Dwulatek na haju czyli niebezpieczne leki

Dwulatek na haju czyli niebezpieczne leki
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


- Mój dwuletni syn - chory na anginę - dostał antybiotyk. Po podaniu pierwszych dawek dziecko przez kilkanaście godzin "chodziło po ścianach". Takie pobudzenie na pewno nie było naturalne. Sprawdziłem na forach internetowych - okazuje się, że problem wcale nie jest rzadki. Czy lekarze kontrolują, co przepisują małym dzieciom? - pyta nasz kolega.

- Gdy rodzic zauważy u dziecka dziwne objawy po podanym leku, powinien natychmiast go odstawić. Dzieci, w szczególności te najmłodsze, mają ściśle określone antybiotyki, które mogą być im podawane. Powinno się unikać leków typu eurespal/pulneo - są to leki przeciwhistaminowe, które już teraz są zarejestrowane do użytku powyżej drugiego roku życia. Zyrtek również może spowodować nadpobudliwość. Podobnie jak difergan, który hamuje kaszel - z założenia ma uspokajać, jednak czasem powoduje odwrotną reakcję – mówi radomski pediatra Stanisława Szcześniak-Mazur.

Skoro lekarze pediatrzy wiedzą, jakie leki mogą brać dzieci, skąd problemy z nagłą nadpobudliwością dzieci?

- Rodzice często popełniają jeden błąd - gdy tylko dziecko gorączkuje, rano biegną do przychodni, a wieczorem, gdy delikatny objaw nie mija, pędzą na pogotowie. Tam lekarze nie znają dziecka, przepisują inne leki, często niedostosowane dla maluchów. Robią to, żeby po prostu się zabezpieczyć, nie odsyłać chorego dziecka z kwitkiem. Rodzice stanowczo powinni trzymać się jednego lekarza, który zna malucha i wie już jakie leki są dla niego najlepsze. Każde dziecko tak jak dorosły, może różnie reagować na różne leki, np. być nadpobudliwym – informuje Szcześniak-Mazur.

Jak podkreśla specjalista, kolejnym błędem rodziców i lekarzy jest zbyt wielkie zaufanie do antybiotyków i przesada w podawaniu leków.

– My lekarze zbyt dużo przepisujemy antybiotyków, a rodzice zbyt często bywają u lekarzy – podkreśla pediatra.- Sama gorączka nie jest niczym złym. Musimy tylko pamiętać, że nie możemy przekroczyć granicy - przy 39 stopniach już koniecznie trzeba podać leki przeciwgorączkowe, by wyeliminować możliwość drgawek. Jednak matki powinny same leczyć drobne infekcje. W naszym narodzie panuje dziwna świadomość, że dzieci natychmiast powinny być pod kontrolą lekarzy. Przeważnie po podaniu leku przeciwgorączkowego dziecko na drugi dzień zdecydowanie lepiej się czuje i to bez kontroli lekarza i podania zbędnych antybiotyków. W przypadku, gdy jest to gorączka do 38 stopni, w ciągu dnia wystarczy podawać dziecku dużą ilość płynów i co najważniejsze nie przegrzewać go, dopiero na noc podać lek przeciwgorączkowy- mówi pediatra.  

Stanisława Szczęśniak- Mazur za przykład podaje inne kraje w Unii Europejskiej: - W Anglii lekarze przez pierwsze dwa dni gorączki nawet nie oglądają dziecka, udzielają porad wyłącznie telefonicznie. Jeżeli prócz gorączki nie występują wymioty czy też biegunka, wystarczy dziecko leczyć domowymi sposobami. To wyeliminuje wszelkie możliwości nadwrażliwości dziecka na lek. 

N.Z.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy