Kolejna rozprawa w sprawie pobicia policjantów

Kolejna rozprawa w sprawie pobicia policjantów
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


16 maja ruszył proces przeciwko Mateuszowi R. oraz Kamilowi S., którzy zdaniem prokuratury 19 stycznia zaatakowali policjantów. Według ustaleń, tego dnia po godz. 5 funkcjonariusze zostali wezwani przez właściciela lokalu przy ulicy Limanowskiego, w którym odbywała się studniówka. Zgłoszenie dotyczył‚o awanturującego się™ mężczyzny. Po przybyciu na miejsce wskazano agresywnego uczestnika imprezy. Podczas wyprowadzania go z lokalu, do policjantów miał podbiec inny mężczyzna, który nie chciał‚  dopuścić do zatrzymania swojego znajomego. Doszło do szarpaniny. Napastnicy mieli bić‡ funkcjonariuszy. Odpierają…c ich ataki, policjanci wezwali pomoc. Na miejsce przyjechał dodatkowy patrol i policjanci zatrzymali 19-latka. Pijany mężczyzna trafił‚ do policyjnego aresztu. Drugi sprawca oddalił się™ z miejsca zdarzenia, ale kryminalni ustalili jego tożsamość‡ i zlokalizowali miejsce pobytu, a w poniedziałek zatrzymali 21-latka. Obaj mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani. 

- Jeden z oskarżonych podbiegł do leżącego starszego sierżanta i chciał go kopnąć w twarz, ale ten zasłonił się rękoma. Natomiast Kamil S. podbiegł do mnie i zadał kilka ciosów w lewą część mojej twarzy - zeznał na pierwszej rozprawie jeden z poszkodowanych policjantów.

Dodajmy, że podczas pierwszej rozprawy obaj oskarżeni przyznali się do winy i przeprosili funkcjonariuszy. Sąd uchylił im areszt.

Natomiast w czwartek (29 maja) w Sądzie Rejonowym odbyła się kolejna rozprawa, podczas której zostali przesłuchani świadkowie, w tym rodzice, którzy odpowiadali za zorganizowanie studniówki.

- Podczas zabawy na sali tanecznej doszło do bójki dwóch mężczyzn, w której brał udział Kamil S. Chłopcy zostali rozdzieleni. Jeszcze przed studniówką właścicielka lokalu powiedziała, że jeśli dojdzie do jakiś incydentów, to awanturujące się osoby będzie trzeba wyprosić z zabawy i zadzwonić po rodziców. Pierwszy uczestnik bójki razem ze swoją dziewczyną pojechali do domu, natomiast Kamil S. nie chciał podać numeru do rodziców i upierał się, aby wrócić na salę taneczną. Wtedy właścicielka lokalu wezwała policję. Kamil S. spokojnie siedział na krześle przy szatni, obok niego był drugi oskarżony, który rozmawiał przez telefon i wypowiadał brzydkie słowa. Wtedy do pomieszczenia wszedł policjant, zapytał, który to pan Kamil i go wyprowadził razem z tym drugim chłopakiem. Nie wiem dlaczego to zrobił, skoro kolega Kamila był spokojny. Przy opuszczaniu lokalu obaj chłopcy byli spokojni i nie stawiali oporu. Dopiero później dowiedziałam się, że doszło do bójki i jeden z policjantów ma złamaną rękę - powiedziała kobieta, która była obecna na studniówce.

Świadek zeznała również, że policjanci nie wylegitymowali się zanim przystąpili do czynności. Jednak byli w mundurach.

Druga osoba, która widziała zajście potwierdza, że funkcjonariusze bez słowa wyprowadzili mężczyzn z pomieszczenia.

- Nie słyszałam, aby ci chłopcy rozmawiali z policjantami, nie słyszałam też żadnych wyzwisk. Tej nocy spadł marznący deszcz, na zewnątrz było bardzo ślisko. Jeden z funkcjonariuszy, który wyszedł z lokalu przewrócił się. Później jedna z matek wyglądająca przez okno krzyknęła "Boże, ale pałują Kamila!". Następnie powiedziano nam, że chłopcy uciekli - dodała druga kobieta.

Wiele zamieszania wprowadziły zeznania trzeciego świadka, który tamtej nocy przyjechał w odwiedziny do syna właścicielki lokalu. Kiedy toczyło się postępowanie przygotowawcze mężczyzna zeznał, że w chwili zatrzymania Mateusza R. i Kamila S., był przy bramie wjazdowej. Natomiast w czwartek zeznał, że był wewnątrz budynku. Skąd takie rozbieżności?

- Nie byłem pracownikiem tego lokalu, nie chciałem robić właścicielom kłopotu, że niby niepowołana osoba się tam znalazła - tłumaczył mężczyzna.

W dalszej części przesłuchania świadek podtrzymał swoje wcześniejsze słowa o tym, że po wyjściu z lokalu doszło do szarpaniny i pościgu, policjanci jak i oskarżeni kilka razy przewracali się, a funkcjonariusze użyli pałek i gazu łzawiącego. Oprócz tego zeznał, że jeden z młodych mężczyzn miał przyjąć pozycję do walki i powiedzieć do policjanta "chodź na solo, ale bez tej pałki".

Jak będzie linia obrony oskarżonych podczas kolejnych rozpraw?

- Na tym etapie postępowania chcemy wyjaśnić zasadność podjęcia interwencji przez policjantów w stosunku do Mateusza R. Mamy w tej kwestii wiele wątpliwości, które zostaną rozwiane po przesłuchaniu świadków oraz obejrzeniu nagrania, które daje pełny obraz tego zdarzenia - powiedział  Radosław Gniadek, obrońca Mateusza R.

Czy nagranie wniesie coś do sprawy? Będziemy wracali do tego tematu.


MS/foto. Archiwum

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy