Zwolnij i żyj lepiej


Stres potrafi zabić. Jak się przed nim bronić? Przecież żyjemy w cywilizacji stresu. Czy ruch Slow Life może nam wszystkim pomóc?



Na Dalekim Wschodzie ludzie dawno już wypracowali techniki relaksacyjne ciała i umysłu (wystarczy przypomnieć sobie obrazki Chińczyków ćwiczących tai chi na miejskim trawnikach). Tymczasem nasza zachodnia cywilizacja każe żyć coraz szybciej, nie oferując w zamian choćby wentyla bezpieczeństwa. Nerwice, depresje, migreny, wrzody, nowotwory to dziś właściwie choroby cywilizacyjne. Ale jak można się ich nie nabawić, skoro ciągle jesteśmy zmuszani lub uczeni żyć w permanentnym pośpiechu i stresie? Stoimy w korku i denerwujemy się zbyt wolną jazdą. Włączamy Internet i denerwujemy się, że zbyt wolno otwiera się strona internetowa. Kładziemy się do łóżka z wyrzutami sumienia, że zbyt mało dziś zrobiliśmy. Tylko do czego właściwie się spieszymy?

- Wstajemy około szóstej rano, przygotowujemy siebie i dzieci, jemy śniadanie. Z mężem rozwozimy dzieci do szkoły i przedszkola (to często stres, bo przez korki wszędzie się spóźniamy) i jedziemy do pracy. Starsza córka po szkole idzie sama do babci, młodsze trzeba odebrać około godz. 16-17. Umawiamy się z mężem, kto może to zrobić, tzn. kto może urwać się wcześniej z pracy, w której zazwyczaj trzeba być do 17 – 18, czasami dłużej. Praca? Wiadomo – w kryzysie nie wybrzydzasz i robisz wszystko, żeby nie padła twoja firma lub żeby cię nie zwolnili. Nawet jeśli nie masz na to siły. Dwa razy w tygodniu odwozimy dzieci na dodatkowe lekcje tańca i angielskiego. Tak że wszyscy w domu zazwyczaj widujemy się koło godz. 20. Wspólny obiad? Nie gotujemy. Bo kiedy? Wieczorem szybkie sprawdzenie lekcji córki, czytanie bajki dla przedszkolaka i najmilszy moment dnia – gorący prysznic. Padamy do łóżka bez sił około 22... A potem wstajemy o 6 rano... - tak wygląda typowa opowieść znajomych mieszkającej w Warszawie, czy innym dużym mieście.

Fakt, że w mniejszych miejscowościach i tempo życia jest mniejsze, ale tu znów pojawiają się problemy z brakiem pracy...

Większość z nas żyje w ciągłym stresie, bez szans na regenerację. To musi prowadzić do chorób. Zresztą, co to za życie bez odrobiny czasu dla siebie, bez momentu wytchnienia i refleksji?

Zauważa tak coraz więcej ludzi. Dlatego też powstał ruch Slow Life (nazwa tłumaczona zazwyczaj jako „bez pośpiechu” albo „żyj wolniej”). To filozofia takiego życia, w którym znajdziemy czas by zastanowić się nad sobą i swoimi potrzebami.

W 1999 roku Norweg Geir Berthelsen powołał do życia The World Institute of Slowness czyli Światowy Instytut Powolności. Oto postulaty propagowane przez instytut: Zastanów się, co jest dla ciebie najważniejsze, wyznacz sobie cele, priorytety i skup na tym swoją energię; Żyj świadomie - nie spuszczaj z oczu tego, co dla ciebie najcenniejsze. Niech stereotypy i przymus ciągłego podnoszenia poprzeczki nie przesłonią twojego celu; Odżywiaj się zdrowo - zwracaj uwagę na to co jesz; Pamiętaj o duchowości - zadbaj o rozwój osobisty, doceniaj piękno przyrody, kontempluj sztukę, delektuj się smakiem posiłków, nie zaniedbuj swojego hobby; Pielęgnuj relacje z drugim człowiekiem, celebruj spotkania z najbliższymi; Podróżuj - poznawaj nowych ludzi, ich kulturę; Zwolnij - przesiądź się na rower, zatrzymaj się na kawę, usiądź bezczynnie na ławce i spójrz na otaczające cię piękno.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. W Polsce gdzie dla wielu osób głównym sposobem na przeżycie (i np. spłacenie hipotecznego kredytu) jest codzienna wielogodzinna praca, tego rodzaju hasła mogą się wydać śmieszne.

Ale czy trzeba je od razu odrzucać? Może jednak warto wykorzystać samą ideę Slow Life? Np. kiedy tylko można zamiast siąść przed komputerem lub telewizorem, wybrać się na spacer, albo na wycieczkę z przyjaciółmi. Może chociaż w weekend znajdzie się parę godzin na spokojnie wypitą kawę albo pół godziny ćwiczeń jogi? Życie można zmieniać na lepsze małymi kroczkami. Na pewno warto spróbować.

S. Równy

.


Polecany artykuł

Lilio.pl - zajrzyj tu przed świętami! Do Świąt Bożego Narodzenia zostało kilka tygodni. Czas najwyższy pomyśleć o prezentach i...

x