Bez pamięci, czyli felieton na piątek

Bez pamięci, czyli felieton na piątek
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
BEZ PAMIĘCI

Tydzień temu senator Stanisław Karczewski zwołał konferencję prasową, na której mimochodem wspomniał, że zagrożone jest istnienie jednego z ważniejszych oddziałów szpitala na Józefowie. – Którego? – spytali dziennikarze.  – To nieoficjalne informacje, wolałbym ich nie ujawniać – odpowiedział grzecznie senator Karczewski. Dziennikarze zadzwonili więc do szpitala. – Nic nie wiem o zamykaniu jakiegokolwiek oddziału w szpitalu. Wręcz przeciwnie - staramy się właśnie o uruchomienie drugiego odcinka onkologii – zdziwiła się dyrektor Bożenna Pacholczak.

I bądź tu człowieku mądry. Ani to sprawdzić, ani to skontrolować. Robota taka, że trzeba pisać już następne teksty, więc wysyła się w eter takie nie wiadomo co. Kto tu z kogo robi idiotę? Mam swoje typy, ale na potwierdzenie typów – nic. Czas pokaże? Owszem, pokaże. Ale co z tego? Osoby publiczne mogą sobie wygadywać co chcą między innymi dlatego, że wszyscy dziś mamy strasznie krótką pamięć – i jako czytelnicy i jako dziennikarze. Wypomnieć kto co tam mówił rok temu, nawet miesiąc temu? No można, w końcu dziennikarze notatki robią, czasami nawet coś tam nagrywają. Ale czy w odbiorcach tej medialnej papki, którą tworzymy, nie zanikła już dawno chęć porównywania, syntezy? Trudno o taką, jeśli się w głowie nie magazynuje faktów. A my umiejętności magazynowania pozbyliśmy się lekko, bez żalu.

Widzowie starożytnego teatru ateńskiego potrafili ponoć zapamiętywać treść obejrzanej sztuki. Jeszcze moi starzy profesorowie (starzy, dobrzy profesorowie, urodzeni przed erą telewizora, komórki  i komputera) znali po kilkanaście języków obcych i przechowywali w głowach całe biblioteki, cytowali z pamięci dowolny fragment z łacińskiej czy greckiej literatury. Ostatnie pół wieku zmiotło takie cuda z powierzchni ziemi. W zawrotnym tempie wkroczyliśmy w erę kultury obrazkowej. Potrafimy naraz przyswajać dużo informacji, ale te informacje wyciekają z nas jak z dziurawego wiadra.

A propos zalewu informacji – niedawno w „Łaźni” odbyło się spotkanie (przyszło parę osób) z Aleksandrą Stępień, prezes warszawskiego stowarzyszenia Miasto Moje A w Nim. Stępień dowodziła, że brzydka, nachalna i wszechobecna reklama przynosi skutek odwrotny od zamierzonego – odpycha i dezinformuje ludzi. Wystarczy przejść się po radomskich ulicach (polecam zwłaszcza tereny wokół Odlewmaszu), żeby przekonać się, że żyjemy w przestrzeni właśnie odpychającej i dezinformującej. 

W tej sytuacji odpowiedzialność za słowa musi tanieć. Tydzień temu konferencję zwołały również osoby skupione wokół Stowarzyszenia Kupców Polskich. Było o planie zagospodarowania Brzustówki, który w końcu uchwalili radni. Dowiedzieliśmy się, że radny Kazimierz Woźniak przypadkiem w głosowaniu udziału nie wziął, bo wyszedł zadzwonić. Dlaczego radny Włodzimierz Bojarski wstrzymał się od głosu? – Bo... zmienił się porządek obrad – wyjaśniał Jerzy Grosicki, szef radomskich struktur PSL.

Dziennikarze zaczęli się zastanawiać, co to ma do rzeczy, kiedy swoje dołożył Henryk Dudek, prezes SKP w Radomiu.

- Zastanawiające jest to, że radni, którzy wcześniej byli przeciw temu planowi, teraz zagłosowali za. Co jest powodem zmiany tego stanowiska? Możemy się tylko domyślać...

No owszem, możemy się domyślać...



Sebastian Równy

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy