Państwo wybaczą, czyli felieton na piątek

Państwo wybaczą, czyli felieton na piątek
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


PAŃSTWO WYBACZĄ


Nagle się wszyscy znają na Ukrainie. Ja się nie znam, więc Państwo wybaczą, pas. O Ukrainie dzisiaj wie wszystko każdy bloger, każdy znajomy na Facebooku, o dziennikarzach i dyżurnych ekspertach nie wspominając. Nie wiem, jak oni nagle posiedli dogłębną wiedzę w temacie. Ja tak nie potrafię, więc Państwo wybaczą - kolejną błyskotliwą analizą geopolityczną raczył Państwa nie będę. Zawsze można sobie wejść na jakiegoś bloga. Tylko nie na tego Kasi Tusk, bo akurat ona opisuje, jak w New York, w sklepie „niedaleko słynnego Tiffany’ego” kupuje niesamowite majtki. Taki wyjątek.

Mnie bezpieczniki już puściły. Jeszcze kiedy o Ukrainie pisze Ziemowit Szczerek (odnotowuję celowo – w końcu radomianin, który się wybił), to wszystko jest w porządku. On przynajmniej na miejscu bywał, bywa; on przynajmniej pisać umie. Ale z resztą (zazwyczaj) dramat. A uciec się od tego najwyraźniej nie da. Nawet kiedy radny Kotwicki pisze list otwarty do posła Witkowskiego na temat listu otwartego posła Witkowskiego, to jedzie Ukrainą. O, tak jedzie: „...czytając Pański list, jako żywo przed oczyma stanął mi obraz sprzed kilku dni, kiedy to prezydent Janukowycz wymyślał demonstrantom z kijowskiego majdanu od faszystów i skrajnych nacjonalistów”. Jak widać od skojarzenia - tego jednego, konkretnego - uciec się nie da. Ale czemu się dziwić..?

Ja na szczęście skojarzeń nie mam, ja na szczęście się nie znam. Mogę tylko odnotować, że Ukraina spadła nam z nieba, jak bożonarodzeniowy prezent. To znaczy nie tyle nam, co naszym politykom – w końcu to jakiś inny gatunek człowieka. Strasznie im ta Ukraina na rękę być musi. Mają teraz całe tygodnie na święty spokój w domu i zagrodzie. Kto ich będzie pytał o jakieś tam problemy budżetowe państwa, zapadającą się infrastrukturę, czy potrzebne, ale ciągle nieistniejące, ustawy? Kto ich będzie o to dręczył, kiedy tu ruchy wojsk na granicach, narady z Obamą, słanie dyplomatycznych not i ogólnie - bratajmy się z narodem ukraińskim?

A jak się oni teraz mogą przy okazji puszyć, mądrzyć, klaty wypinać... Mnie szczególnie w tej dyscyplinie wypinania podoba się minister Sikorski. Na każdym zdjęciu zadumany teraz występuje, niezwykle merytoryczny z twarzy i zasadniczy z czoła. Na każdej focie maluje się jego troska o losy świata i niezwykła ważność jego osoby w decydowaniu o tychże losach.

Zastanawiałem się, skąd się to u niego bierze i ostatnio, proszę bardzo, otwieram jeden poczytny tygodnik, a tam Janina Paradowska ogłasza z emfazą, że Sikorski odniósł na Ukrainie wielki sukces. I wtedy mnie olśniło – minister w to po prostu uwierzył! Mój Boże...

Swoją drogą, felietony Paradowskiej są dla mnie fascynującą lekturą. Jak to jest - co tydzień pisać dobrze o rządzie? Niezwykła umiejętność. Paradowska ma na swoim koncie Nagrodę Kisiela, Grand Press, Złotą Akredytację do Sejmu i szereg nagród różnych fundacji i imion. Znaczy wybitna i wypadałoby brać przykład.

Wyobrażam sobie, jak by to wyglądało na lokalnym gruncie. Co tydzień mógłbym rzucać coś takiego, że prezydent Kosztowniak podjął kolejną światłą decyzję, wiceprezydent Marszałkiewicz ma jak zawsze nienagannie skrojony garnitur, a dajmy na to prezes Portu Lotniczego znów odniósł sukces w negocjacjach z kluczowymi przewoźnikami. To jest o tyle fantastyczne, że tych wynurzeń nie trzeba kompletnie niczym uzasadniać. Zastanawiam się tylko, co bym z takiego pisania miał. Bo na Grand Press raczej nie mogę liczyć. Najwyżej na Nagrodę Świętego Kazimierza. To już chyba dam sobie spokój.

Sebastian Równy

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy