Radio Rekord Radom mobilne Radio Rekord Radom mobilne
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

Legendy radomskie. Jak diabeł chłopa swatał

Legendy radomskie. Jak diabeł chłopa swatał
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Jak diabeł chłopa swatał

WERÓWKA gmina DRZEWICA

 

Wracał Maciej z miasta do wioski, a że kielicha tęgiego wypił, co krok przystawał; czuprynę szarpał i zawodził:

—Ooo... laboga! Laboga!

Usłyszał to diabeł drzemiący w starej, rosochatej wierzbie, wyjrzał przez szparę i aż podskoczył z radości.

—Pijany chłop, to głupi chłop! —parsknął i hop z wierzby na ziemię, a stamtąd na drogę i przed kmiotkiem na drodze staje.

—Witajcie kumie Macieju! Labiedzicie tak, że wszystkie wróble z was się śmieją! Spojrzał Maciej —diabeł jak ulał, włos czarny, rogi krótkie i tępe, a ogon długi niczym przewrósło po trzykroć wokół pasa okręcone.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+PHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+PHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

-Ot same niebiosa z pomocą przychodzą —myśli. —Ten mnie na pewno pocieszy, a i rady jakiej niechybnie udzieli —po czym głośno już powiada:—Żenić mi się przyszła pora, a tu choć dziewuch kopa, każda aby na stroje patrzy, morgi na polu, a dukaty w skrzyni liczy —zjada przy tym tyle, że i dwa opasy mógłbym wyhodować.

Podrapał się diabeł długim paznokciem po kosmatym brzuchu i po koncept do głowy ruszył. Ożenić Macieja —kłopot mały, trudniej zdobyć jego duszę. Szczęściem przypomniał sobie, jak to w diabelskiej szkole uczono go, iż w takim wypadku najlepsza jest z chłopem umowa. Powiada więc do Macieja:

—Byle tylko chętka do żeniaczki była, a wyszukam wam taką miłośnicę, obrotną i zdatną do wszystkiego, że nie tylko dukaty, ziemia i ubiór przystępu do niej mieć nie będzie, ale jak rzekliście —nawet jedzenie. A pracowita przy tym, że jeno leżeć i palcem wskazywać. Mając taką żonę staniecie się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Za to wszystko jedynie na starość duszę mojej opiece przekażecie.

—Szalbierz z ciebie, brachu jakich mało! —Maciej na to. —Powiadam raz jeszcze —dziewuchy takiej nie ma i być nie może, bo jako żyw świat do góry nogami by stał. Pokaż mi taką, która chociaż przez tydzień warunki te spełni, a do żeniaczki stanę i duszę zapiszę.

— Widać nie znasz jeszcze kobiet, panie brachu! Podskoczył diabeł z radości, pewny że duszę chłopa za nic kupił i powiada:

—Wyszukam taką, jak powiedziałem. Jutro do niej pójdziemy, gdzie jak chcieliście tygodniowej próbie zostanie poddana —po tych słowach diabeł nagle zniknął, pozostawiając Macieja samego. Spieszył teraz jak mógł do sąsiedniej wioski, gdzie —wiedział o tym od dawna —mieszkała słynna z chciwości i lenistwa Magda. Dawno już ci ona męża szukała, tymczasem każdy kto ledwie próg domu przestąpił, wnet bez grosza przy duszy, co sił w nogach umykał. Leżąc na ławie śniła właśnie o pracowitym mężu, gdy diabeł przez komin do izby wleciał i na stołku przysiadł. Otworzyła Magda lewe oko, a widząc pokrakę mruknęła:

—Też mi chłop!

—Będzie i chłop, jeżeli wypełnisz wszystko co każę! —diabeł na to. Po czym rzecz całą wyłuszczył i surowo przykazał, aby przez ten tydzień, gdy z Maciejem przyjdzie, pilnie pracowała —a choć on, diabeł, dukaty będzie jej przynosił i stroje darował —nic nie brała. Jeżeli na dodatek bez jedzenia przez tydzień wytrzyma, będzie miała chłopa jak się patrzy. Pomysł czarta przypadł Magdzie do gustu i choć tydzień wydawał jej się terminem nieco za długim, postanowiła się zgodzić. Nazajutrz, jak było umówione, diabeł z chłopem stawili się u Magdy i rozpoczęli próbę. Minął pierwszy dzień, a Maciej nie może wyjść z podziwu, praca pali się kobiecie w rękach, w chacie porządek, a choć diabeł naznosił strojów bez liku, Magda ani spojrzy. A już w największy podziw wprowadziła go, gdy diabeł trzy garnce złotych dukatów przyniósł, a ona spokojnie w kąt je przesunęła. W dodatku już trzeci dzień leży na sofie, dokąd Magda przysmaki mu znosi, a sama nic nie je.

—Coś ci tu nie tak?! —myśli chłop i diabła woła.

—Wejdźmy obaj na strych —powiada —i przez szparę w suficie popatrzymy, co też nasza gosposia porabiać będzie.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjQxIiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjQxIiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

—Niedobrze! —myśli diabeł i chyłkiem, bokiem ku Magdzie zmierza, a o zamiarze chłopa mówi.

—Bądź spokojny. Już ci on mój będzie! —Magda na to. Wnet też chatę opuściła, a chłop z diabłem smyk na strych i czekają. Minęło chwil parę, gdy do izby weszła, i jakby nigdy nic za miotłę chwyta, gary czyści aż echo idzie, a na dodatek piosenkę jeszcze nuci. Patrzy Maciej i z podziwu oczy na wierzch wytrzeszcza, toż to skarb nie kobieta.

—Czysta prawda —powiada do diabła. —Trzeba złazić na dół! Zerwał się, diablisko, z radości i przez otwór hyc —na drabinę. Źle jednak koślawą łapą na szczebel trafił i jak długi runął głową w dół, prosto w otwarty wór maku. Zakrztusił się, zachłysnął, oczy na wierzch wytrzeszczył, tchu złapać nie może. Widząc to Magda w krzyk, Maciej za nią, zbiegli się ludziska, patrzą —diabeł ledwie dyszy, a co dech złapie stęka:—Маk dusi! Mak dusi!

Nie wytrzymała Magda słysząc te słowa —przestraszona, że diabeł w takiej chwili wszystko co przyniósł zabierze —i jak nie wrzaśnie:—Słyszyta ludziska! Wszystko Magdusi daje! Wszystko Magdusi! —i hop do izby, garnce dukatów łapie, stroje składa i do komórki niesie. Aaaa! Tu cię mam! —wrzasnął Maciej, ale nim zdążył diabła za kark uchwycić, ten ci ogniem błysnął, dymem zionął i tyle go widzieli.

https://www.cozadzien.pl/legendy-radomskie/legendy-radomskie-dziad-i-baba/70955

Legend radomskich  można słuchać w każdy poniedziałek i wtorek o godz. 20.30 w Radiu Rekord.

Źródło: Zenon Gierała "Baśnie i legendy ziemi radomskiej".

kos

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ
Chcemy, żeby portal CoZaDzien.pl był miejscem wymiany opinii dla wszystkich mieszkańców Radomia i ziemi radomskiej.
Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji „Stop hejt”. Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.
Anonim
lub
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

#WieszPierwszy

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

Polecamy