Głaz milczy jak głaz...

Głaz milczy jak głaz...
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

[gallery id=1229]

Ogromny, blisko dziesięciotonowy głaz leżał na odkopanych kilka tygodni temu fundamentach ratusza. Archeolodzy spółki Rewitalizacja, która prowadzi wykopaliska zaczęli się zastanawiać, skąd się wziął w rynku i czemu służył.

- Widać go na fotografii z 1934 roku, która przedstawia fragment rynku z pomnikiem legionisty – mówi Mariusz Mróz, prezes Rewitalizacji. - W zasadzie przypuszczamy, że to ten właśnie kamień, choć – z drugiej strony - trudno sobie wyobrazić, że przed wojną rynek usiany był takimi okazami. Głaz sam w sobie stanowi pomnik przyrody, nawet jeśli nie byłaby z nim związana żadna historia. To znów przypuszczenia, ale graniczące z pewnością – że trafił pod ziemię w czasie wojny, w 1940 roku, kiedy hitlerowcy rozbierali pomnik Czynu Legionów.

PO CO ŚCIĄGNIĘTO GŁAZ NA RYNEK?

Kamień – nie bez trudności – wydobyty został z wykopu po zakończeniu badań i złożony na trawie. Skrzętnie jednak ukrywa swoją tajemnicę. Nic na nim nie wyryto; nie ma też śladów, że kiedyś przytwierdzono do niego jakąś tabliczkę.

- Staramy się dociec, jak to się stało, że znalazł się na rynku i co upamiętnia. Ze zdjęcia wynika, że stał tu – na czymś w rodzaju postumentu, w otoczeniu mniejszych kamieni - w latach trzydziestych i stanowił albo swego rodzaju uzupełnienie pomnika, ale był elementem „wystroju” samego rynku. Istnieje zresztą szkic z roku 1927 inżyniera Kazimierza Prokulskiego, na którym możemy zobaczyć centralnie ustawiony na rynku pomnik legionisty, a za nim właśnie grupę głazów – tłumaczy prezes Mróz. – Czy jednak głaz przewieziono na rynek z myślą o planowanym pomniku? Niekoniecznie. Z odnalezionych dotychczas dokumentów wynika, że równie dobrze mógł upamiętniać powstanie w 1927 roku Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji i budowę stacji pomp. Na rynku miała zostać wtedy zrekonstruowana pompa, a na głaz – być może ten – spływałaby woda z wodotrysku.

MOŻE KTOŚ Z RADOMIAN WIE?

Mariusz Mróz podkreśla, że tyle udało się ustalić na razie i nic nie wiadomo na pewno. – Nadal szukamy – dokumentów, fotografii, szkiców czy choćby wspomnień – w archiwach i bibliotekach - mówi. – A może ktoś z radomian ma informacje dotyczące głazu? Może gdzieś w rodzinnych archiwach zachowały się zdjęcia czy dokumenty związane z pomnikiem, głazem, wodociągami, rynkiem? Jeśli tak, bardzo prosimy o kontakt ze spółką Rewitalizacja.

Jeśli kamień rzeczywiście ma związek z miejskimi wodociągami, zdaniem Mariusza Mroza powinien stanąć w pobliżu Wodociągów Miejskich. Jeśli jednak sprowadzono go na rynek w związku z budową pomnika Czynu Legionów, trzeba jego istnienie uwzględnić przy projektowaniu renowacji rynku. – Byłby wtedy jedynym materialnym elementem przedwojennego urządzenia rynku – przypomina prezes spółki Rewitalizacja. – Niezależnie od poszukiwań historycznych, warto będzie poprosić geologów o ocenę głazu. Jest przecież imponujący.

A archeolodzy zakończyli już badania na rynku. – Wykopy zostały zasypane – mówi archeolog Grzegorz Barczyk. – Za kilka dni jednak zbadamy jeszcze ten fragment, gdzie było wejście do ratusza. Może uda nam się natrafić na jakieś ślady, które dadzą nam pojęcie, jak też owo wejście wyglądało. Obraz Hoppena przedstawia bowiem tył rynku.


Iwona Kaczmarska "7 Dni", Fot. Iwona Kaczmarska, spółka Rewitalizacja

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy