Radio Rekord Radom mobilne Radio Rekord Radom mobilne
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

Legendy radomskie. Gdzie znajduje się Żurawia góra?

Legendy radomskie. Gdzie znajduje się Żurawia góra?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Żurawia Góra

DĄBRÓWKA gmina DRZEWICA

„Hen —tam, gdzie niebo styka się z ziemią, gdzie wieczny panuje mrok, wzdłuż lasu, brzegiem jeziora orszak mar piekielnych wędruje. Na ich czele pani o licu bladym, o oczach gorejących, całunem żałobnym spowita. Straszliwy to pochód. Gdzie przejdą —spalona trawa zostaje, gdzie spojrzą —ptaki martwe z drzew spadają, a zwierz dziki w popłochu w knieję umyka. Idą pewnie, idą śmiało! Nad nimi sowy i nietoperze —za nimi płazy i gady. Gdzie sioło ludzkie po drodze znajdą —wnet płacz i jęki żałosne rozlegają się szeroko. Płomienie palonych zagród drogę im znaczą, a żałosne karawany dzień-i noc im towarzyszą. Morowe powietrze jest ich oddechem, a ten kogo ono otoczy, pada wnet na łoże śmiertelne...!" —tak śpiewał dziad przydrożny, a wsparty o mur kościelny, Sławko chłonął jego słowa. Kończył się już trzeci tydzień, jak morowe powietrze zawładnęło okolicą. Ogniem i dymem, wonnymi korzeniami i ziołami starali się mnisi zarazę przepędzić. Wszystko to czyniono daremnie. Codziennie ciągnęły żałobne wozy w głąb lasu, gdzie dół ogromny wykopano, a gdy i ten zapełnił się, ciała zaczęto układać jedno na drugie, piaskiem je ledwie przysypując. Rósł więc z dnia na dzień nieszczęsny kopiec, aż przybrał postać niewielkiego wzgórza. Wzrok Sławka spoczął nagle na przytroczonym u pasa dzbanie. Zapamiętał się zupełnie słuchając pieśni dziada, a tu czas był po temu najwyższy, by do lasu ruszyć.

 

 

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+PHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+PHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

—Korzeni wonnych, a ziół szukaj, jak mnisi przykazali. One powietrze morowe zmogą! —wspomniał nagle słowa matki. Nadzieja, z jaką je wypowiedziała, marną była pociechą. Pomny jednak przykazania, śmiało ruszył w drogę. Nie minęło też wiele czasu, gdy bór ciemny chłodem go powitał. Szedł Sławko śmiało, znając niemal każde drzewo, a że zioła dawno już wyzbierano ruszył dalej, gdzie rzadko teraz ludzka noga stąpała. Uszedł tak spory kawałek drogi, by wreszcie zbawcze owoce ujrzeć. Ziół było tu pod dostatkiem, rwał więc zapamiętale nie bacząc na ostre ciernie, ani na to, że coraz dalej w bór wchodzi. Dzban zapełniał się szybko. Ani się też spostrzegł, jak nagle znalazł się na niewielkiej polanie, na której modre błyszczało jeziorko. Wokoło panowała cisza. Sławko poczuł nagle pragnienie.

—Och łyk zimnej, kryształowej wody! —pomyślał. —Cóż za rozkosz! Pochylił się, by pełną garścią zaczerpnąć ożywczego płynu i... zamarł! Tam w głębi, zamiast własnego odbicia ujrzał obraz swojej wioski. Ale jakże innej, szczęśliwej i beztroskiej! Oto poprzez wesoły gwar dzieci przebija się skoczna, nuta wiejskiego pastucha. Tu i tam z komina snuje się już błękitna smuga dymu, nieomylny znak, że warzą strawę. Oto i jego chata, a przed nią uśmiechnięta matula. Dwie łzy, łzy szczęścia stoczyły się po bladych policzkach Sławka i spadły do jeziora. I oto nagle woda w jeziorze zmąciła się, obraz zamazał i zniknął. Sławko podniósł głowę. Ujrzał żurawia wypływającego zza niewielkiej kępy tataraku. Woda unosiła go lekko, majestatycznie. Na kształtnej głowie ptaka niczym gwiazdka błyszczała złota korona. Królewski ptak zmierzał prosto w jego stronę i nim zdumiony Sławko zdołał cokolwiek uczynić, żuraw odezwał się:

—Wieki całe minęły, a łza ludzka nie zmąciła toni jeziora, czemu zatem ty płaczesz? Wszak w głębinie jeziora ujrzeć można wszystko co dobre i piękne. Jest to bowiem Jezioro Nadziei.

—O królewski ptaku! —westchnął Sławko. —Przed chwilą ujrzałem wieś moją spokojną i szczęśliwą, tymczasem odkąd morowe powietrze nas nawiedziło, śmierć i rozpacz tam gości. Ruszyłem zatem ziół szukać, by ratować tych, którzy tam jeszcze pozostali.

—Nie ma leku na morowe powietrze —rzekł po namyśle żuraw —i nie w ziołach ratunek znajdziecie. Życie wasze dzisiaj tylko od szybkiej ucieczki zależy. Pozostawcie zatem wasze domy i pola, a idąc na zachód znajdziecie ziemie równie urodzajne, a powietrze zdrowe i czyste. Stał Sławko ze spuszczoną głową, a w ciszy jaka nagle zapadła po słowach królewskiego ptaka, dał się słyszeć ni to śpiew, ni granie przedziwne.

—Jakże opuścić rodzinne strony, jakże pozostawić krainę własnego dzieciństwa? —brzmiała serdeczna nuta. —Pozostawić to, co najdroższe...Spojrzał zdumiony żuraw skąd ów śpiew pochodzi, spojrzał i zrozumiał. To serce Sławka ową melodię grało. Łączyły się z nią dziesiątki i setki innych...!Zamyślił się po raz drugi ptak królewski i powiada:

—Skoro kraina wasza droższa wam niż życie własne, uczynię tak, abyście mogli do niej powrócić. Witać ją zawsze będziecie w zieleni i kwiatach, a żegnać wraz z nadchodzącymi mrozami. Nigdy jednak nie opuścicie jej na zawsze.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjQxIiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjQxIiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

—Dzięki ci za to królewski ptaku! —szepnął cicho Sławko.

—Nabierz zatem w dzban wody —ciągnął żuraw —i do wioski wracaj, a gdy skropisz nią wszystkich mieszkańców, będzie jak powiedziałem.

Podziękował Sławko, jak umiał najlepiej, nabrał w dzban wody i co sił do domu ruszył. Radość wielka w wiosce zapanowała, gdy o nowinie szczęsnej wieść się rozniosła. Kto mógł, do chaty Sławka spieszył, a gdy zebrali się wszyscy, Sławko tak jak mu żuraw przykazał uniósł dzban wody i skropił nią zebranych. I oto dziw stał się nad dziwy. Ledwie pierwsze krople głów zebranych dotknęły, a szum uczynił się wielki, powietrze zawirowało i wszyscy zamienieni w piękne ptaki unieśli się wysoko ponad wioskę. Zataczali kręgi coraz wyżej i wyżej. Oto ulatywali śmierci, byli wolni. Jednak, tak jak powiedział królewski żuraw, cudowna woda z Jeziora Nadziei pozostawiła w nich tęsknotę i wiarę. Lecąc teraz wierzyli, że ilekroć będą mogli, powrócą tutaj, by opłakiwać tych, którzy pozostali, że nie jest to ich spotkanie ostatnie. Tak też się stało. Jeszcze dzisiaj, w porze jesieni, gdy zbliża się czas odlotu, oglądać można klucze żurawi zmierzających w kierunku wzgórza. Tu z żałosnym krzykiem żegnają tych, którzy przed wiekami w jego głębi spoczęli. Ludzie zaś patrząc z ziemi na zawieszone w powietrzu ptaki powiadają: Lecą na Żurawią Górę.

https://www.cozadzien.pl/legendy-radomskie/legendy-radomskie-tajemnica-starego-zamczyska/69949

Źródło: Zenon Gierała "Baśnie i legendy ziemi radomskiej".

Legend radomskich  można słuchać w każdy poniedziałek i wtorek o godz. 20.30 w Radiu Rekord.

czd

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ
Chcemy, żeby portal CoZaDzien.pl był miejscem wymiany opinii dla wszystkich mieszkańców Radomia i ziemi radomskiej.
Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji „Stop hejt”. Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.
Anonim
lub
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

#WieszPierwszy

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

Polecamy