WYZWANIE NA ODCHUDZANIE (pierwszy tydzień)


Jest nas dziewięć. W różnym wieku i w różnym rozmiarze, z różnym nastawieniem. Spotkanie rozpoczyna się od ważenia, mierzenia i zderzenia z rzeczywistością (rany!!! czy ta waga na pewno dobrze działa?). 


Nasz trener (Ewa Wijatkowska) robi nam po dwa zdjęcia. Jedno en face całej sylwetki, drugie z profilu. Nie jest łatwo stanąć do takiej fotografii (bez wciągniętego brzucha, jak to zazwyczaj robimy, chcąc ukryć efekt nocnego podjadania) tym bardziej, że ukazuje ona nasze mankamenty, których nie chcemy obnażać na forum. A to za duży brzuch, grube uda, drugi podbródek...Ale jesteśmy tu w swoim gronie, w NASZEJ GRUPIE WSPARCIA, dlatego nie reagujemy na siebie śmiechem, politowaniem czy współczuciem, a brawami – w nagrodę za przełamanie pierwszej bariery.

Kolejno „zdejmują” z nas pomiary. Staję na urządzeniu, które do złudzenia przypomina wagę, ale jest o wiele bardziej skomplikowaną maszyną wyposażoną w uchwyt a'la kierownica (co mierzyła, jak i po co? dowiem się za tydzień). Druga „waga” zmierzyła wiek organizmu. Póki co, nie znam wyników...może to i lepiej. Tuż przy sali wykładowej znajduje się mały pokoik, w którym Asia (drugi trener wellness) zbiera kolejne pomiary. Tym razem centymetrem :-/, chociaż zamiast „centymetra” powinnam chyba użyć słowa „metr”. Teraz mina mi zrzedła, ale nie załamuje się bo za 12 tygodni wyniki z pewnością będą optymistycznie nastawiały do życia. Ania (jedna z uczestniczek WYZWANIA na ODCHUDZANIE) mówi, że jej mąż uważa nasze spotkania za kolejne „czary-mary”. Niech się śmieje! Zobaczymy, kto się będzie śmiał ostatni. Ania nie pierwszy raz podejmuje się walki z nadwagą - To jest dla mnie grupa ostatniej szansy. Przetestowałam wiele diet i zrobiłam sobie nimi krzywdę – mówi między jednym a drugim łykiem herbaty zbijającej tłuszcz (oczywiście bez cukru).

Tematem wykładu jest białko. Ewa mówi o jego ważnej roli w organizmie, wpływie na naszą wagę i uczucie głodu. ĆWICZENIA + WODA + BIAŁKO + KWASY OMEGA 3 = TAJEMNICA SUKCESU, ale czy mojego też? W międzyczasie dostajemy imienne teczki z materiałami z dzisiejszego wykładu, wykaz 72 sposobów na to, jak cukier może popsuć nasze zdrowie, fakty i mity na temat wody oraz wykaz produktów z indeksem glikemicznym. Najgorsza jednak okazuje się tabela do uzupełniana wszystkiego, co zjadłam każdego dnia (te rubryki się jakieś małe....). Do tego mam wypisać, ile szklanek wody wypiłam, ile minut ćwiczyłam, określić indeks glikemiczny każdego posiłku. Czy podołam? Dziś moje nastawienie jest pozytywne, jak zacznie spadać, na pewno MOJA grupa mnie wesprze, ale dopiero w czwartek. W sobotę mam dwugodzinne spotkanie z dietetykiem i szczerze mówiąc, trochę się boję.


Roksana Kowalewska


Polecany artykuł

Kobiety wyszły na ulice Panie były ubrane w piękne białe żakiety, jeszcze piękniejsze białe spódnice, a efektu...

x