"Muzeum - miejsce nieobecności" wystawa w MSW

Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Podczas piątkowego (26 kwietnia) wernisażu Krystyny Piotrowskiej w Muzeum Sztuki Współczesnej przywrócono pamięć po tych, którzy odeszli. Wystawa została poświęcona ofiarom czystek stalinowskich. Ekspozycję tworzą portrety ofiar terroru wykonane przed egzekucją, zdjęcia zbiorowe oraz ubrania, które stanowią pamiątkę i ślad po tych, których już nie ma.

- Krystyna Piotrowska po raz drugi prezentuje swoje prace w naszym muzeum. Poprzednia jej ekspozycja odbyła się w 1994 roku. Teraz pokazujemy instalację stworzoną z grafik, wydruków zdjęć. Jest to instalacja z bardzo istotnym przesłaniem. Jej wystawa idealnie wpisuje się w program intelektualny i edukacyjny muzeum, bowiem interesuje nas sztuka, które jest zapisem doświadczeń, świadomości i pamięci, czyli świadectwem XX wieku - mówił Mieczysław Szewczuk z MSW. - Artystka należy do grona darczyńców, którzy przekazali swoje dzieła do radomskiej kolekcji sztuki współczesnej. A po wernisażu "Muzeum - miejsce nieobecności" Piotrowska dla naszego muzeum przekazała dwie blachy z ekspozycji.

Krystyna Piotrowska  - artystka sztuk wizualnych przygotowała specjalnie na piątkowy wernisaż instalację "Muzeum - miejsce nieobecności". Została ona podzielona na trzy części, które wpasowały się idealne w trzy sale wystawiennicze radomskiego muzeum. Każda z nich została opatrzona dokładnym komentarzem. Całość utrzymana jest w tonacji szarości, czerni i bieli, co jeszcze bardziej potęguje jej przesłanie. Tu ważna jest bowiem pamięć.

- Zbieram stare zdjęcia, szczególnie te rodzinne. Jestem nimi zafascynowana. Myślę nad tym, jak można było porzucić te fotografie, co musiało się stać w danej rodzinie, że można je kupić w sklepie. Zdjęć się nie zostawia. Nawet w ekstremalnych warunkach człowiek zabiera zdjęcia. Muszę robić prace, które mnie interesują, dlatego jestem zaangażowana w dany projekt. Bez kontaktu z widzem te prace tracą sens - opowiada Krystyna Piotrowska.

W pierwszej sali  zatytułowanej „Miejsca niezajęte” zobaczyliśmy grafiki na blachach aluminiowych, przedstawiające białe ubrania wydzierające się z czarnej płaszczyzny. Były one jakby żywe, odzwierciadlały gesty człowieka, który je nosił. Jednak postaci ludzkiej na tych obrazach nie dostrzeżemy, sylwetki zlewają się z ciemnym tłem. Ubrania te były jakby świadkami czasów i losów osób je noszących.

- Większość moich prac dotyczy zagadnienia pamięci o jakby zatrzymanym czasie, który dotyczy właśnie ubranie i poniekąd nie dotyczy ludzi stanowiących wypełnienie tego ubrania. Impulsem do stworzenia prac z "Miejsc niezajętych" było uporządkowanie szaf po mojej mamie. I zaskoczyło mnie, że te rzeczy są świeże i żyją, gdy ich właścicielki już nie ma. Te druki ubrań stanowią zapis życia - tłumaczy Piotrowska. 

W drugiej sali znalazły się prace poświęcone ofiarom zbrodni stalinowskich "W oczy". Znalazły się tu portery osób przed wykonaniem egzekucji, same wyroki oraz dane osobowe. Utrwalenie wizerunku skazanego miało na celu bezbłędną identyfikację ofiary. W komentarzu do tej części ekspozycji Piotrowska napisała: "System jest niezawodny. Wspólny los ofiar: twarze, nazwiska i daty urodzenia, zatrzymany, skazany, wyrok wykonano, tego samego dnia, dnia następnego, kilka dni później". W swojej pracy wykorzystała fotografie zamieszczone w książce Dawida Kinga.

- Te zdjęcia towarzyszyły ludziom podczas egzekucji, są wstrząsające. Chciałam pokazać ich wspólny los. Dlatego połączyłam portery w jedną całość, w drugiej nazwiska i daty urodzenia w drugą część, a kolejną stanowią wyroki. Istotą tej pracy jest oddzielenie poszczególnych elementów tej instalacji - mówi artystka.

A "Z tłumu" tworzą wycięte ze zdjęć zbiorowych fragmenty postaci ludzkich. W ten sposób osoby zyskują poniekąd autonomiczne miejsce w pamięci, tym samym indywidualne miejsce w historii. Jak mówiła artystka można jedynie wyciąć kształt z reszty grupy i dać równorzędne miejsce ich okaleczonym postaciom.

- Impulsem do wykonania tej pracy było to, że na tych zbiorowych porterach nie tylko z czasów stalinowskich, niepożądane osoby były retuszowane z powodu utracenia przychylności wodza. Te osoby były zamalowywane. Wtedy znikały z życia publicznego. Ten tłum mnie zainspirował. Zostali okrojeni przez historię i miejsce w grupie - mówi artystka.

Wystawa będzie czynna do 26 maja.

Dorota Trojanowska/Fot. Szymon Wykrota

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy