W radomskim teatrze powstała Scena "Kotłownia"

W radomskim teatrze powstała Scena
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

[gallery id=566]

"Kotłownia" - będzie dym i czad

Czwarta scena radomskiego teatru powstała przy okazji generalnego remontu budynku, na który instytucja dostała dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Urzędu Miasta. Architektura nowej sceny i jej warunki są bardzo specyficzne. Jest to pomieszczenie surowe, widoczne są rury i przewody, betonowe słupy, które nie zostały zamaskowane podczas remontu. Na widowni znajdzie się miejsce dla około 100 widzów. Na scenie będą wystawiane kameralne przedstawienia.

- Przez ponad 30 lat w tym miejscu znajdowała się wentylatornia. Nazwa nowej sceny jest pojemna znaczeniowo, sugeruje, że na tej scenie coś się może zdarzyć, będzie dym i czad. Jest na to spora szansa, bo to surowe pomieszczenie ma jakiś smak i czar. Podpowiada nam to wybory repertuarowe, trudno tu będzie zagrać np. salonowy utwór - mówi Zbigniew Rybka. - Do współpracy planujemy już zaprosić Przemysława Wojcieszka, który lubi takie specyficzne miejsca. Mam nadzieję, że nowa scena przypadnie do gustu naszym widzom.


Spektakl o Majakowskim miał być wystawiony na małej scenie. Jednak reżyserowi spodobał się pomysł, aby "Kotłownia" stała się miejscem dla premiery jego autorskiej sztuki. 

- Po zakończonym remoncie, gdy Andrzej Sadowski przyjechał, żeby rozpocząć pracę nad nowym spektaklem, zaprosiłem go na dół i spytałem czy chce zrobić premierę w nowej przestrzeni. Zgodził się i już następnego dnia odbył pierwszą próbę. Ta przestrzeń polubiła się  z teatrem. Sadowski jest odważnym artystą, nie boi się wyzwań, więc moment inauguracji nowej sceny został przyśpieszony - mówi dyrektor teatru.

W przedstawieniu zobaczymy znanych publiczności aktorów: Karolinę Łękawę, Michała Górskiego i Adama Majewskiego. W postać Włodzimierza Majakowskiego wcieli się Marek Braun.

"Włodzimierz Majakowski jest określany niepokornym artystą, przekraczającym ramy swojego czasu. Ekscentryk, geniusz, awangardzista. Przyjaźnił się z grupą podobnych sobie młodych artystów. Wspólnie wierzyli, że wspólnie mogą zmienić świat, że sztuka przeniesie ich ponad pospolitość życia. Walczyli o swoje miejsce w świecie: pisząc, malując, fotografując…  Pili, kłócili się, zdradzali, zazdrościli, kochali. O tym też mówili swoimi utworami. Majakowski o miłości pisał szczególnie - pięknie, gorzko, drapieżnie. Ci szaleni młodzi artyści byli w jednej chwili pupilami sowieckiego systemu, by za chwilę popaść w niełaskę. Wszyscy już odeszli... Odchodząc, wierzyli, że coś po nich zostało. A co by było, gdyby grupa dawnych przyjaciół miała okazję spotkać się po latach raz jeszcze? Gdyby każdy z nich dostał dodatkowe życie - jak w grze komputerowej? Co stałoby się z dawną miłością? Co z nienawiścią i zazdrością? Czy wykorzystaliby szansę ponownego spotkania? I co by to było, gdyby to spotkanie jak niegdyś odbyło się z okazji urodzin poety? Gdzieś w jakimś miejscu zwanym „przyszłością" - czytamy na stronie Teatru Powszechnego w Radomiu.

Dorota Trojanowska

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy