baner

Piorunująco ciekawa historia


Przechadzając się ulicami Radomia można zauważyć wiele ciekawych, zabytkowych miejsc, o których często my mieszkańcy nic nie wiemy. Bardzo często jednak te miejsca związane są z licznymi legendami i opowieściami usiłującymi zapisać się na stałe w historii naszego miasta. Dlatego postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej jednemu z takich historycznych miejsc i wsłuchać się w opowieść jaką nam ma do przekazania.


Niezwykle fascynująca legenda związana jest z klasztorem Ojców Bernardynów w Radomiu. Otóż, gdy wejdziemy do środka w nawie głównej kościoła możemy dostrzec dwa barokowe ołtarze. Jeden z nich po lewej stronie, poświęcony jest św. Antoniemu Padewskiemu, natomiast drugi po prawej stronie - Matce Bożej. Właśnie za tym ołtarzem znajduje się tajemniczy wąski korytarzyk zakończony drzwiami. Prawdopodobnie korytarz ten powstał na skutek połączenia prezbiterium z nawą, która była dobudowana w późniejszym okresie. Ponieważ prezbiterium było lekko odchylone, należało czymś wypełnić powstałą lukę i to właśnie doprowadziło do powstania owego wąskiego korytarza. W nim to, na ścianie, tuż za ołtarzem Matki Bożej, możemy ujrzeć epitafium poświęcone jednemu z braci. Przypomina ono o bardzo tajemniczym wydarzeniu. Otóż drugiego listopada 1622 roku, o godzinie piątej rano, brat Szymon, w niewyjaśnionych okolicznościach, „zszedł pod uderzeniem boskiego ognia”, jak zapisał niejaki Jan Luboński. Innymi słowy mówiąc, ów braciszek zginął porażony piorunem. Pochowano go właśnie w tym miejscu, gdzie znajduje się epitafium. Nikt nie wie dlaczego piorun uderzył właśnie w to miejsce i w tym czasie. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż pewnego razu ksiądz wychodzący do odprawienia mszy, przechodził obok wyżej wspomnianego miejsca. Wtedy piorun uderzył ponownie. Tym razem uderzenie skierowane było w mury klasztoru, które się rozstąpiły i objęły księdza wciągając w głąb, po czym z powrotem się zamknęły. Owego księdza nikt już później nigdy nie widział, nie wiadomo też, czy zastygł w grubych murach klasztornych. W każdym razie, legenda głosi, że kapłan wyjdzie ze ściany i przystąpi do ołtarza w dzień sądu ostatecznego.

Historia ta jest wręcz niewiarygodna i nie musimy w nią wierzyć, tłumacząc sobie, że to tylko legenda. Jednakże nie wiadomo co się stanie, gdy pójdziemy odwiedzić owo tajemnicze miejsce w kościele Ojców Bernardynów. Bowiem w każdej legendzie jest zawsze odrobina prawdy.

M.P.

.


Polecany artykuł

Edyta pyta... Co chcemy dostać od Mikołaja? Edyta pyta... to nowy program, w którym będziemy pytali radomian, zarówno o sprawy bieżące, jak...

x