Relax czy uzależnienie?


W dzisiejszych czasach moda na sporty ekstremalne trwa w najlepsze. Wielbicieli adrenaliny przybywa z dnia na dzień. Czasem może stać się to nie tylko sposobem na spędzenie wolnego czasu, ale też uzależnieniem.


Nieustanna pogoń za pieniądzem i niezwykle szybkie tempo życia wśród coraz szerszej grupy Polaków nie pozwala na odpowiedni relaks. Jednak jeżeli już uda nam się dotrwać do upragnionego weekendu, to czas wolny spędzamy z reguły dosyć biernie. Zwykłe odpoczywanie powoduje u nas jedynie rozleniwienie, co nie jest rzeczą dobrą. Sytuacja zmienia się diametralnie, jeśli swój czas wolny wykorzystamy na inny rodzaj odpoczynku. Najważniejsze to wybrać taki taką rozrywkę, której skutki będziemy mogli odczuć przez następny tydzień w pracy. Chcąc tego dokonać musimy podarować sobie czasem swoistego rodzaju kopniaka, który ma nas pchnąć do jeszcze lepszego działania. Wtedy zdobędziemy odpowiednią motywację do pracy na kolejne kilka dobrych dni. Jak to zrobić? Odpowiedź jest prosta. Wystarczy zafundować sobie porządną dawkę adrenaliny, a nasza energia i zapał do podejmowania wyzwań (nawet czysto służbowych) wzrośnie kilkakrotnie.
Doskonałym sposobem na osiągnięcie tego celu jest uprawianie sportów ekstremalnych. I wcale nie chodzi o to, żeby od razu wziąć się za np. dream jumping (skoki z wieżowca). Wspinaczka czy kolarstwo górskie to sporty, które nie niosą za sobą takiego ryzyka (przynajmniej na początku), które przerosłoby nasze możliwości. Nasz poziom adrenaliny wzrasta, a motywacja do pracy razem z nim. Jednak czy tylko o to chodzi? Czy ludzie, którzy od wielu lat uprawiają sporty ekstremalne, ciągle potrzebują nowej energii do działania? Otóż prawda jest nieco inna. Solidna dawka emocji po prostu uzależnia. Jeżeli raz przeżyje się stan euforii np. podczas skoku ze spadochronem w przepaść (lub  bez spadochronu - na linie) to z reguły ma się ochotę na więcej.
Oczywiście o ile przezwyciężenie strachu ma swoje dobre strony, o tyle ciągła potrzeba ekscytacji już nie. Kiedy pociąg do adrenaliny i ekstremalnych zachowań staje się silniejszy od nas, sytuacja staje się już groźna. Ludzie uzależnieni od tego typu działań zaczynają balansować na granicy swojego życia i śmierci. Dlatego trzeba uważać. Wszelkie działania powodujące u nas znaczny wzrost adrenaliny mogą bowiem uzależniać. W pewnym momencie ludzie zapominają się i zatracają w tym co robią. Coraz trudniej jest się opanować. Wtedy zatraca się granicę między aktywnym spędzaniem czasu, a nieuzasadnionym podejmowaniem zbędnego ryzyka. Naprawdę bicie wyśrubowanych rekordów dających szczyt ekstremum nie jest warte naszego życia. Zastanówmy się czasem w porę nad tym co robimy, zanim będzie za późno.

Przemek Janik


Polecany artykuł

Drugie "Śniadanie na Trawie" - ćwiczenia, degustacja win... W niedzielę (27 lipca) przy Restauracji "Parkowa" odbyło się drugie spotkanie pod nazwą...

x