baner

Spacerkiem po historii - Apteka "Pod białym orłem"


Losy tej wyjątkowej apteki były bardzo burzliwe. Jej znakiem rozpoznawczym jest wymalowana na suficie sztukateria. Poznaj historię najciekawszej apteki w Radomiu.


Przez dziesiątki lat apteka zmieniała właścicieli. Do najbardziej znanych należeli: w latach 50. XIX w. rodzina Podworskich, od końca XIX w. do I wojny światowej Korneliusz Unger, a do czasów upaństwowienia jej właścicielem była rodzina Bruśnickich.

Historia tego wyjątkowego miejsca sięga przełomu XVIII i XIX wieku. Zanim jednak usytuowana została w kamienicy, swoje lokum miała w drewnianym parterowym budynku przy ul. Lubelskiej, dzisiejszej ulicy Stefana Żeromskiego 5. Ów dom od 1806 roku był własnością Jana Konrada Burgharda, aptekarza z Warszawy, który od 1795 roku mieszkał w Radomiu. Następnie budynek w dzierżawę wziął Stanisław Kwiatkowski, aptekarz i przedsiębiorca budowlany z Radomia (1824 r.). Z czasem apteka wraz z przyległym do niej placem została przez niego wykupiona. Dopiero wtedy powstała w tym miejscu klasycystyczna kamienica, do której przeniesiono aptekę. Piętrowa kamienica została wybudowana w 1835 roku według projektu polskiego malarza i architekta Stefana Balińskiego (ucznia Corazziego), który planował wiele kamienic w naszym mieście (np. Pałacyk Kierzkowskich).

Gdy wybudowano kamienicę, powstał plafon z wizerunkiem orła białego. Jego autorem  jest prawdopodobnie Karol Franciszek Hoppen. Orzeł, o którego obecność na sklepieniu walczono przez dziesiątki lat, ukazany jest w locie wraz z berłem, które dzierży w szponach. Całość imituje obraz dzięki okalającej malowidło ramie.
Właśnie od powstałego malowidła pochodzi nazwa apteki. Sztukateria zasługuje na szczególną uwagę - to jedna z najstarszych zachowanych polichromii o charakterze romantyczno-klasycystycznych w Radomiu. Taki sam motyw został przeniesiony na oryginalne etykiety oraz naczynia aptekarskie. Z tego powodu właściciele poddawani byli szykanom ze strony władz carskich. Po upadku powstania styczniowego właścicielowi nakazano usuniecie plafonu.

Dlatego plafon prawdopodobnie zamalowano oraz zatynkowano. Rysunek ponownie ujrzał światło dzienne, gdy Polska w 1918 roku odzyskała niepodległość. Jednak po wybuchu II wojny światowej ponownie nakazano zlikwidować malunek. Na rozkaz okupanta sufit pomalowano farbą, a następnie pokryto tapetą.
W 1942 roku aresztowano jedną z pracownic apteki Józefę Wdowską, która przeżyła gehennę obozów m.in. Majdanka i Oświęcimia. Podczas swojego pobytu Wdowska pomagała współwięźniom, dzieląc się wiedzą z dziedziny farmacji.

Po wojnie, na początku lat 50., dzięki prowadzonym pracom konserwatorskim plafon został odsłonięty - ujrzał światło dzienne dzięki pracom konserwatorskim, które miały miejsce w latach 1985-1989.

Roksana Kowalewska/Fot. Michał Sołśnia


Wasze komentarze


Polecany artykuł

Państwo w państwie pod Radomiem To nie są żarty! Dziś nie jest prima aprilis, a nasz portal nie staje się kopią Asz...

x