RÓWNY TYDZIEŃ: Pluskwy w mule, czyli felieton na piątek

RÓWNY TYDZIEŃ: Pluskwy w mule, czyli felieton na piątek
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
PLUSKWY W MULE. ZAPAMIĘTACIE?!

W środę w skrzynce na listy znalazłem prezent. Serce zabiło mi mocniej, bo dawno nikt mi niczego nie podarował, zwłaszcza tak ładnego. A tu proszę – kilkadziesiąt stron kredowego papieru, zdjęcia śliczne, druk elegancki... Prezent w sam raz dla bibliofila!

Zaraz przypomniało mi się dzieciństwo, kiedy to człowiek czekał na równie (no, przesadzam) piękny i kolorowy reklamowy folder samochodzików firmy Burago. Gdy wreszcie listonosz przyniósł ten pachnący Zachodem cud na śliskim papierze, jakaż była radość! Szarość PRL-u nagle wybuchała feerią barw, utrwalonych na karoserii lamborgini, fordów, ferrari, pontiaców i chevroletów.

Tak i teraz. Stoję w klatce, przeglądam - na razie pobieżnie – te sukcesy w dziedzinie miejskiej zieleni, dróg, służby zdrowia, szkolnictwa i – jak wtedy za PRL-u –świat po prostu widzę w piękniejszych barwach. Rośnie mi ocena, a przez to nawet samoocena, że w takim pięknym, tak świetnie, po gospodarsku prowadzonym mieście mieszkam.

Tylko tytuł troszeczkę bym skrócił, bo „2007-2014. Inwestycje miejskie w perspektywie unijnej. Rozwijamy Radom” to chyba jednak za dużo grzybków w barszcz. Ale to są szczegóły, wiem, czepiam się. Ogólnie bomba.

Prezent podpisany, a jakże... Okazało się, że to prezydent Radomia i przewodniczący rady miejskiej mi tą przecudnej urody książeczkę wysłali.

Trochę mi się głupio zrobiło, bo pewnie sporo się musieli wykosztować – wiem przecież, jak horrendalne są ceny druku! Potem zastanawiać się zacząłem, czym sobie zasłużyłem. Wiem, wiem, prezenty daje się bez powodu, z sympatii po prostu. No, ale przecież i prezydent, i przewodniczący najpierw mnie zauważyć musieli, najpierw zarejestrować w ogóle, że istnieję, żeby potem sympatią do mnie zapałać i słać prezenty.

I zrobiło mi się cholernie wstyd, bo zdałem sobie sprawę, że przez dwie kadencje (ich kadencje) w ogóle im się pokazać nie starałem, że ani bukietu kwiatów, ani listu jakiegoś nie chciało mi się wysłać, ani na żadnym spotkaniu czy konferencji nie zakrzyknąłem: - Hej, to ja! Równy! Będę na was głosował! Rów-ny! Er – ó – wu - en –y! Zapamiętacie?!

No, przynajmniej tyle mogłem zrobić. A ja co? Jak ten mruk, jak ponurak, nic. Nieużytek jakiś, normalnie.

Od razu też przyrzekłem sobie, że poprawię się w następnej kadencji. I tu myśl mnie zmroziła, czy będzie następna kadencja z tym samym prezydentem i tym samym przewodniczącym. Bo początkowo myślałem, że jasne, czemu nie. Przecież tak wszystko pięknie zaplanowane - i inwestycje z budżetu obywatelskiego co chwila odsłaniane, i „plastyk” nowy, i jakieś firmy w strefie się pootwierały nowe, i zawsze można powiedzieć, że nowoczesne centrum onkologii powstało przy wsparciu...

Ale niestety, niestety, włączyło się tzw. prawo Murphy'ego - jak coś się ma sp...ć, to się na pewno sp...y; i to w najgorszym momencie.

Tym razem sp...ł się Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji.

Jakież to by było piękne - przecinać wstęgi na lśniącej od nowości obwodnicy południowej, tuczyć okiem podczas roboczych wizyt drogowe ekipy, w pocie czoła pracujące na Żółkiewskiego i Mieszka I... Wygrana w pierwszej turze jak nic!

A tu co? Klapa, dno i jeszcze pół metra mułu. Wykonawca obwodnicy chce czas do wiosny, więc pewnie prace potrwają do lipca 2015. Mieszka I ponoć źle wykonana, ale nie wiadomo, kto naprawi i kto będzie kontynuował budowę. A z Żółkiewskiego zrobiło się takie jajo, że zamiast pisać felietony i silić się na dowcipy, wystarczy przytoczyć listy, jakie ślą do siebie kielecki wykonawca i radomscy drogowcy. A właściwie ślą do mediów. Mnie najbardziej podobała się opowieść o tym, że dyrektor MZDiK boi się podsłuchów. Co ciekawe, w ripoście na ten zarzut wrażych kielczan, drogowcy wcale nie zaprzeczyli. Co się w tym MZDiK dzieje? Pluskwy? Naprawdę? Gdzie i jak?

Tak czy inaczej, na miejscu prezydenta byłbym lekko rozczarowany. I tu taka sugestia – gdyby pan prezydent jednak te wybory wygrał i szukał nowego zarządu dróg, to znam kogoś, kto też nie zna się na drogownictwie. Rów-ny! Er – ó – wu - en –y! Zapamiętacie?!


Sebastian Równy

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy