Pasja niejedno ma imię


Hobby – za czasów PRL-u kojarzyło się ze zbieraniem pocztowych znaczków albo wyklejaniem modeli. Dziś przybiera dziwaczne i ekstremalne formy. Bywa też wyrazem przynależności do społecznej grupy.


Tak, tak, hobby - teoretycznie czynność wykonywana dla odprężenia i relaksu w czasie wolnym od obowiązków – bywa dzisiaj na przykład elementem scalającym grupy pracowników w korporacjach. Albo czymś, dzięki czemu można zdobyć trochę popularności, zbudować swój prestiż.

Oto charakterystyczny wpis z forum internetowego: „Od dłuższego czasu obserwuję u siebie w pracy ciekawe zjawisko: licytację na ciekawsze hobby. Dochodzę do wniosku, że wypada mieć pewne hobby i to od razu podnosi twój status. Wśród najbardziej prestiżowych zajęć są z pewnością: jazda konna, żeglarstwo (najlepiej wejść w posiadanie jakiegoś pucharu i „dyskretnie" postawić go na biurku) oraz nurkowanie. Nieważne, czy któraś z tych czynności nas naprawdę interesuje, ale pożądane hobby trzeba mieć, żeby cieszyć się większym prestiżem”.

Oczywiście, wpis ten może być krzywdzący dla ludzi, którzy naprawdę interesują się jazdą konną, ale... coś w tym jest. W końcu wszystkiego można użyć do budowania swojej pozycji w hierarchii – również hobby.

Zresztą spójrzmy na dzisiejszą – nazwijmy to – arystokrację. Czyż nie spotyka się ona - właśnie w ramach hobby - na golfowym polu albo podczas konnych wyścigów?

Większość osób traktuje jednak hobby po prostu jako odskocznię od codziennych obowiązków. I jest to – przyznajmy – zawsze lepsze od uwalenia się po pracy na kanapie i wpatrywanie w ekran telewizora. Warto jakąś pasję mieć – choćby była to uprawa działki czy nordic walking. Zawsze nas to jakoś aktywizuje, inspiruje, sprawia, że nie poddajemy się życiowemu zmęczeniu. Opcja z kanapą i telewizorem jest chyba najgorsza.

Co do hobby, to wymieniać ich tu nie sposób, ilość zainteresowań i pasji jest niezliczona. Wystarczy otworzyć jeden z wielu portali czy czasopism poświęconych ludzkim pasjom i zainteresowaniom („Twoje hobby”, „Hobbeo”, „Wasze hobby”), by się o tym przekonać.

Origami, malowanie na kamieniach, zbieranie aniołków, skoki na bungie, budowanie miniaturowych zamków, hodowla szczurów, body painting... Możliwości jest tyle co hobbystów. Wielu z nich z czasem na hobby zaczyna zarabiać. Wielu przyczynia się do rozwoju dziedzin, w których – tylko amatorsko – się specjalizuje, choćby hobbyści botanicy czy ornitolodzy.

Cały czas na hobbistycznym „rynku” pojawiają się nowości. Na przykład ASG (od Air Soft Gun). Polega to na tym, że uczestnicy bawią się w wojnę za pomocą replik broni palnych. Nie jest to paintball – bo nie ma kul z farbą. Rozgrywka skupia się na szukaniu strategii, taktyki, formacji. Zazwyczaj gracze ASG kupują mundury i wojskowy ekwipunek, by rozgrywka była bardziej realna i biegają z atrapami broni gdzieś w lesie czy wśród ruin.

W ogóle zabawy w wojnę okazują się niezwykle wciągające. Obok wspomnianych paintballa i ASG, w Polsce coraz bardziej popularny staje się udział w różnego rodzaju grupach rekonstrukcyjnych i bractwach rycerskich (od 2001 roku naliczono ich w kraju około 600). To jest hobby co się zowie, bo wymaga wiedzy, pasji i samozaparcia, by kompletować historyczną broń, ekwipunek, ubiór, by ćwiczyć - czasami wiele godzin - przygotowując się do pokazów. Coroczna bitwa pod Grunwaldem, gdzie przyjeżdżają tysiące uczestników i widzów, potwierdza i zwiększa jeszcze popularność tego typu hobby. W regionie radomskim również tradycją stały się już turniej rycerski w Iłży czy odgrywanie epizodów Bitwy Warszawskiej na Koniówce.

Tu zresztą mamy świetny przykład na to, że hobby może stać się sposobem na życie. Coraz częściej członkowie rycerskich bractw zarabiają, zajmując się organizacją imprez i wydarzeń komercyjnych albo wykonując elementy uzbrojenia, stroje i ozdoby. Ba, absolwenci szkół gastronomicznych wynajmują się do przygotowywania potraw pasujących do odtwarzanej epoki. Bractwa często są też zatrudniane do pomocy w przemyśle filmowym.

Warto też odnotować, że Polacy – z korzyścią dla siebie – zajęli się sportowymi zainteresowaniami. Wymieńmy tu np. jogę – bardzo modną zwłaszcza w dużych miastach i taniec. Możliwe, że koniunkturę w tym drugim przypadku nakręciły telewizyjne show taneczne. Tak czy inaczej dla dużej liczby Polaków taniec stał się już pasją.

I dobrze – ruch to zdrowie. Choć kto powiedział, że oglądanie filmów i seriali z miską pop cornu pod nosem też nie może być fascynujące hobby...

ROW


Polecany artykuł

Lilio.pl - zajrzyj tu przed świętami! Do Świąt Bożego Narodzenia zostało kilka tygodni. Czas najwyższy pomyśleć o prezentach i...

x