Radio Rekord Radom mobilne Radio Rekord Radom mobilne
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

Znany polski podróżnik w Radomiu!

Znany polski podróżnik w Radomiu!
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Urodził się w 1933 roku w Warszawie. Jest zarówno geofizykiem, jak i operatorem filmowym, a także publicystą, pisarzem, dziennikarzem oraz reporterem w jednej osobie. Do tego zwiedził już mnóstwo najciekawszych zakątków świata. Jest autorem wielu filmów podróżniczych, a telewizja wyemitowała ponad 300 jego programów. Fotografie dokumentujące wojaże Ryszarda Czajkowskiego można oglądać na wystawach zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Warto dodać, że podróżnik należy również do prestiżowego nowojorskiego klubu "Explorers Club", który zasilają osoby słynne na całym świecie ze swych dokonań badawczych.

Początek wojaży to Antarktyda, na której Ryszard Czajkowski spędził 17 miesięcy. Jednak ciekawość świata zaprowadziła go zupełnie gdzie indziej, a mianowicie do Afryki. To właśnie Czarnemu Lądowi poświęcony został wczorajszy wykład multimedialny pt. „Trudno uwierzyć, ale to wszystko jest Afryka”. Podczas półtoragodzinnego spotkania zgromadzeni słuchacze mogli zgłębić wiedzę na temat różnorodności kulturowej tamtejszych mieszkańców, a także przyrodę charakterystyczną dla tego kontynentu. Wykład był kontynuacją cyklu spotkań afrykańskich, organizowanych w ramach wystawy „Tajemnice Czarnego Lądu”.

Zapraszamy na rozmowę o podróżowaniu, spotkaniach z wyjątkowymi ludźmi tego świata, poczuciu szczęścia i spełnienia oraz plusach życia bez świadomości istnienia czasu przyszłego i nie tylko.

W którym miejscu swój początek ma pańska przygoda z podróżowaniem?

Pierwsza a zarazem najdłuższa wyprawa, to ta na Antarktydę, gdzie spędziłem 17 miesięcy. W późniejszym czasie postanowiłem jednak odwiedzić Afrykę. Pustynia Sahara, bo o niej mowa, została wybrana poprzez koneksje z pustynią lodową, bo zawsze wyobrażałem sobie, że istnieją dwa rodzaje takich miejsc. Wydawało mi się, że ładniejsze są te lodowe i dlatego chciałem zobaczyć te drugie, aby przekonać się czy mam rację. Uwiodła mnie jednak Sahara przez to, że tam spotykałem ludzi, których na Antarktydzie nie ma w ogóle. Może na terenach północnych gdzieś żyją, ale spotkania z nimi bywają bardzo trudne z uwagi na fakt, że na ogół są bardzo zeuropeizowani. Natomiast jadąc przez pustynię, długo nie widząc jakiegokolwiek osiedla, można raptem trafić na człowieka wychodzącego zza wydmy. Wtedy zatrzymuję się, poznaję go, pytam o jego historię.To są bardzo fascynujące spotkania.

Dlaczego to właśnie kultura afrykańska tak bardzo Pana zafascynowała?

W naszej kulturze wiele elementów związanych z tradycją już zanika, natomiast tam jeszcze nie. W Afryce one w pełni kwitną. Kraina rzeki Ommo jest chyba najbardziej fascynująca ze względu na to, że zamieszkujący ją ludzie są najdalsi od rozwoju cywilizacyjnego. My nazywamy ich tzw. ludami prymitywnymi. Oczywiście oni w sensie ludzkim nie powinni być tak określani, ponieważ mają swoją kulturę, subtelność, delikatność. Ponadto między tymi ludźmi są takie same układy jak między nami. Osobiście tam czuję się o wiele lepiej, chociażby dlatego, że nie mam tych wszystkich obowiązków, które nakazuje mi nasza kultura. Jedyną barierą może być nieznajomość języka, ale jest coś takiego jak rozmowa intuicyjna. Uważam, że jest cenniejsza, bo słowa nie wszędzie mają to samo znaczenie. Przykładowo, dla mojego przyjaciela murzyna słowo "miłość" znaczy pewnie coś innego niż dla mnie, tak więc jeśli podróżnik będzie chciał tłumaczyć wszystko słownikowo, to będą mu wychodziły bzdury.

Jakie jest Pana zdanie na temat przenikania zdobyczy cywilizacji do pierwotnych kultur?

Uważam, że oni powinni prowadzić normalne życie, ale nie może to być forma skansenu.
Niestety kiedyś to wszystko minie, ponieważ do nich ciągle coś dociera: zobaczą samochód, traktor, radio. Musimy korzystać z tego teraz, póki jeszcze istnieje ta pierwotna kultura. Trzeba to opisać, przeżyć, żeby wiedzieć co tracimy, a tracimy wiele. Zwracam szczególną uwagę na fakt, że oni nie mają kultury "mieć" im wystarczy "być". Oni nie muszą posiadać Mercedesa a ja muszę, więc to jest olbrzymia przepaść. Tylko od nich możemy się nauczyć jak żyć posiadając niewiele.

Które ze spotkanych dotychczas plemion zrobiło na Panu największe wrażenie?


Pod względem relacji międzyludzkich są to mieszkańcy archipelagu Quirimby. To miejsce nazywam wyspą szczęścia, ponieważ zamieszkujący go członkowie plemienia Bantu mają bardzo oryginalne podejście do życia. Jest ono zupełnie inne niż to kultywowane przez Słowian, którzy nieustannie coś nakazują bądź czegoś zakazują. Natomiast na tej wyspie nikt nie ma do nikogo żadnych pretensji, istnieje tam pełna radość życia, pełny luz. Jak zamykam sobie oczy, to widzę te palmy, te dziewczyny szepczące mi na ucho jakieś rzeczy, których ja nie rozumiem, ale zawsze kiwam głową i udaję że świetnie rozumiem. To jest fantastyczne. Ich szczęście wynika z tego, że nie istnieje u nich pojęcie czasu przyszłego, więc żyją dniem dzisiejszym.

Ze względu na kulturę w sensie dosłownym, wrażenie robi filozofia afrykańskiego plemienia Dogonów oraz Somba. Podejrzewam, że mają oni taki sam system, ale nigdy nie było u nich etnografa na dłuższy okres czasu. Dogonów opisał co prawda francuski etnograf, ale dzisiaj ci ludzie znając treść jego książki, na wszelkie pytania odpowiadają cytatami z tejże pracy. Jest to złe, gdyż w tej kulturze nie ma obowiązku mówienia prawdy. Nie wiadomo kiedy kłamią, a kiedy nie, ponieważ oni przede wszystkim chcą spełnić czyjeś oczekiwania, więc mówią to, co ktoś chce usłyszeć. Bardzo często ludzie, którzy tam przyjeżdżają, uzyskują fałszywe wypowiedzi nie zdając sobie z tego sprawy.

Natomiast w zachodniej Afryce zupełnie słaby murzyn musi znać 6 języków. Dzieje się tak dlatego, że tamtejszy targ zawsze jest usytuowany na styku kultur. Trzeba ponadto dobrze znać dni tygodnia. Na przykład u Dogonów tydzień ma 5 dni, więc należy to wiedzieć, aby nie spóźnić się na targ.
Odczytanie tego wszystkiego nie jest takie proste. Dzięki temu tamtejsi ludzie więcej się uczą, a przecież w filozofii wielu kultur do zakresu obowiązków wpisana jest nauka.

Czy są jeszcze na świecie takie miejsca, które chciałby Pan odwiedzić?

Myślę, że są takie miejsca. Właśnie ostatnio zainteresowałem się Środkową Ameryką i byłem tam teraz. Wielkość liczebna tamtejszych zabytków kulturalnych jest szokująca. Na samym Jukatanie jest 200 obiektów archeologicznych, które wydają się być zaledwie małą częścią Meksyku. Podczas jednej wycieczki przejechałem 2300 km i widziałem 8 zespołów olbrzymich piramid.

Jak wspomina Pan członkostwo w nowojorskim "The Explorers Club"?

Obecnie coraz mniej interesuję się aktywnym uczestnictwem w tego typu klubach,
ale przeżyłem bardzo ciekawe spotkania poznając wielu fantastycznych ludzi. Wśród nich mogę wymienić człowieka, który jako drugi postawił stopę na księżycu. Poznałem również Panią, która zajmuje się nurkowaniem i schodzi na 200 m pod wodę. To są wspaniali ludzie.

("The Explorers Club" to w języku polskim "Klub Odkrywców". Ideą jest promowanie badań oraz postęp w badaniach terenowych. Zadaniem jego członków jest podtrzymywanie tradycji eksploracji naukowej. Osoby należące do tego klubu mają promować oraz wspierać badania prowadzone zarówno na lądzie, jaki i na morzu czy w powietrzu i w przestrzeni.- przyp.red.)

Czy wyobraża sobie Pan prowadzenie spokojnego, statecznego trybu życia ?

Chyba nie. Zawsze znajdę sobie jakieś zajęcie. Staram się czynnie spędzać czas. Bardzo lubię narty, windsurfing, a także nurkowanie. Nie wyobrażam sobie leżenia na plaży, ale jeśli jest dobre miejsce do nurkowania, to już jest wspaniale. Oczywiście teraz to się zmienia, ponieważ kiedyś żeglowałem 6 tygodni podczas urlopu naukowego i czułem niedosyt. Obecnie po kilkugodzinnym pływaniu, przy silniejszym wietrze, przybijam do brzegu. Ale potem zaczynam fotografować ważki czy pszczoły na kwiatach i znowu mam zabawę, która również mnie pasjonuje, a jest mniej wymagająca fizyczne.


Rozmawiała Anna Prokop


foto: Sebastian Fituch/Muzeum im. J.Malczewskiego














.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

#WieszPierwszy

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

Polecamy