Akceptacja to podstawa!


Największy wpływ na wychowanie dziecka mamy do szóstego roku jego życia – wtedy dla niego największym autorytetem są rodzice (potem wpływ na rozwój zaczyna wywierać już środowisko i rówieśnicy). W tym czasie rodzice mogą mieć ogromny wpływ na wypracowanie przez dziecko umiejętności podejmowania decyzji, samodzielności, asertywności i zbudowanie poczucia własnej wartości.

- W okresie pierwszych czterech lat przebiega najistotniejsza część rozwoju emocjonalnego, a więc widzimy, że niezbędna jest wtedy obecność obojga rodziców. Natomiast w przedziale drugi – piąty rok życia tworzy się osobowość społeczna, która decyduje czy dziecko będzie śmiałe albo nieśmiałe, kreatywne – niekreatywne – tłumaczy Michał Wroński, psycholog i trener umiejętności psychospołecznych.

Wygląda więc na to, że rodzice muszą być od początku bardzo uważni – od nich w głównej mierze zależy samoocena młodego człowieka, czyli to co myśli on o sobie i z czym wchodzi w relacje z innymi. A ten ukształtowany w dzieciństwie wzór pozostaje już na całe życie. Zmienić go potem niezwykle trudno.

Wszyscy pewnie chcielibyśmy, by nasze dzieci miały wysoką samoocenę – tzn.

wierzyły w siebie, znały swoje mocne i słabe strony i potrafiły z nich korzystać. Poczucie własnej wartości wpływa na szereg innych aspektów naszego życia i działania: asertywność; przyjemność czerpania radości z życia; otwartą postawę wobec rzeczywistości; swobodę w okazywaniu i przyjmowaniu uczuć; poczucie humoru w stosunku do świata i samego siebie; elastyczność w reagowaniu na nowe sytuacje... Wymieniać by można długo.

Niska samoocena w życiu przeszkadza niezwykle – człowiek nie wierzy w siebie, w swoje zdolności, talenty i predyspozycje, łatwo poddaje się w dążeniu do celu ma kłopoty w kontaktach z innymi. Co więc robić, by nasze dziecko było w przyszłości dojrzałym i szczęśliwym człowiekiem?

Zacząć od obserwacji. To nam podpowie, do czego nasze dziecko ma predyspozycje, w czym jest dobre, w czym lepiej się czuje. Może uwielbia kontakty z rówieśnikami? Samotne przeglądanie książeczek? Może śpiewa i tańczy? Najchętniej maluje coś farbami?

Na pewno coś takiego zauważymy. I teraz pozostaje nam wesprzeć zainteresowania i predyspozycje dziecka, zainteresować się tym co ono lubi, zadbać o odpowiednie narzędzia i przestrzeń do rozwoju jego zdolności. Grunt, żeby nie uszczęśliwiać dziecka na siłę. Jeśli nie lubi tańczyć – nie zmuszajmy go do tego, jeśli boi się pływać – nie wrzucajmy go do wody. W ten sposób tylko je skrzywdzimy. Pamiętajmy, że tu nie o nasze ambicje i marzenia chodzi! To życie dziecka.

Warto też powierzać dziecku zadania adekwatne do jego wieku i zdolności.

Wykonywanie prostych domowych obowiązków powinno być dla malucha rzeczą naturalną. A to, że zrobił on coś dobrze i pomógł rodzicom, dodatkowo wesprze go psychicznie. Znajomi opowiadają czasami, jak to mieszkali w akademiku z dziewczyną, która nie potrafiła umyć po sobie talerza, albo z kolegą, który nie radził sobie z własnoręcznym naszykowaniem prostego posiłku. W wieku 18 lat takie zachowania to kalectwo. Niestety, istnieją nadopiekuńcze mamy, które od małego wyręczają dziecko dosłownie we wszystkim. Nic gorszego dziecku nie można zrobić. Wyrośnie na życiowego inwalidę, który nawet nie wie, że coś powinien i coś potrafi zrobić.

Co jest najważniejsze? Wychowywanie dzieci z szacunkiem i miłością, dawanie im akceptacji. Musimy w dziecku wzmacniać to co pozytywne.

Wielu rodziców uważa, że najlepszym sposobem na wychowanie potomstwa jest krytyka i wytykanie błędów. To horror. Dziecko, które w większości rodzicielskich przekazów słyszy, że coś robi źle, do końca życia będzie czuło (i / lub myślało), że coś robi źle. Ten mechanizm jest niezwykle prosty i – niestety- niezwykle trwały.

Pamiętajmy, że każde osiągnięcie dziecka, nawet drobne, sytuacja, w której dziecko podejmuje inicjatywę lub gdy udaje mu się przezwyciężyć jakąś trudność - to powód do pochwał. Nie musimy od razu piać z zachwytu i klaskać w dłonie. Dziecku nie jest potrzebny cyrk, tylko prosty przekaz, że coś robi dobrze.

Liczmy się więc z potrzebami i zdaniem dziecka, jasno określajmy zasady gry,

uczmy dzieci samodzielności i pokazujmy, że w nie wierzymy. Zawsze też doceniajmy wysiłki i starania dziecka, nawet jeśli nie zawsze wszystko mu się udaje. W przyszłości takie rodzicielstwo musi dobrze zaowocować.


S. Równy


Polecany artykuł

Trwają zapisy na zajęcia pozalekcyjne w Akademii robotyki... Trwa nabór dzieci w wieku 6-12 lat na zajęcia pozalekcyjne w Akademii robotyki LEGO ul....

x