Próbowali zabić psa siekierą - kolejna rozprawa

Próbowali zabić psa siekierą - kolejna rozprawa
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Do dowodów w sprawie miały dziś zostać dołączone nagrania dziennikarzy sprzed pierwszej rozprawy. Podczas nagranej rozmowy oskarżeni wzajemnie obarczali się winą, wyszło też na jaw inne ich przestępstwo - zlecone morderstwo innego psa Janiny B. Nagrania zostały jednak odrzucone jako dowody.

- Nagranie sprzed sali rozpraw nie ma wartości dowodowej, ponieważ mężczyźni podczas jego nagrania byli pod wpływem alkoholu - uzasadniła sędzia Joanna Dębała-Strzelak. 

Poza tym przesłuchano trzech świadków w sprawie: psychologa zwierzęcego, weterynarza i byłego prezesa Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Radomiu.

W opinii weterynarza, który badał psa bezpośrednio po zdarzeniu, pies Bruno wielokrotnie został uderzony tępym narzędziem, najprawdopodobniej siekierą.

- Pies miał kilka ran tłuczonych i ciętych w okolicy czaszki oraz liczne obrzęki w okolicy pyska. Krwiaki na jego ciele powstały w wyniku silnych uderzeń. Pies był w szoku - bronił się przed badaniem. Stan szoku jest dla zwierzęcia stanem ciężkim - prowadzić może do zapaści psycho-ruchowej i niekiedy śmierci. Rany były głębokie, ale nie zagrażały bezpośrednio życiu. Zadawane były z dwóch stron - powiedziała Martyna K., lekarz weterynarii. - W trakcie kolejnego badania okazało się, że pies ma przewlekłe zapalenie uszy, była to nieleczona choroba. Pies z czasem stał się agresywny, zwłaszcza w stosunku do mężczyzn. Przy jego badaniu potrzebowałam asysty - dodała.

Kolejnym świadkiem był psycholog zwierzęcy, który przybliżył wszystkim cechy charakterystyczne zachowania rasy amstaff. Okazało się, że pies bojowy, jakim jest Bruno, posiada bardzo rozwinięty instynkt walki, który można łatwo rozbudzić poprzez agresywne zachowanie. Niewątpliwie traumatyczne doświadczenie, jakiego doznał pies, wpłynęło nieufność, a także na zwiększenie agresywności.

- Psy rasy amstaff są nieustępliwe, bojowe i odważne. Jeżeli pies jest w trybie walki, to nie cofnie się przed niczym. Nie pracowałam w schronisku bezpośrednio z Bruno, ale każda przemoc fizyczna wobec psa tej rasy budzi w nim agresję - poinformowała Magdalena W., psycholog zwierzęcy.

Mimo przesłuchania świadków i nagrania audio, wyroku oprawcy dziś nie usłyszeli. Po raz kolejny rozprawę odroczono - prokurator i obrońcy posilili o kolejne wezwanie Łukasza B., właściciela psa. Takiej potrzeby nie widział oskarżyciel posiłkowy Włodzimierz Suszyński, który uznał, że dla rozprawy wystarczy odczytanie zeznań nieobeznanego świadka. Jednak prokuratora i obrońcy to nie przekonało.

Psi oprawcy poczekają na wyrok do 26 września.

Przypomnijmy, że podczas wcześniejszej rozprawy, którą prowadziła sędzia Joanna Dębała-Strzelak przedstawione zostały wyniki badań psychiatrycznych Sylwestra G., na które sędzia skierowała oskarżonego.

- Biegli stwierdzili znacznie ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia czynu i kierowania swoim postępowaniem. Oskarżony może brać udział w czynnościach procesowych - sędzia odczytała opinię biegłych.

Podczas rozprawy obaj oskarżeni przyznali się do winy. Podczas opisu wydarzeń z 3 czerwca 2011 roku oskarżali się wzajemnie. Próby zabicia psa mieli się podjąć a prośbę Janiny B., która z powodu choroby nie mogła zajmować się zwierzęciem.

Szczegóły sprawy znajdziecie w artykule: Jaki wyrok dla psich oprawców?

Dorota Trojanowska/ Fot.Szymon Wykrota

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy