukiz. Prawda? Więc proszę zobaczyć, jaką rewolucję na scenie politycznej spowodował ten krótki okres. Mamy trzy miesiące, wiele się może wydarzyć.

Co będzie z Polską, co będzie z Radomiem, jeśli formacja Pawła Kukiza dojdzie do władzy, nawet jako numer dwa jeśli chodzi o liczbę posłów?

- Co będzie z Radomiem?

Obronicie go?

- Jak najlepiej i jak najbardziej. Jestem przekonana, że nie będzie jakichś tam działań odwetowych. W PiS-ie nie ma naleciałości, że jeśli gdzieś tam rządzi PO, to my tu pogrozimy palcem. Trzeba pomagać tam, gdzie są problemy społeczne, dobro Polski jest najważniejsze. Ważny jest zrównoważony rozwój na obszarze całego Państwa.

Co dalej będzie z Panią?  


- A co ma być ze mną? Wszystko, co dobre (śmiech). Jestem radną, mam tu swoje zadania. Pracuję w Jedlińsku jako sekretarz gminy. Praca jest intensywna i bardzo kreatywna. Wiele się dzieje w mojej gminie i mam się czym zajmować.  A politycznie? Jestem przekonana, że dzisiaj można powiedzieć tylko jedno: jedynką na liście PiS będzie poseł Marek Suski. Reszta nazwisk, w tym moje to niewiadome, znak zapytania. Oczywiście, są takie osoby, których prawdopodobieństwo pojawienia się na listach na dobrych miejscach jest większe niż innych...

Andrzej Kosztowniak?

- Na pewno, ale również pan poseł Bąk, wieloletni poseł, będzie otwierał tę czołówkę.

Będzie miejsce w Parlamencie dla czterech posłów PiS z Radomia? Suski, Bąk, Kosztowniak, Kwiecień?

- To jest wielki znak zapytania, nic nie jest pewnego. Życie pokaże. Trzeba mieć wiele pokory i cierpliwie czekać, co nam Pan Bóg szykuje.

Ma Pani dużo cierpliwości w sobie?

- Na pewno tak.  Ale sądzę, że ta moja cierpliwość jest mocno powiązana z energią. Lubię szybko podejmować decyzję, „odcinać” sprawy. Coś wpływa, załatwiam, „odcinam” i przechodzę do kolejnych spraw. Irytują mnie sytuacje, kiedy coś się wlecze i ktoś nie potrafi podjąć decyzji. Może to nie zawsze jest dobra decyzja, ta szybko podjęta. Najgorsza decyzja to jest brak decyzji. Myślę, że cierpliwość jest potrzebna w odniesieniu do spojrzenia na ludzi. Potrafię zapominać a nawet wybaczać coś, czego wielu ludzi by nie wybaczyło. Nie oczekuję tego, żeby ludzie byli idealni. Sama nie jestem idealna i myślę, że każdy jest pewną indywidualnością. Każdy ma w sobie pokłady dobra, ale i zalążek zła, nieraz to zło wyłazi.

Resetuje się Pani czasem?  

- Tak. Resetuję się, chodzę po górach …

Narty?

- Narty już nie, od kilku lat po problemach z kolanem. Natomiast lubię chodzić po górach.

Dlatego ten wyjazd na Słowację niedawny?

- Tak. Słowacja jest piękna, tam jest większość Tatr - niestety nie po naszej stronie. Można Słowakom pozazdrościć tych gór.  Niesamowity spokój, mniej turystów, dzika przyroda. Można iść, przemyśleć wiele spraw o przyszłości, zrobić rachunek sumienia z przeszłości …

A propos przeszłości - jak się Pani pracowało z Prezydentem Kosztowniakiem?

- Bardzo dobrze. Oczywiście były trudne momenty, nikt by nie uwierzył, że wszystko było idealnie, to niemożliwe. Ale zawsze był szefem ze wspomnianą już „ludzką twarzą”.  Był taki moment po pierwszej kadencji, dla mnie bardzo dramatyczny wręcz, byłam wtedy zszokowana postawą i taką bezwzględnością polityczną niektórych osób. To jak się wtedy zachował Andrzej Kosztowniak, mój szef, spowodowało, że na zawsze został w moim sercu; do końca moich dni będę mu za to bardzo wdzięczna, mam wiele uznania dla jego odwagi i tego, jak się wtedy zachował.

Chciałaby Pan wrócić do tamtych lat?


- To jest bardzo trudne pytanie. Mam świadomość, że pewne rzeczy już się nie powtórzą. Pewien etap mamy za sobą. Chce powiedzieć, że było to pięknych osiem lat.  Pięknych dla mnie w sensie osobistego rozwoju, możliwości kontaktu z wieloma ludźmi. W moim sercu zostają osoby, które poznałam i można powiedzieć – pokochałam. Pokochałam ogromne serce Włodka Wolskiego, Eli Kupidury z MPOS, Marcina Gierczaka, pracowników z urzędu oraz... właściwie powinnam zacząć od mojej ukochanej pani Izy, czyli mojej sekretarki. To ona wprowadzała mnie w meandry funkcjonowania urzędu w sposób tak kulturalny, na takim poziomie, że nie dziwię się, iż pracuje w UM od 1989 roku. Co ważne – pani Iza nigdy nie powiedziała ani słowa o swoich poprzednich szefach, chyba, że mówiła dobrze.

A o Pani mówi dobrze Radom.  

- Tego nie wiem.

Ale ja wiem.

- Tak? Dziękuję bardzo. Radom to jest kochane miasto pełne możliwości i dobrych ludzi. To, że mamy w Radomiu taki wolontariat to nie jest przypadek. Jesteśmy bogaci dobrymi ludźmi. Ale chciałoby się, żeby ci dobrzy, ci łagodniejsi (i nie mówię o sobie) mieli więcej do powiedzenia.

Tego Pani życzę, niezależnie od tego, gdzie Pani będzie za 5, 10 czy 20 lat.


rozmawiał: Maciej Dobrowolski, fotografował: Szymon Wykrota

loading...
Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

#WieszPierwszy

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

Polecamy