Czekając na odkupienie

Czekając na odkupienie
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Czekając na odkupienie

Katarzyna Łochowska

POWIEŚĆ, FANTASTYKA

  • ISBN: 978-83-7805-480-1
  • Oprawa: miękka
  • Format: 144x206 mm
  • Liczba stron: 266
  • Projekt okładki: Krzysztof Krawiec
  • Premiera: maj 2014
  • Cena: 30 zł


O książce:

Głowna bohaterka trafia do wymyślnego piekła, w którym musi się zmierzyć z jego królową i pewnym mężczyzną, z którym łączy ją daleka przeszłość. Przemierzając kolejne kręgi piekła, spotyka różne niesamowite istoty. Powieść „czekając na odkupienie” powstała z fascynacji autorki historią i literaturą fantastyczną. W jej książce powracają do życia zapomniane plemiona barbarzyńskie. Akcja książki w zaskakujący sposób przenosi się z V w. n.e. do współczesności. Okaże się, że duch historii przez cały czas czuwa nad ludzkością.

Fragment:

Ludzie tłoczyli się na ulicach. Z trudem parłyśmy do przodu, ale tak to już jest podczas Mardi Gras. Parada zbliżała się ku nam. Dzieci biegały w przebraniach, a dorośli machali chorągiewkami. Wszyscy się cieszyli. W powietrzu unosiły się miliony świecących i błyszczących papierków. Gdzieś w oddali rozległ się huk sztucznych ogni. Popatrzyłam na uśmiechniętą twarz Gabe i jej brązowe oczy. Wyszczerzyła do mnie zęby i pociągnęła w stronę automatu do waty cukrowej. Kupiła największą porcję i ruszyłyśmy dalej zatłoczonymi ulicami. James miał na nas czekać, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć.

– Widzisz gdzieś Jamesa? – zapytałam Gabe.

Zdołała tylko pokręcić głową, bo usta miała zapchane watą cukrową. Pokazała na mniej zatłoczone miejsce i podeszłyśmy do witryny sklepu z antykami. Przykleiłam nos do szyby i przyglądałam się uważnie pięknie rzeźbionej komodzie. Jako miłośniczka historii uwielbiam stare rzeczy. Im starsze tym lepsze!

Starożytność jest fascynująca. Czasami mam wrażenie, że ludzie żyjący przed naszą erą byli dużo mądrzejsi od nas. Potrafili poradzić sobie ze wszystkim. A ja nawet nie mogę sobie poradzić z własnym życiem.

Westchnęłam.

Nagle dostrzegłam, że obok stoi… cygański wóz, a na wystającej desce siedzi kobieta. Czarne, długie włosy przeplecione były nitkami siwizny, oliwkowa cera i czarne oczy odróżniały ją od ludzi na ulicach. Nagle zeskoczyła z siedziska, a piękna wzorzysta suknia z cekinami zawirowała wokół jej stóp. Na nadgarstkach pobrzękiwały bransoletki, a ogromnie koła zwisały jej z uszu.

– Powróżyć? – zagruchała, a ja już miałam powiedzieć, że nie trzeba, gdy Gabe dopadła do Cyganki.

– Ja chcę! – pisnęła moja przyjaciółka i podbiegła do kobiety.

– Chodźcie, kochaniutkie.

Cyganka odgarnęła bordową zasłonę i moim oczom ukazało się wnętrze wozu. Weszłam do dosyć ciasnego, ciemnego pomieszczenia. Na środku stał malutki stolik, a wokół rozrzucono kilka poduszek. Z prowizorycznych szafek zwisały rozmaite koraliki, breloczki i wstążki. Nawet przy najmniejszym ruchu dzwoniły denerwująco. Chyba miały na celu wprowadzić w odpowiedni nastrój. We mnie wywoływały tylko irytację. I jeszcze te duszące kadzidełka. Na stoliku leżały karty do tarota i prostokątne, białe kawałki jakiegoś tworzywa. Zauważyłam, że miały wyryte czarne, geometryczne wzory. Gdy usiadłyśmy na poduszkach, kobieta zmierzyła nas wzrokiem i przysięgam, że poczułam mrowienie na plecach, a fala gorąca oblała moje ciało.

– Chcecie z krat czy wolicie runy? – zapytała.

– Karty! – odpowiedziała natychmiast Gabe.

– Ja tu jestem tylko dla towarzystwa – powiedziałam pośpiesznie i wpatrzyłam w złączone ręce. Dlaczego zaczęły się nagle pocić?

– Nie chcesz poznać przyszłości? Twoja aura jest zachwiana. Widzę to.

– Ja nie wierzę we wróżby.

Nawet nie czytam horoskopów! Nie mam zamiaru tracić kasy na jakieś wstrętne naciągaczki. Gdybym tylko mogła przegadać do rozumu mojej koleżance.

– Skoro tak twierdzisz… Jednak mam dziś gest. Tobie powróżę za darmo.

Gabe zapłaciła kobiecie, a ja musiałam słuchać tych bredni. Moja przyjaciółka aż zwijała się z radości, gdy Cyganka powiedziała jej, że znajdzie wielką miłość, a jej życie zawodowe nabierze rozpędu. Z trudem powstrzymywałam parsknięcie. Jakie życie zawodowe? Zejdzie ze zlewozmywaka i zastąpi kelnerkę?

– Teraz twoja kolej – rzekła Cyganka.

– Nie, dziękuję. Pójdziemy już. – Zaczęłam się podnosić.

– Widzę twoje lęki – szepnęła kobieta i to kazało mi usiąść. – Już niedługo przyjdzie ci się z nimi zmierzyć. Zobaczmy, co mówią karty.

Rozłożyła przede mną tarota.

– Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. – Wskazała kolejno grupy kart. – Wybierz po jednej z każdej grupy.

Wybrałam, wbrew sobie.

– Zobaczmy, co mówi twoja przeszłość. Ciekawe.

Spojrzała na kartę i odwróciła ją w moją stronę. Ukazywała ona kobietę o pięknych, złotych włosach, stojącą na kamieniu. Jej ręce były wyciągnięte w przeciwnych kierunkach, a palcami wskazywała coś poza kartą. Jednak to, co mnie przeraziło najbardziej, kryło się za dziewczyną. Mianowicie krzak róży. Piękne kwiaty rosły na samym czubku. Bliżej ziemi krzak jednak wyglądał zupełnie inaczej. Ciernie i pnącza oplątały nogi kobiety i pięły się ku górze, unieruchamiając ją. Za krzakiem ukryty był mężczyzna.

– Trudne decyzje – szepnęła kobieta. – Ból, upokorzenie, zdrada i… mężczyzna. Prawdopodobnie źródło nieszczęść.

– Przestań! – syknęłam, zapatrzona w dziewczynę na karcie. – Nie chcę więcej.

– Teraźniejszość. Wybierz kartę.

Poczułam jak strumyk potu spływa mi po plecach. Już miałam wstać i wyjść, ale spojrzenie kobiety mnie zatrzymało. Wyciągnęłam rękę i odwróciłam kolejną kartę. Była na niej pusta kołyska.

– No tak. Pusta, więc raczej nie spodziewaj się wpadki w najbliższym czasie. To znaczy tylko udawany spokój i rychłe zmiany. Przejdźmy do przyszłości.

Co może się wydarzyć? Najbliższe imprezy? Odwróciłam pierwszą z brzegu kartę i aż mnie zatkało. Przedstawiała nagą parę złączoną w miłosnym uścisku. Kobieta siedziała na mężczyźnie, a on obejmował ją ciasno ramionami. Otaczał ich ogień i płomienie zdawały się lizać ich ciała. Pomiędzy płomieniami pełzały węże. Cyganka roześmiała się.

– Proszę, proszę. Widzę związek.

James. Tylko i wyłącznie.

– Węże oznaczają wrogów i komplikacje. Ogień – gorące uczucie. Ale jedno mi nie pasuje. Kwiat róży w jej dłoni. – Dopiero teraz go zauważyłam. – Zaczekaj chwilę. Rzucę runami.

Zebrała ze stolika kawałki tworzywa i zaczęła mamrotać coś pod nosem. Wyciągnęła rękę nad kartą i wypuściła runy.

– Widzę mężczyznę. Niebezpiecznego. Runy mówią: strzeż się. Przyszłość stanie się przeszłością.

Cyganka zaczęła dziwnie mówić. Poczułam jak Gabe łapie mnie za rękaw. Jednak ja nie słyszałam ani Cyganki, ani przyjaciółki. Widziałam tylko kartę i to, jak zaczęła się… poruszać. Kobieta i mężczyzna poruszali się w miłosnym tańcu. Do jasnej cholery! Oni uprawiali seks na moich oczach! Ogień coraz bardziej obejmował ich ciała. Wszystko działo się coraz szybciej. Nagle wąż wpełzł na ciało kobiety i owinął się wokół jej gardła. Zaczęła się dusić. Wtedy obydwoje odwrócili się w moją stronę. On poraził mnie zielonymi tęczówkami, a ona miała… moją twarz. W tym momencie zerwałam się z poduszki i wszystko ucichło.

– …mężczyzna o zielonych oczach. – Dotarł do mnie ostatek wypowiedzi cyganki.

– Nie! – krzyknęłam – Kłamiesz! To nie są czary! To stek bzdur!

Wybiegłam, zostawiając Gabe samą. Wypadłam na zatłoczoną ulicę. Szybkim krokiem skierowałam się w stronę postoju taksówek. Wszystko było zajęte. Dlatego prawie biegiem ruszyłam do domu.

© Katarzyna Łochowska 2014

Warszawska Firma Wydawnicza s.c.
ul. Ratuszowa 11/5/19

03-450 Warszawa

mail: redakcja@wfw.com.pl

Zamówienia: Dział Dystrybucji – Edyta Karpińska ksiegarnia@wfw.com.pl

Promocja: Katarzyna Kowalska biuro@wfw.com.pl

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy


Warning: getimagesize(img/zajawki/czekajac_na_odkupienie_okladka-mala.jpg): failed to open stream: No such file or directory in /var/www/clients/client1/web74/web/app/model/Meta.php on line 96