PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

Wojciech Żaliński: Tak się żegna o wiele łatwiej

Wojciech Żaliński: Tak się żegna o wiele łatwiej
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Za wami najlepszy sezon od lat. Zakończyliście go na 5. miejscu w stawce, ale mogło być o wiele lepiej. Czy ten mecz w Zawierciu nie siedzi wam ciągle w głowach?
– Staram się zapomnieć o meczach z Wartą. Każdy, kto był w naszym zespole, ma niedosyt, że wpuściliśmy do czwórki zespół, który de facto nie był od nas sportowo lepszy. W sześciu meczach był remis trzy do trzech. Były to różne pojedynki; niektóre bardziej wyrównane, inne mniej. Do dziś uważam, że byliśmy z Aluronem sportowo równi, ale tak się potoczyły losy, że w tym sezonie to oni wygrywali ważniejsze mecze. Ale w ocenie tego sezonu bardzo pomogły nam wygrane z ciągle aktualnym mistrzem Polski, czyli PGE Skrą Bełchatów. Bo gdybyśmy zajęli szóste miejsce, byłoby to słabe zakończenie sezonu, ale po wygranej ze Skrą z goryczą porażki w Zawierciu szybko się uporaliśmy. Bo to zwycięstwo naprawdę dobrze smakowało.
A czy miejsca w półfinale nie przegraliście nieco wcześniej, czyli w końcówce fazy zasadniczej PlusLigi, kiedy to na samym finiszu daliście się wyprzedzić w tabeli Warcie?. Przez to w ćwierćfinałach nie mieliście atutu własnej hali, a on mógłby odmienić tę rywalizację.
– To tylko gdybanie. Ani przed rozpoczęciem rywalizacji z Wartą, ani teraz nie uważam, że atut własnej hali pomógłby nam w ćwierćfinałowej walce. Już w lidze pokazaliśmy, że możemy wygrać w Zawierciu. Natomiast Warta pokonała nas w Radomiu w meczu Pucharu Polski. W tych meczach nie decydowała hala. Nie ma gwarancji, że jakbyśmy startowali z czwartego miejsca, to byśmy tę rywalizację w fazie play-off wygrali.


W ostatnich sezonach skład Cerradu Czarnych niemal się nie zmieniał. Jednak rok temu zakończyliście zmagania na 10. miejscu w stawce, a teraz na 5. lokacie. Z czego to wynikało?
– Złożyło się na to wiele czynników. Najważniejszym z nich była stabilizacja. Cały cykl naszej drużyny trwał trzy lata, a co roku wymieniane były tylko poszczególne partie tego zespołu. To była wymiana pojedynczych klocków. Ważna była stabilizacja na pozycji rozgrywającego oraz lepsze zdrowie Dejana Vincicia, który w tym sezonie wypadł z gry tylko na krótki czas. Uważam, że gdyby rok temu Dejan miał mniej kontuzji, to już i wtedy mogliśmy osiągnąć lepsze rezultaty.
W tym sezonie pomogło nam to, że szybko zbudowaliśmy swoją grę, a co za tym idzie pewność siebie. Wygraliśmy wszystkie spotkania towarzyskie. Wiadomo, że nie miało to znaczenia w kontekście ligi, ale spowodowało, że po mocnej porażce z Jastrzębskim Węglem na inaugurację, potrafiliśmy szybko wrócić, bo dalej wierzyliśmy w siebie. I pokazaliśmy to wygrywając sześć czy siedem kolejnych spotkań z rzędu.
Naszym atutem było to, że trenowaliśmy praktycznie w pełnym składzie przez całe przygotowania. Nie było tylko Dejana Vincicia i Alena Pajenka, aczkolwiek z Dejanem większość z nas już wcześniej grała, a on znał systemy i wiedział, czego oczekuje Robert Prygiel. Natomiast to, że Dejan doskonale zna się z Pajenkiem, pomogło Alenowi błyskawicznie wkomponować się w skład.
Dlaczego teraz to wszystko się kończy? 30 czerwca większość zawodników opuści Radom. Czy tym meczem ze Skrą Bełchatów zamknęliście jakiś rozdział w swoich karierach?
– Każdy przypadek trzeba traktować indywidualnie; nie mogę oceniać ruchów moich kolegów. Ja spędziłem w Cerradzie Czarni Radom pięć fantastycznych lat, ale postanowiłem odejść. Mam 31 lat na karku i wiem, że już młodszy nie będę. Uznałem, że po tak dobrym sezonie to doskonała okazja, żeby zmienić otoczenie. W tym roku dosyć wcześnie ruszył rynek transferowy i szybko musiałem podjąć decyzję. Mam dobre doświadczenia ze współpracy z wszystkimi ludźmi w radomskim klubie, ale uznałem, że w tym wieku chcę jeszcze spróbować czegoś innego. Chcę zobaczyć, jak siatkówka i jej organizacja wygląda z innej perspektywy, niż w Cerradzie Czarni Radom.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+PHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+PHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

http://www.cozadzien.pl/sport/koncert-i-pogrom-w-wykonaniu-cerrad-czarnych-radom/55689
Pamiętam naszą rozmowę dwa lub trzy lata temu... Wtedy mówiłeś, że zostaniesz już w Radomiu na dobre, że chcesz, aby twoje dzieci poszły tutaj do szkoły. Skąd teraz zmiana tej decyzji?
– Mój syn rozpoczyna właśnie edukację szkolną i to też był jeden z argumentów, że jeżeli chcę gdzieś wyjechać, to teraz jest najlepszy moment. Na tę chwilę moje życie wygląda tak, że Franek będzie musiał tylko raz zmienić szkołę, kiedy będę wracał do Radomia. Choć nigdy nie wiadomo, co mi los przyniesie w przyszłości i za bardzo tego nie planuję. Na razie przez dwa lata osiągnę pewną stabilizację i będę w jednym miejscu. A później zobaczymy.
Już przed startem tego sezonu planowałem spróbować gry za granicą i miałem ku temu nawet pewne możliwości, ale szybkie ruchy na polskim rynku transferowym wymusiły moją decyzję. Oczywiście mogłem czekać dłużej i zobaczyć, czy przyjdą zagraniczne oferty, ale wtedy nie miałbym już żadnej alternatywy z polskiej ligi.
Ale dostałeś ofertę nie do odrzucenia, jeżeli chodzi o warunki finansowe?
– Skoro się na nią zdecydowałem, to musiała być dobra. Nie mogę być hipokrytą i mówić, że jestem niezadowolony. To nie była jedyna propozycja, którą otrzymałem w tym sezonie, ale zdecydowałem się, z różnych względów, i na pewno finanse też odegrały ważną rolę.


Za tobą wiele lat gry w PlusLidze, ale na twoim koncie nie ma jeszcze żadnego medalu mistrzostw Polski. Przez całą karierę występowałeś w drużynie ligowych „średniaków”. Nie miałeś nigdy propozycji, żeby pójść do topowego klubu?
– Rok temu dostałem propozycję, żeby iść do czołowego klubu PlusLigi, ale moja rola w tym zespole byłaby mocno ograniczona. Moja kariera potoczyła się tak, że sportowo nie dałem rady wbić się na wierzchołek PlusLigi. Nie byłem w stanie grać pierwszych skrzypiec w zespołach, które walczyły o medale. Nie wszyscy muszą uprawiać sport na tym najwyższym poziomie; każdy na swój sposób jest ograniczony...
Tutaj muszę przerwać. Jesteś siódmym najlepiej punktującym zawodnikiem w historii PlusLigi. W tym sezonie byłeś najlepiej serwującym zawodnikiem ligi, w rankingu wszech czasów jesteś na piątym miejscu. Więc ta skromność jest nie na miejscu.
– Te cyfry wynikają z tego, że długo gram w PlusLidze i do tej pory tak prowadziłem swoją karierę, że występowałem w zespołach, w których miałem dużo okazji do grania. Gdybym pokierował swoją ścieżkę inaczej i był w lepszych zespołach, ale przebywał mniej na parkiecie, to takich liczb bym nie osiągnął. Mam nadzieję, że w przyszłości będę je mógł jeszcze polepszyć.
Masz łatkę solidnego ligowca. A w reprezentacji Polski rozegrałeś zaledwie kilka spotkań. W rankingach, o których wspomnieliśmy, ciężko szukać niektórych siatkarzy, którzy mają na swoim koncie mistrzostwo świata.
– Nie chcę się porównywać jeden do jednego z innymi zawodnikami. To nie moja rola. Na pewno siedzi mi to gdzieś z tyłu głowy, że nigdy kariery w kadrze nie zrobiłem. Życie jest jednak sprawiedliwe, więc pewnie na to nie zasłużyłem. Nie tylko umiejętności decydują o tym, kto gra w kadrze, ale też pewne inne sploty okoliczności. Ja miałem swoje bardzo krótkie pięć minut w reprezentacji i cieszę się, że mogłem chociaż tyle doświadczyć gry w biało-czerwonej koszulce. Trochę zazdroszczę swoim kolegom, z którymi rywalizowałem od juniora. Z większością kadrowiczów znam się od momentu, kiedy nie potrafiliśmy grać w siatkówkę, a teraz ich widzę na światowych salonach. Jest taka nutka zazdrości, że mnie tam z nimi nie ma, ale myślę, że oni też solidnie zapracowali, żeby być w tym miejscu, w którym są.
Po raz drugi opuszczasz Radom. Wtedy zostałeś do tego zmuszony przez decyzję władz Jadaru, teraz to twoja świadoma decyzja. Czym się różni ten Wojciech Żaliński, który dziewięć lat temu opuszczał Radom, od tego, który drugi raz rusza na podbój siatkarskiego świata?
– To całkowicie inne sytuacje. Wtedy podążałem za kontraktem, za papierem, który mnie wiązał. Teraz robię to w pełni świadomie, w porozumieniu z rodziną, którą już posiadam. Wtedy byłem kawalerem. Mogłem decydować o wszystkim bardzo spontanicznie. A teraz wiele spraw musiało się złożyć, żebym zdecydował się na opuszczenie miasta. Jestem dziś dojrzałym mężczyzną, który ma żonę i dwójkę dzieci oraz sporo życiowego doświadczenia. Więc myślę, że podjąłem bardzo dobrą decyzję. Mój ciągle aktualny trener – Robert Prygiel też dwukrotnie opuszczał Radom. A ostatecznie na koniec swojej kariery tutaj zakotwiczył, bo to jego miasto. Mogę powiedzieć, że trochę podążam jego ścieżką; może nie idę do tych samych klubów, ale nasza droga jest podobna.


Ile lat czynnej kariery widzisz jeszcze przed sobą? Wiadomo, że przyjmujący nie grają do 40, ale czy zakładasz scenariusz, w którym tak samo jak Michał Ruciak zmienisz pozycję na libero?
– Na libero na pewno się nie widzę. Nie mam takich predyspozycji; przyjęcie zawsze było moją piętą achillesową, więc na pewno nie będę grał na pozycji libero. Mam nadzieję, że będę zdrowy i w formie i nie będę nigdy zmuszony, żeby zakończyć karierę z powodów zdrowotnych. Nie wiem, ile jeszcze lat będę grał. Oczywiście chcę, żeby był to jak najdłuższy okres. Bo to jest to, co robię w życiu najlepiej. Może to dziwnie brzmi, ale ja niczego innego jeszcze się w życiu nie nauczyłem. Studiuję, ale to siatkówka jest czymś, co sprawia mi niezwykłą radość, a jednocześnie jest moją pracą.
A jakie stawiasz sobie cale, jako tak doświadczony siatkarz?
– Moim celem jest to, żeby z roku na roku grać tak, żeby spełniać swoje założenia drużynowe i indywidualne. Nie każdy zespół będzie grał o mistrzostwo Polski, a czasami osiągając mniejszy wynik można powiedzieć, że to większy sukces niż mistrzostwo w topowych klubach.
Jakie były cele na ten sezon?
– Drużynowo chciałem wejść z moim zespołem do szóstki. Natomiast indywidualnie chciałem dużo i dobrze grać, bo od dawna nie miałem takiej konkurencji, jak w tym roku z Tomkiem Fornalem, Kamilem Kwasowskim i Kubą Rybickim. Obawiałem się tej konkurencji i liczyłem się z tym, że mogę trochę mniej grać. A sam się pozytywnie zaskoczyłem, bo jako jedyny zawodnik w drużynie zagrałem we wszystkich setach. Dlatego w tym sezonie spełniłem swoje założenia indywidualne i drużynowe.
Czy jest jakiś mecz lub moment spotkania, jakie rozegrałeś w barwach Cerradu Czarnych Radom, który będzie pamiętał przez całe życie?
– Najbardziej pamiętam spotkania, które udało się odwrócić moją zagrywką. Na zawsze będę pamiętał mecz z Asseco Resovią Rzeszów sprzed czterech lat. Była wtedy seria moich zagrywek, która pozwoliła nam wygrać, a właśnie takie dobre serie zapadają mi w pamięć. To są najbardziej pozytywne momenty, jeśli chodzi o indywidualne osiągnięcia. Drużynowo to właśnie też ten mecz był dla mnie szczególny. Pokonaliśmy wtedy klasową drużynę, a jeszcze po tym spotkaniu podszedł do mnie Stephane Antiga, czyli ówczesny trener reprezentacji Polski i powiedział mi, że wkrótce dostanę powołanie do kadry.
Na tym meczu z Resovią trybuny w hali MOSiR-u pękały w szwach. Podobnie było w kwietniu na waszym ostatnim meczu ze Skrą. Czy tak sobie wyobrażałeś pożegnanie z radomską publicznością?

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjQxIiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjQxIiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+


– Wiemy, jakie były realia. Jak jeszcze nie byliśmy pewni miejsca w szóstce, a już część z nas zdecydowała, że po sezonie odejdzie z klubu. Więc obawiałem się, jak może wyglądać mój ostatni mecz i jak mogę zostać zapamiętany przez kibiców. Dlatego z pewnym lękiem podchodziłem do serii z Bełchatowem, bo nie byliśmy jej faworytem. Ale udało nam się pożegnać w chyba najlepszy możliwy sposób, bo zwycięstwem nad mistrzem Polski. Po tym meczu na mojej twarzy pojawiły się łzy i cieszę się, że tak to się skończyło. Właśnie w ten sposób wyobrażałem sobie odejście z klubu – ze łzami w oczach i ogromem dobrych wspomnień. Tak się żegna o wiele łatwiej, niż kiedy jest się kopniętym przez klub w tyłek. Wiem, że Cerrad Czarni chciał, żebym został na kolejny sezon, i bardzo to doceniam, ale odszedłem z klubu na swoich zasadach.
Ale mecz ze Skrą nie był ostatnim spotkaniem, które Wojciech Żaliński rozegra w barwach Cerradu Czarnych Radom?
– Nie wiem. Chciałbym wrócić do tej drużyny i wyobrażam sobie, że jeszcze kiedyś będę grał w barwach Cerradu Czarnych Radom. Ale niewykluczone, że w moim nowym miejscu tak mi się spodoba, że zostanę tam dłużej, a potem już nie będzie dla mnie w Radomiu miejsca. Młodsi koledzy, którzy wchodzą do ligi, są coraz lepsi, co pokazuje przykład chociażby Tomka Fornala. Ja za dwa lata będę miał już 33 lata i choć mam nadzieję, że będę zdrowy i w dobrej dyspozycji, to nie mam gwarancji, że radomski klub będzie mnie wtedy potrzebował.
Ale twój dom zostaje w Radomiu?
– Oczywiście!
I tu wrócisz po zakończeniu kariery?
– Mam nadzieję, że jeszcze w jej trakcie. Bardzo bym chciał jeszcze kiedyś zagrać w barwach Cerradu Czarnych Radom, ale nie będę tworzył niepotrzebnej presji. Niczego nie planuję i zobaczymy, co przyniesie mi los.

Krzysztof Domagała Fot. archiwum CoZaDzien.pl

loading...
Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ
Chcemy, żeby portal CoZaDzien.pl był miejscem wymiany opinii dla wszystkich mieszkańców Radomia i ziemi radomskiej.
Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji „Stop hejt”. Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.
Anonim
lub
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

#WieszPierwszy

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

Polecamy