baner

Nie chcą zmian w oświacie


Wygaszanie placówek, likwidacje oraz przekształcenia - władze chcą przeprowadzić kolejną reformę w radomskiej oświacie. Na zmiany nie zgadzają się uczniowie, rodzice, nauczyciele i już teraz zapowiadają protesty.


Przypomnijmy, władze miasta w ramach reformy chcą m.in. zlikwidować PSP nr 8 i przenieść dzieci do PSP nr 13. Z kolei Młodzieżowy Dom Kultury im. Heleny Stadnickiej z placówki oświatowo - wychowawczej ma zostać przekształcony w ośrodek kultury. Wczoraj podczas sesji Rady Miejskiej rodzice, którzy nie zgadzają się na planowane zmiany, przekazali radnym petycje, w których uzasadnili, dlaczego nie chcą, aby doszło do reorganizacji tychże placówek. - "Kosztowny remont dachu, zły stan sali gimnastycznej, zbyt drogie ogrzewanie całej szkoły - takie argumenty przedstawił nam Pan Prezydent Ryszard Fałek, uzasadniając likwidację naszej placówki. My z tymi założeniami się nie zgadzamy. Ewentualny remont szkoły wcale nie musi być tak drogi. Uważamy, że wszystkie podane sumy są zawyżone. Cała ta przeprowadzka źle wpłynie na nasze dzieci. Ta szkoła ma swój klimat. Dzieci fantastycznie się tu rozwijają. Każdy każdego zna. Oprócz tego, w szkole funkcjonuje klasa terapeutyczna. Co stanie się z dziećmi z tego oddziału?" - zapytała Karolina Sudoł, mama jednego z uczniów. - "Po przenosinach do PSP 13 lekcje będą na pewno wydłużone. Zamiast wychodzić o 16, dzieci będą kończyły zajęcia o 18. A co z lekcjami dodatkowymi, z rozwijaniem swoich pasji? Na oświacie oszczędzać nie można" - zaznaczył Wojciech Wosztyl, którego dziecko również chodzi do "ósemki".

Na sesji byli również obecni rodzice, którzy chcą bronić MDK - u w obecnym kształcie. - "Nie można oszczędzać na dzieciach. Jeśli MDK stanie się placówką kultury, to z dobrze funkcjonującej instytucji stanie się martwym tworem. Młodzieżowy Dom Kultury gwarantuje wysoki poziom i fachową opiekę nauczycieli. Oszczędności w tym aspekcie doprowadzą do tego, że nikt tam nie będzie przychodził. Taniej wcale nie oznacza lepiej" - powiedziała Magdalena Szczęsna, której dziecko korzysta z zajęć w MDK - u. Inni rodzice wypowiadali się w podobnym tonie: "Po co zmieniać coś, co tak dobrze funkcjonuje od lat. Co te dzieci będą robiły? Będą stały po klatkach. To miejsce wychowuje i uczy. MDK musi zostać" - podsumowała Marta Mleczkowska.

Wczoraj o 14 w Zespole Szkół Gimnazjalnych nr 9 odbyło się spotkanie rodziców, uczniów i nauczycieli, którzy nie zgadzają się na likwidację placówki. Przed budynkiem zawieszono transparenty z hasłami przeciwko zmianom w radomskiej oświacie. ZSG nr 9 to szkoła specyficzna. To tu najczęściej trafiają dzieci, które w innych szkołach miały problemy z nauką. Dzięki klasie terapeutycznej wielu podopiecznym udało się nadrobić zaległości i zdać egzamin gimnazjalnym. Po likwidacji uczniowie mają trafić do gimnazjów, które są w ich rejonie zamieszkania. Rodzice są przerażeni planowaną likwidacją. - "Nie wiem komu zależy na likwidacji szkoły. Gdzie pójdą nasze dzieci? I tak są one już odrzucone przez inne placówki. Tutaj znalazły spokój i pomoc. Teraz mają trafić tam, gdzie ich nie chcą" - powiedziała Bożena Margiel, mama jednej z uczennic "dziewiątki". -"Ta szkoła to dla nas ostatnia deska ratunku. Tu nauczyciele chcą nam pomóc. Realizowany jest program przysposobienia do pracy, który zawsze przyda się w przyszłości. Atmosfera w szkole, odkąd wiemy o pomyśle likwidacji, bardzo się popsuła. Nikt nie może skupić się na nauce, bo każdy się zastanawia, co będzie dalej. Będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, aby obronić szkołę" - przekonywali uczniowie gimnazjum.

Jaka będzie ostateczna decyzja władz? Nie wiadomo. Pewne jest, że rodzice, uczniowie i nauczyciele są bardzo zmotywowani, aby wszystkie instytucje pozostawić w obecnym kształcie.

 

 

Mariusz Skopek


Polecany artykuł

Charytatywny off-road na Koniówce Warkot silników, emocje i śnieg zmieszany z błotem. W niedzielę, 4 grudnia na Koniówce była...

x