Dowiedzą się o nas wszystkiego!

Dowiedzą się o nas wszystkiego!
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

foto:Wikipedia
Z dniem 2 czerwca tego roku wejdzie w życie nowelizacja ustawy o NIK, dająca szerokie uprawnienia pracownikom Izby. Będą gromadzone m.in. informacje na temat pochodzenia rasowego, preferencji seksualnych, poglądów politycznych, wyznania, a nawet informacji genetycznych, nałogów oraz stanu zdrowia.
Już w 2008 r., pod kierownictwem Mirosława Sekuły, powstał projekt zmian w ustawie o NIK, który został przyjęty przez Sejm bez większego problemu, głosami posłów PO, PSL i SLD.

Wtedy to kontrowersje budziły zapisy wprowadzające audyt zewnętrzny NIK, a o jakimkolwiek rozszerzeniu uprawnień kontrolnych Izby nikt nie mówił. Głos negatywny przed wdrażaniem takich zmian padł ze strony ówczesnego generalnego inspektora ochrony danych osobowych Michała Serzyckiego. Była szefowa GIODO, dr Ewa Kulesza, skrytykowała nowelizację tej ustawy  – ,,Dla mnie to rzecz przerażająca. Instytucja państwowa może sięgać po dane szczególnie chronione, ale należy określić wyraźnie, w jakich sytuacjach. Myślę, że przy tworzeniu tego przepisu nikt się nie zastanowił, jak szeroki zakres danych za nim się kryje – mówi Kulesza. – Takich uprawnień nie posiadają nawet funkcjonariusze służb specjalnych – oni, chcąc uzyskać dostęp do wszystkich danych, muszą przedstawić szczegółowe upoważnienie od przełożonego. W ustawie o NIK takiego zastrzeżenia zabrakło” – dodaje.

Co istotne, Najwyższa Izba Kontroli zgadza się z tymi argumentami - świadczą o tym wypowiedzi jej przedstawicieli, z których można wywnioskować, że posłowie, przyjmując taki zapis art. 29, poszli "mocno na skróty". Jednocześnie rzecznik Izby Paweł Biedziak zapewnia, że NIK nigdy nie przeprowadzała, ani nie zamierza przeprowadzać kontroli, które wymagałyby dostępu do zapisu DNA, preferencji seksualnych czy poglądów politycznych i wyznaniowych. A możliwość pełnej inwigilacji naszych danych argumentuje tym, że potrzebne są do  kontrolowania wydatków zdrowotnych. – ,,Często są one niezbędne do prawidłowego przeprowadzenia kontroli finansowania procedur medycznych. W dokumentacji, po którą sięgają kontrolerzy, są dostępne dane pacjentów” – tłumaczy Biedziak.

Źródło: Polityka

ŁG

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy