Patchworkowe problemy – wyzwanie dla dorosłych


kłótnia rodzicówTermin „rodzina patchworkowa” na stałe wszedł już do naszego codziennego języka. I oznacza nowe wyzwania, którym czoło stawić muszą zarówno dorośli jak i dzieci...


To co dla pokolenia naszych babć i mam było nie do pomyślenia, dziś stało się faktem - w Polsce rozwodzi się ponad jedna czwarta nowo zawartych małżeństw. Według danych GUS w 2000 roku polskie sądy przeprowadziły 43 tysiące rozwodów. Liczba ta systematycznie się zwiększa, w 2004 r. było to już 56 tys., w roku 2009 - 65,3 tys. (niechlubnym rekordem zapisał się tu tylko rok 2006 z 72 tysiącami rozwodów). Wśród rozwiedzionych w 2007 r. małżeństw ok. 61 proc. wychowywało ponad 59 tys. nieletnich dzieci. Najczęściej (57 proc.) sąd przyznaje opiekę nad dziećmi wyłącznie matce, w 4 proc. przypadków wyłącznie ojcu, a 37 proc. rozwiedzionych małżonków wychowuje dzieci wspólnie.

Średni czas trwania małżeństwa, które się rozpada, to 14 lat. Wiek przeciętnego rozwodnika - 40 lat. Świeżo upieczony singiel dość często i zazwyczaj szybko łączy się w kolejną parę i próbuje ułożyć życie swoje i swoich dzieci z nowym partnerem, a niejednokrotnie również... z dziećmi partnera.

Oto prawdziwy rodzinny patchwork i emocjonalna łamigłówka – jak to wszystko pogodzić, jak stworzyć nową, dobrze funkcjonującą i najlepiej kochającą się rodzinę?

Olbrzymi problem mają tu przede wszystkim dzieci. Rozwód rodziców i współtworzenie nowej rodziny to dla nich zawalenie się ułożonego świata. Świata, w którym model „mama, tata i ja” zastępuje nagle np. „mama, ja, jakiś pan i jego dziecko”. Posiłki z kim innym; wakacje inaczej; pokój, który trzeba dzielić z nowym rodzeństwem; tata, którego widuje się raz na dwa tygodnie; święta obchodzone w biegu, bo trzeba odwiedzić o jedną „babcię” więcej - trudno nawet pomyśleć, co przez takie „atrakcje” dzieje się w głowie malucha.

No i nowa hierarchia w rodzinie. Dotąd wszystko było proste – dziecko ma słuchać rodziców. Teraz w tej układance pojawia się nowy element – nowy „tata” (wujek? przyjaciel mamy?) lub nowa mama (ciocia, przyjaciółka taty?).

Ułożenie odpowiednich stosunków w patchworkowej rodzinie wymaga więc przede wszystkim od dorosłych nie lada mądrości i cierpliwości. To oni muszą od początku wytłumaczyć dziecku nowe zasady, np.: - Tata już z nami nie mieszka, ale cały czas jest twoim tatą, który cię bardzo kocha. A z nami mieszka teraz Marcin, do którego masz się odnosić z szacunkiem. Zobaczysz, że to fajny facet, z czasem na pewno go polubisz.

Wytłumaczyć – łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. To „tłumaczenie” tak naprawdę odbywa się latami, poprzez odpowiednie reagowanie w konkretnych życiowych sytuacjach. I żadne poradniki nic tu nie pomogą. Dorosła osoba – skoro już bierze na siebie odpowiedzialność budowania nowej rodziny – musi elastycznie reagować na niespodzianki i sytuacje, jakie niesie ze sobą codzienna patchworkowa egzystencja.

Już samo przygotowanie dzieci na pojawienie się nowej osoby w życiu ich rodzica, to nie lada wyzwanie. Trzeba uświadomić dzieciom, że dla rodzica ważne jest znalezienie kogoś, z kim będzie szczęśliwy. I że przez to nie zmienią się uczucia rodzica do dzieci. Z przedstawieniem nowego partnera dzieciom nie należy się bardzo spieszyć, ale też warto, aby wiedziały one, że mama czy tata rozglądają się za nowym partnerem. Jeśli pociechy dowiedzą się o tym zbyt późno, będzie je potem trudniej odwieść od uczucia zazdrości wobec partnera rodzica. Na pierwsze spotkanie nowego partnera z dziećmi wybierzmy neutralny grunt – plac zabaw w parku, zoo, kawiarnię. Niech nikt nie czuje się do niczego przymuszony lub zbyt skrępowany.

Dzieci – zwłaszcza młodsze - są zazdrosne i obawiają się, że nowy partner zabierze im mamę czy tatę. Dlatego trzeba dużo z nimi rozmawiać i wyjaśniać, że dorośli też potrzebują dorosłego partnera. Bardzo ważna jest też postawa nowego partnera – nie może on dopuścić do tego, aby dzieci odczuły, że chce on w jakikolwiek sposób odsunąć rodzica od nich. Dlatego nowy partner powinien okazywać zainteresowanie nie tylko rodzicowi, ale również dzieciom. Byle by tylko pozostał on sobą i nie udawał, że jest bardziej „cool”, niż jest w rzeczywistości. Budowanie więzi nowego partnera z dziećmi będzie trwało długo, podczas codziennych życiowych spraw – odrabiania lekcji czy wspólnych posiłków.

Dramatem jest, kiedy rodzice sami nie potrafią poradzić sobie psychicznie z nową sytuacją i w rozgrywki pomiędzy sobą wciągają dzieci. Często były mąż zazdrosny o nowe życie żony podpuszcza dzieci, wypytuje „co tam mama porabia z tym nowym facetem”, robi awantury w trakcie wizyt. To samo zresztą dotyczy porzuconych żon i mam – bywa, że wykorzystują one dzieci do tego, żeby dopiec swojemu eks, który właśnie układa sobie życie z inną kobietą.

Nie oszukujmy się – dzieci to wszystko widzą i czują. Negatywne emocje rodziców wchłaniają jak gąbka. Żal po rozstaniu potrafi dorosłych rozbić  psychicznie, trzeba więc dużo samoświadomości, samokontroli i inteligencji, żeby nie „dokładać” jeszcze swoim własnym dzieciom.

Co zaś do samego życia w „posklejanych” rodzinach – dorośli muszą na początku założyć, że miłość nie jest obowiązkowa i nie wszyscy w nowej konstelacji muszą się od razu kochać, być szczęśliwi i uśmiechnięci. Dajmy dzieciom czas, niech przyzwyczają się do nowej sytuacji, niech poznają nowego „wujka”, nowe rodzeństwo. Budowanie więzi emocjonalnej trwa przecież latami. Nic na siłę.

Niezależnie od sytuacji zawsze do dzieci trzeba podchodzić z miłością, ale też z konsekwencją. Bardzo ważne jest wyznaczanie granic – to daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i wzmacnia autorytet rodzica oraz jego partnera.

ROW


Polecany artykuł

Trwają zapisy na zajęcia pozalekcyjne w Akademii robotyki... Trwa nabór dzieci w wieku 6-12 lat na zajęcia pozalekcyjne w Akademii robotyki LEGO ul....

x