Ten sam, który kilka tygodni temu dał się podkupić Rakowowi i zamienił Radom na Częstochowę.
Z tym Kaczmarkiem to Radomiak zrobił interes dekady. Podpisując umowę z panem Tomkiem Zieloni zabezpieczyli się klauzulą wykupu wynoszącą ponad 250 tysięcy euro. Nic dziwnego, że za taką kasę Radomianie bez żalu pożegnali się z trenerem, który na osiem ligowych meczów w tym sezonie wygrał dwa. Wychowany w Niemczech Kaczmarek był zwolennikiem pruskiego drylu i dyscypliny, co niekoniecznie podobało się większości piłkarzy Radomiaka. Zwłaszcza tym wywodzącym się z klimatów Lambady.
Zasadniczy, lubiący pofilozofować, czasami kompletnie nie w temacie, Kaczmarek jest zaprzeczeniem Johna Carvera. Anglik już na pierwszy rzut oka robi dobre wrażenie. Mówi się, że nie należy oceniać książki po okładce, a człowieka po wyglądzie, ale po Carverze widać, że to swój chłop. Twarz rzeźbiona wiatrem, po której widać, że w swoim 61-letnim życiu nie raz maszerował ramię w ramię z Jasiem Wędrowniczkiem. Nie narzeka, jak Kaczmarek, że nie ma pieniędzy, że Radomiaka stać wyłącznie na walkę o utrzymanie. Jednym słowem nie sieje defetyzmu, ale i nie wstawia kitu. Więcej, chwali ośrodek na Koniówce i zapewnia, że ma w sobie wigor dwudziestolatka.
W poprzednim sezonie, jako trener Lechii dwukrotnie przegrał z Radomiakiem (1:2 w Gdańsku oraz 1:3 u nas) i ostatecznie spadł z Lechią do I ligi, ale to nie znaczy, że nie zna się na swoim fachu. Przeciwnie.
Był asystentem selekcjonerów reprezentacji Szkocji i menedżerów min. w Leeds i Newcastle. W obu tych klubach pracował też samodzielnie. Krótko, bo krótko, ale pokażcie w Polsce trenera, który może się pochwalić takim CV. Generalnie Carver ligę angielską zna równie dobrze, jak rozkład ważnego mieszkania.
Kiedy rozmawiałem o trenerze z mocno związanym z Lechią Piotrem Mirońskim, to biznesmen z Gdańska powiedział, że Carver ma kapitalny kontakt z zawodnikami. Burzy dystans. Lubi i chce rozmawiać z piłkarzami. Na każdym kroku podkreśla, jak ważna jest ławka rezerwowych.
Miroński podał przykład, że kiedy nie szło Tomasowi Bobckowi i zaciął się w strzelaniu goli, to Carver zorganizował Słowakowi terapeutyczną sesję wideo z legendą Newcastle i reprezentacji Anglii Alanem Sherearem. Musiało podziałać, bo Bobcek na tyle się po tej rozmowie odblokował, że został królem strzelców Ekstraklasy, a latem został sprzedany do włoskiego Frosinone za 10 milionów euro.
Mój przyjaciel z wybrzeża podkreślał, że Lechia w życiu by nie spadła, gdyby nie pięć punktów odjętych jej karnie przez PZPN.
– Carver nie bał się nikogo. Przeciwko każdemu, czy to Legia, Lech czy Radomiak, grał swoje. Nie zawsze to wychodziło, ale nie pękał. Był konsekwentny – mówi Piotr Miroński.
Zapytany o gorsze strony nowego trenera Radomiaka, gdański biznesmen uważa, że: - John ma swoją żelazną jedenastkę. Robi mało zmian. U niego ciężko jest wskoczyć do składu. Przynajmniej tak działo się w Lechii.
Dziś Carver w Radomiaku to zagadka. Jeżeli uda mu się z grupy niezłych w sumie graczy stworzyć drużynę, to jestem pewien, że niejeden kibic Zielonych będzie chciał zaprosić Anglika na wycieczkę krajoznawczą. Oczywiście w towarzystwie Jasia Wędrowniczka.


Napisz komentarz
Komentarze