Prezydentowi "zabrakło honoru i odwagi"

Prezydentowi
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Poseł Radosław Witkowski napisał list do prezydenta Andrzeja Kosztowniaka. Padają w nim mocne słowa. Poseł zarzuca gospodarzowi Radomia "niegodne zachowanie" oraz to, że "zabrakło mu honoru i odwagi". Oto treść całego listu (śródtytuły od redakcji):

"Stanowczo protestuję przeciwko temu, co wydarzyło się wczoraj pod pomnikiem WiN
w Radomiu. Przekroczył Pan granicę, której przekraczać nie wolno. Na oficjalnych miejskich uroczystościach poświęconych pamięci Żołnierzy Wyklętych wystąpili przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej oraz Narodowego Radomia – organizacji jawnie propagującej idee narodowo – socjalistyczne i negującej demokrację.

ZACHOWANIE NIEGODNE PREZYDENTA

Tuż po Panu głos zabrał przedstawiciel Młodzieży Wszechpolskiej wywołany przez reprezentującego Urząd Miejski prowadzącego. Młody człowiek ubolewał, że na kamienicy, w której mieszkał profesor Leszek Kołakowski wisi tablica mu poświęcona. Tablica, która zawisła za Pana rządów. Bo według młodego nacjonalisty Leszek Kołakowski „na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych biegał z bronią, ale nie robił tego po to, by walczyć o wolną Polskę. Robił to, żeby zwalczać tych, których dzisiaj czcimy”. Stał Pan obok i nie miał odwagi, by zaprotestować przeciwko temu obrzydliwemu kłamstwu i znieważaniu pamięci honorowego obywatela Radomia. Pamięci człowieka, któremu wręczył Pan medal "Bene Merenti Civitas Radomiensis" ("Dobrze Zasłużonemu - Społeczeństwo Radomia"). Człowieka, o którym mówił Pan w dniu jego śmierci, że "Radom stracił jednego z najważniejszych radomian". Wczoraj zabrakło Panu honoru i odwagi, by bronić jego godności przed kłamstwem płynącym z ust człowieka, który wsławił się między innymi organizacją manifestacji, na której palono książki. Posługiwanie się kłamstwem dla zohydzenia autorytetów i palenie książek znamy z historii. Wiemy też, jak się skończyło. Pan stoi z ludźmi sięgającymi do tych najgorszych wzorców ramię w ramię i nie ma odwagi, by przeciwstawić się kłamstwu. To zachowanie niegodne prezydenta Radomia.

BRUNATNY RADOM?

Na uroczystości zabrał również głos przedstawiciel organizacji „Narodowy Radom”. To organizacja autonomicznych nacjonalistów, której nacjonalizm „może przybierać formy etnonacjonalizmu bądź wykraczać poza bariery narodowe i odnosić się do europejskiej tożsamości, czy sporadycznie białej rasy.” Jej członkowie uważają między innymi, że „Legalizm – czyli chęć działania zawsze i wszędzie zgodnie z obowiązującym prawem – to pułapka dla każdego ruchu nacjonalistycznego. (…) Z legalizmem, łączy się jeszcze groźniejsze zjawisko – reformizm. To wiara w to, że System można naprawić metodami demokratycznymi. (…) Otóż wybory i parlamentaryzm to sposób kanalizowania autentycznych pragnień Narodu. Dzięki nim System może kontrolować społeczeństwo i zapobiegać ewentualnym niepokojom.” To cytaty z ich strony internetowej. Jawnie głoszą pogardę dla prawa i demokracji. Pan uznał ich za równoprawnych uczestników życia publicznego w Radomiu.

Zapraszając ich na uroczystości, stanął Pan w jednym szeregu z ludźmi, którzy głoszą idee narodowo – socjalistyczne. Ludźmi, którzy jako symbolu używają koła zębatego – znaku rozpoznawczego Niemieckiego Frontu Pracy, związkowej przybudówki hitlerowskiej NSDAP, którzy na swoich bannerach umieszczają krzyż celtycki połączony z herbem Radomia. Czy tak ma wyglądać Radom w przyszłości pod Pana rządami? Ma być brunatny, nacjonalistyczny i nietolerancyjny jak Pana nowi sprzymierzeńcy?

Jeśli tak Pan sobie wyobraża nasze miasto, to proszę mieć świadomość, że nie będzie na to zgody. Radomianie Panu na to nie pozwolą".

Dziś prezydent Andrzej Kosztowniak przebywa w Warszawie na spotkaniu z marszałkiem województwa i nie mógł skomentować dla nas listu posła. Czekamy na oficjalne stanowisko magistratu.

O uroczystościach 3 marca - TUTAJ

RED, fot. z uroczystości 3 marca M.S.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy